Rozdział 2
Głód (cz.3)
*****
„W domu na kolację!” - krzyknęłam
moim dziewczynom rozkaz z mojego pokoju, gdy usłyszałam, jak przygotowują się
do wyjścia do centrum handlowego, a ja kończyłam przygotowywać się do wyjścia
do pracy.
Był późny poranek po
Incydencie Joe. Bobbie zadzwoniła i poprosiła mnie, żebym wzięła kilka godzin.
Mogła dostać dobrego pracownika na pełen etat, kiedy Sabrina odeszła, ale to i
tak oznaczało, że pracowałby w niepełnym wymiarze godzin i nie znalazła nikogo,
kogo chciałaby mnie zastąpić, a ponieważ Bobbie nie lubiła wielu ludzi,
prawdopodobnie zajęłoby to trochę czasu. Nadgodziny zaczynały być czymś normalnym,
ale nie narzekałam.
„Kiedy kończysz?” - odkrzyknęła
Keira.
„Będę w domu po piątej” -
odpowiedziałam, znowu krzycząc.
„Fajnie! Później Słodka-Mama”
– krzyknęła Keira.
„Do widzenia Mamuś!” -
wrzasnęła Kate.
„Bądźcie ostrożne!” - odkrzyknęłam,
zarzucając kołdrę na łóżko i mała, biała wizytówka wyleciała w powietrze.
Znieruchomiałam i wpatrywałam
się w nią, gdy usłyszałam trzaśnięcie drzwiami w drugim pokoju.
Wizytówka opadła z powrotem
na moje łóżko. Widziałam na nim druk i był rozmazany, ponieważ nie skupiałam
się, gdy na niego patrzyłam. Odczuwałam gorycz i upokorzenie, które zeszłej
nocy wpłynęły do moich kości, gorycz i upokorzenie, które przez cały ranek
starałam się ignorować zaczęły mnie palić.
Mój oddech zaczął
przyspieszać, a kwas, który zakorzenił się w moim szpiku, dostał się do wstydu.
Zeszłej nocy nie byłam tak
pijana, że nie wiedziałam, co robiłam.
Nie byłam tak pijana, że miałam
kaca. Nie byłam tak cholernie pijana, że nie powinnam była tego zatrzymać.
Ale nie zrobiłam tego. Nie
tylko do tego dopuściłam, uczestniczyłam w tym i błagałam.
Nie myśląc (nigdy tego nie
robiłam, kiedy się wściekałam), chwyciłam wizytówkę i podeszłam do dżinsów,
które wciąż leżały na podłodze. Wyciągnęłam pięćdziesiątkę z kieszeni, rzuciłam
dżinsy na łóżko i wyszłam z pokoju. Potem pomaszerowałam przez dom bocznymi
drzwiami.
Na podjeździe stał pickup
Joe’go.
Nie miałam zamiaru stawić mu
czoła, ale chciałam coś udowodnić.
Kierowałam się w stronę jego
skrzynki pocztowej, kiedy usłyszałam muzykę i zmieniłam kierunek, idąc w górę
jego podwórka na jego podjazd, natychmiast zmieniając zdanie na temat stawienia
mu czoła. Widziałam otwarte drzwi garażu i stamtąd dobiegała muzyka. Black
Sabbath, nie tak głośno jak Kenzie Elise, tylko na tyle głośno, by to słyszeć.
W garażu był samochód z
podniesioną maską. Nie patrzyłam, co to za samochód, widziałam tylko Joe’go
pochylającego się nad nim, pracującego przy silniku.
Podeszłam do niego, a kiedy
się zbliżyłam, jego głowa odwróciła się do mnie, ale jego tułów pozostał
pochylony nad silnikiem. Kiedy to zrobił, zanim zdążył powiedzieć słowo, nie
żeby miał zamiar, zatrzymałam się i rzuciłam wizytówkę i pięćdziesiątkę w jego
kierunku. Trzepotały w powietrzu, ale nie czekałam na jego reakcję, nie
powiedziałam ani słowa, nie patrzyłam, gdzie ląduje wizytówka i banknot,
odwróciłam się i odeszłam.
Nie zaszłam daleko. Mocna
dłoń owinęła się wokół mojego ramienia i zostałam szarpnięta do tyłu.
„Co…?” - warknęłam, nie
kończąc, bo obrócił mnie dookoła i wciągnął do garażu.
„Pozwól mi odejść!” - zażądałam,
gdy sięgnął w górę i gwałtownym szarpnięciem pociągnął za linkę, powodując, że
najwyraźniej dobrze naoliwiona brama garażowa zatrzęsła się na szynach i
runęła.
Byliśmy sami w jego ciemnym
garażu z jego samochodem i Black Sabbath.
Ja i mój głupi temperament.
„Zabierz ze mnie rękę!” - odgryzłam
się, wykręcając rękę, a on to zrobił, puścił mnie.
Zdjął ze mnie rękę, ale tylko
po to, by ją podnieść i, tak jak poprzedniej nocy, dokładnie tak samo, zacisnął
palce na moich włosach, a drugą ręką owinął się wokół moich bioder,
przyciągając mnie do swojego ciała.
„Co ty…?” - zaczęłam, ale
jego usta opadły na moje w mrocznym pocałunku, który mnie zaskoczył,
przestraszył i podniecił, ostatnie znacznie, znacznie bardziej niż dwa
pierwsze.
Nie chciałam, żeby to się
stało, nie spodziewałam się, że to się stanie, nawet za milion lat. W
rzeczywistości, patrząc na to później, co robiłam często, za często, nie
wiedziałam, jak to się stało. Ale w
jednej sekundzie mnie całował, w następnej przyciągnął mnie do swojego samochodu,
wyszarpnął drążek, który przytrzymywał maskę, i ten spadł. Dźwięk wstrząsnął
mną, ale nie ze strachu czy zaskoczenia, z podekscytowania, gdy Joe podciągnął
moją dżinsową spódniczkę do pasa, szarpnął moje majtki i upadły na podłogę
garażu, a potem, trzymając ręce na moim tyłku, podniósł mnie. Owinęłam nogi
wokół jego bioder, a on posadził mnie na masce samochodu, trzymając rękę między
nami, pracując rozporkiem, kiedy moje ręce były w jego koszulce, wędrując po
jego skórze.
Potem był we mnie, pieprząc
mnie na masce swojego samochodu, pieprząc mnie jak poprzedniej nocy, mocno,
głęboko, szorstko, brutalnie, a ja kochałam to. Unosiłam biodra, żeby to
przywitać, moje dłonie zacisnęły się na jego tyłku, żeby go zachęcać, mój język
zaplątał się w jego w ustach, żeby to zbudować.
Potem doszłam, nie tak mocno
jak poprzedniej nocy, ale inaczej, ostrzej, krócej, nie lepiej, ale tak samo
cholernie dobrze.
Jego biodra wbijały się w
moje długo po moim dojściu. Wciąż mnie całował, a ja zacisnęłam go mocno w
swoich kończynach, gdy brałam jego pchnięcia, dopóki nie zanurzył się do końca,
warknął w moich ustach, a smak tego warkotu prawie doprowadził mnie do orgazmu.
Pozostał osadzony we mnie,
gdy mnie uderzyło, że zrobiłam to ponownie, na jego samochodzie, w jego garażu.
Odwróciłam głowę, ale on nie wydawał się mieć nic przeciwko temu. Po prostu
wykorzystał tę okazję, żeby przesunąć językiem po mojej szyi, co, przyznaję,
zabiło mnie, było tak cholernie dobre, że aż zadrżałam.
Potem wyciągnął się i
szarpnął mnie na nogi.
Patrzyłam w bok i w dół na
podłogę, ale chwiałam się, kolana mi ugięły się od orgazmu, a jego duże dłonie
obejmowały moje biodra, by mnie podtrzymać. Było w tym coś, coś czułego, coś
tak nie-Joe, że nie mogłam tego przyjąć. Wyszarpnęłam się, odsunęłam, odgarniając
włosy z twarzy, bardziej niż upokorzona. Tak dużo bardziej, że nie wiedziałam,
co to było. Jednocześnie czułam się cholernie świetnie, czułam się naelektryzowana,
żywa i nienawidziłam siebie za to, ale jego nienawidziłam bardziej.
Pochyliłam się i podniosłam
majtki z podłogi, oczyszczając umysł, nie myśląc o niczym innym, jak tylko by się
stamtąd wydostać. Wciągnęłam je, spuściłam spódnicę w dół i nie patrząc na
niego, szybko szłam do bocznych drzwi.
Nie udało mi się. Jego ramię
zahaczyło o mój brzuch, jego drugie owinęło się wokół mojej klatki piersiowej i
szarpnął mnie z powrotem do jego ciała.
Z ustami przy moim uchu
wymamrotał - „Chcę cię dziś w nocy w moim łóżku, siostro”.
Potrząsnęłam głową raz,
lakonicznie i gniewnie. Potrząsnęłam, nawet gdy jego słowa przesunęły się
przeze mnie jak inny rodzaj oparzenia, powodując twardnienie moich sutek, łaskotanie
między nogami, przywracając to uczucie, które miałam zeszłej nocy, to uczucie
pustki, ten głód, chociaż miałam go niecałe pięć minut wcześniej.
Wyrwałam się z jego ramion,
wyciągnęłam rękę, szarpnęłam drzwi i pobiegłam prosto do mojego domu.
*****
Leżałam na boku, zwinięta w
kłębek, co stanowiło moją siedemset pięćdziesiątą piątą pozycję tej nocy.
W pokoju było ciemno, była
ciemna noc i, chociaż prawie nie spałam poprzedniej nocy, nie spałam.
Niezbyt wygodnie odwróciłam
się i spojrzałam na zegar.
Pierwsza czterdzieści siedem
rano.
Zamknęłam oczy i wyszeptałam
- „Kurwa”.
Joe był po sąsiedzku w swoim
łóżku i może czekał na mnie.
To było wszystko, o czym mogłam
myśleć od dziesiątej, kiedy wsunęłam się do łóżka z książką, na której nie mogłam
się skupić, do teraz.
Nie powinnam iść, nie mogłam iść, nie powinnam nawet chcieć iść.
Nawet wiedząc o tym,
odrzuciłam kołdrę i podeszłam do szafy. Wyciągnęłam długi sweter, mój mózg
walczył z samym sobą, kiedy nałożyłam go i wyszłam z pokoju.
Najpierw udałam się do pokoju
Keiry. Miała twardy sen, tak jak ja. Nic jej nie budziło i nic nie budziło
mnie, przynajmniej kiedy Tim był w domu, bo teraz budziłam się na każdy głośniejszy
dźwięk.
Pchnęłam jej drzwi i szepnęłam
- „Keira?”
Spojrzałam na jej łóżko, brak
ruchu.
Weszłam. Miała pokój z przodu
domu, pokój Kate wciśnięty między korytarz a mój. Pokój Keiry był dziewczęcy,
nie z falbankami, ale pełen różów, fioletów, stokrotek i plakatów z boysbandami
i nastoletnimi wampirami. Jej ubrania były porozrzucane na podłodze, na biurku
bałagan. Jej zasłony były zaciągnięte, ale widziałam ciemność jej włosów na
poduszce. Włosy Tima. Obie miały włosy Tima, oczy Tima, szczupłą sylwetkę Tima.
Poszczęściło im się.
Zdusiłam chęć dotknięcia jej
włosów, pocałowania w policzek, wyszłam z pokoju i przeszłam korytarzem do
pokoju Kate.
Kate była jak Tim, spała
lekko. Martwiła się, jak Tim, a teraz, jak ja.
Kiedy Tim żył, nie martwiłam
się, nigdy. Czułam, że gdybyśmy byli wszyscy razem, nic nie mogłoby nas
skrzywdzić. Braliśmy kopniaki, ale przeżyliśmy je. To uczucie miało wiele
wspólnego z tym, że Tim zajmował się prawie wszystkim. To uczucie zniknęło,
ponieważ on odszedł i nie dbał o prawie wszystko, bo już nigdy nie będziemy
wszyscy razem.
Pchnęłam jej drzwi. Pokój
Kate nie mógł się bardziej różnić od pokoju jej siostry. Ściany były w kolorze
szampana, czarne, wyszukane akcenty, z wyjątkiem plakatów na ścianach.
Były na nich zespoły, o których
nigdy nie słyszałam, ale pisali własną muzykę i grali na własnych
instrumentach. Jej podłoga była czysta, jej rzeczy uporządkowane.
Wyszeptałam jej imię dopiero
wtedy, gdy byłam blisko jej łóżka.
„Kate”.
Widziałam jej ciemne włosy na
poduszce i ona też się nie poruszyła.
Chciałam, żeby się poruszyła,
przewróciła na plecy i powiedziała - „Mamo, przestań zachowywać się jak
dziwka”.
Nie powiedziała i ją zostawiłam.
Podeszłam do bocznych drzwi
kuchennych i wsunęłam parę Crocsów.
Potem rozbroiłam alarm. Wtedy,
kiedy stałam z ręką na klamce, zwyciężyła część mojego mózgu, która była rozsądna,
dobra mama, dobra osoba. Puściłam klamkę i poszłam w kierunku mojego pokoju,
ale moje stopy zabrały mnie tuż obok drzwi sypialni do przesuwanych szklanych
drzwi z tyłu gabinetu. Moje palce otworzyły je, przesunęły na bok i wyszłam na
chłodne nocne powietrze. Zamknęłam drzwi i podeszłam do stopni tarasu, zeszłam
po nich na trawę.
Odwróciłam się do domu Joe.
Przez ciemność pospieszyłam
do jego domu, wiedząc, że to było złe, to było głupie, prawdopodobnie i tak już
spał.
Ale moje stopy się poruszały.
Jego taras był głębszy niż
mój, wystawał dalej, ale nie ciągnął się wzdłuż całej długości jego domu, tak
jak mój. Mój był prostokątny, jego kwadratowy. Stopnie na moich były z przodu,
jego z boku i wbiegłam na nie, licząc je po drodze, cztery stopnie, a potem
znalazłam się przy jego przesuwanych szklanych drzwiach.
Nie paliło się światło. Gdyby
na mnie czekał, czy nie zapaliłby światła?
Zrobiłby to, każdy by tak
zrobił. Nikt, kto odśnieżał kobiecie śnieg z podjazdu, nie zmusiłby jej, by
spotkała się z nim na potajemne seksualne spotkanie na jego nieoświetlonym,
ciemnym tarasie. W rzeczywistości cały jego dom był ciemny.
To było potajemne, ale nie
chciałby, żebym zwichnęła kostkę, prawda?
Nie. Spał. Czas iść.
Odwróciłam się i skierowałam
w stronę schodów, a moje serce podskoczyło, gdy usłyszałam otwierające się
drzwi, ale moje stopy nadal poruszały się w kierunku ucieczki. Byłam już prawie
na schodach, kiedy zostałam złapana ramieniem wokół talii i wciągnięta tyłem w
ciepło jego długiego, twardego ciała.
Jego dudniący głos zabrzmiał
w moim uchu - „Dokąd idziesz, siostro?”
„Joe” - wyszeptałam drżącym
głosem i nie mogłam nic więcej powiedzieć.
Puścił moją talię, ale złapał
mnie za rękę i wciągnął do domu. Zasunął drzwi, odwrócił się do mnie i
pochylił, podnosząc mnie w kolanach i w pasie, zaniósł mnie przez swój salon,
korytarzem i skręcił w prawo. Potem zaniósł mnie do swojego łóżka i rzucił na
nie. Odbiłam się tylko raz, ponieważ jeśli miał być drugi raz, zostało on
udaremniony, gdy jego ciało spadło na moje.
Jego ręka była w moim
sweterku na ramieniu, ciągnąc go w dół.
„Ja…” - zaczęłam.
„Zamknij się” - przerwał mi.
„Okej” - wyszeptałam.
Potem jego usta opadły na
moje.
*****
Klęczałam, Joe leżał pode
mną, trzymając ręce na moich biodrach, przyciągając je do swojej twarzy.
Pochylałam się nad nim,
używając ust i dłoni na jego pięknym trzonie w tym samym czasie, gdy jego usta pracowały
na mnie, ale to, co robił ustami między moimi nogami, zabrało mi całą
koncentrację, więc poddałam się, a kiedy to zrobiłam, Joe otoczył mnie i usadził
z powrotem.
Teraz wygięłam plecy, gdy
przepłynął przeze mnie orgazm.
Pociągnął mnie za biodra,
jego usta nadal pracowały na mnie, żarłocznie, znakomicie przedłużając punkt
kulminacyjny.
Nawet kiedy skończyłam, Joe
dublował go i czułam się tak dobrze, że musiałam pochylić się do przodu i
chwycić za wezgłowie, inaczej bym się przewróciła.
Potem mnie poruszył,
odpychając, ale nie puszczając, przesuwając po swoim ciele tak, że byłam na
nim, z czołem na jego szyi, a jego ręce poruszały się po mojej skórze.
Nie skończył, co było tak
szokujące, że mogło nawet pobić rekord. Czułam go twardego przy sobie, a to
było niemożliwe. Odkąd weszłam (a właściwie, zostałam wciągnięta, niesiona, a
potem rzucona na jego łóżko), rzuciliśmy się na siebie jak nastolatkowie. Miałam
cztery orgazmy, a Joe trzy. Straciłam rachubę pozycji, straciłam poczucie
doznań. Za każdym razem, gdy kończyliśmy, jego ręce i usta zostawały na mnie,
to uczucie pustki wracało i musiałam je zaspokoić. Musiałabym zaspokoić głód,
który mnie ogarniał, głód jego. Zrobiłabym wszystko, żeby to zadowolić i robiłam
to.
Nie czułam zakłopotania,
kiedy to się zaczęło. Nie czułam się jak dziwka, zła matka, okropna osoba. Nie
martwiłam się o moją nagość ani o to, czy podobało mu się to, co robię. To
gówno było naturalne, jakbym urodziła się w łóżku Joe Callahana i dla niego to
było naturalne, tak jakby Joe Callahan urodził się, by być we mnie.
Kiedy jego ręka przesunęła
się po moim boku i owinęła wokół mojej piersi, uniosłam głowę, żeby go
pocałować, ale zauważyłam jego budzik.
„Cholera” - wyszeptałam, może
to pierwsze słowo, które wypowiedziałam, odkąd złapał mnie na zewnątrz, inne
niż „Joe”, „szybciej”, „mocniej”, „tak” i „więcej”.
Joe w ogóle nie powiedział
wiele, ale używał ust do znacznie lepszych rzeczy.
Teraz jego szyja skręciła się
i spojrzał na zegar, a potem na mnie.
„Co?”
„Muszę wracać do domu”.
„Czemu?”
„Mam dwie dziewczyny”.
„Budzą się o szóstej?”
Uśmiechnęłam się do niego i,
co dziwne, jego duże, ciepłe ciało znieruchomiało pod moim, a jego oczy opadły
na moje usta, kiedy to zrobiłam.
„Okej, nie, nie ma mowy, żeby
się obudziły” - odpowiedziałam - „Ale mamy też wścibskich sąsiadów”.
Jego oczy przesunęły się na
moje, a jego ręka zsunęła się z mojej piersi, wokół mojego boku, w górę pleców
i we włosy, gdy zapytał - „Więc?”
„Więc Tina Blackstone to
suka. Jak zobaczy, że rano wychodzę z twojego domu w koszuli nocnej i sweterku,
będzie mówić”.
Nie odpowiedział, ale nie musiał,
jego twarz mówiła wszystko.
Dlatego odpowiedziałam na jego
niewypowiedziane powtórzenie - „Więc?”
„Wiem, że ciebie to nie obchodzi, ale, jak
powiedziałam, mam dwie dziewczyny. Nie byłoby dobrze, gdyby Tina Blackstone plotkowała”
- Podciągnęłam się dalej w górę jego ciała i dotknęłam swoimi ustami jego ust,
po czym powiedziałam cicho - „Muszę iść”.
Jego dłoń zacisnęła się w
moich włosach, a opuszki jego palców wbiły się w moje biodro, tylko na sekundę,
po czym jego ramiona się rozluźniły.
Ale ta sekunda się liczyła.
To bardzo dużo znaczyło.
Zsunęłam się z niego i
gramoliłam obok łóżka, czując nagle świadomość swojej nagości. Pokazałam mu
plecy, podciągając majtki, a następnie wsunęłam koszulę nocną przez głowę.
Wzruszyłam ramionami w swoim swetrze, jednocześnie przekręcając stopy, unosząc Crocsy,
aby je wyprostować, a następnie wsunąć je.
„Siostro” – zawołał Joe, a ja
odwróciłam się i zobaczyłam go leżącego na boku, z łokciem na łóżku, z głową w
dłoni, najwyraźniej nie świadomego swojej nagości, a przynajmniej nie
skrępowanego.
Nie obwiniałam go.
Jego ciało było o wiele
piękniejsze bez ubrania niż w nim.
Podobnie jak jego twarz, gdzie
jej doskonałość nie była zeszpecona bliznami, ale bardziej atrakcyjna, jego
długie, szczupłe, umięśnione ciało nie zostało zepsute przez długą, poszarpaną
białą szramę, która przecinała ukośnie jego napięty brzuch i pomarszczony,
zaciemniony krąg skóry w połowie między jego prawą klatką piersiową a jego
ramieniem.
„Chodź tutaj” - warknął
cicho.
Moje stopy zabrały mnie do
niego, położyłam kolano na łóżku i pochyliłam się, a Joe zajął się resztą. Jego
ręka, leżąca na łóżku, podniosła się, zahaczyła mnie za głowę i przyciągnął
bliżej, tak blisko, że moje usta były na jego.
„Chcę, żebyś dziś wieczorem
wróciła” - rozkazał.
Chciał, żebym wróciła.
Uśmiechnęłam się przy jego
ustach.
Kiedy to zrobiłam, jego oczy
stały się intensywne, a potem pochylił głowę. Straciłam z oczu jego oczy, kiedy
moje się zamknęły, ponieważ pocałował mnie mocno, z otwartymi ustami i tak
długo, że wstał z łóżka, jego drugie ramię owinęło się wokół mnie i przyciągnął
mnie do siebie. Kiedy na nim wylądowałam, przekręcił mnie tak, że byłam oparta
plecami na łóżku i dalej mnie całował.
Jego pocałunki były tak
dobre, że zapomniałam, że powinnam odejść, dopóki jego usta nie oderwały się od
moich, a jego twarz zniknęła na mojej szyi.
„Czy nie mamy wścibskich
sąsiadów?” - zapytał moją szyję.
„Cholera!” - zapłakałam,
przewróciłam go na plecy i wyrwałam mu z ramion.
Prawie zerwałam się na nogi
przy łóżku, ale się zatrzymałam, położyłam dłoń z powrotem na materacu, jedną
na jego pokrytym bliznami policzku, pochyliłam się i szybko go pocałowałam.
Potem wstałam i nie oglądając
się za siebie, wybiegłam z pokoju, korytarzem, przez jego salon, przez
rozsuwane szklane drzwi do mojego domu.
Czułam się tak cholernie
wspaniale, że zamiast przebiec, mogłabym przeskoczyć.
*****
Dzień minął jakby był pokryty
melasą.
Myślałam o tym, żeby się
zdrzemnąć, ale kiedy wróciłam do domu od Joe’go, mimo że praktycznie nie spałam
przez dwie noce, stwierdziłam, że jestem niesamowicie pobudzona.
Rozebrałam łóżko. Włączyłam
pranie. Zrobiłam listę zakupów. Zapłaciłam rachunki. Wzięłam prysznic i wyszykowałam
się jak zawsze, nawet po śmierci Tima.
Timowi podobało się, że moje
włosy były wygładzane suszarką do włosów. Lubił, kiedy nakładałam makijaż,
nawet jeśli wolał lekki. Timowi podobało się, kiedy starałam się z ubraniami.
Tim mówił, że jestem najseksowniejszą żoną policjanta w historii i mówił to w
sposób, po którym wiedziałam, że całkowicie w to wierzył i był z tego dumny.
Podobało mu się, kiedy wchodziłam do komisariatu irytował się, że inni faceci
uznawali mnie za atrakcyjną (a przynajmniej tak mi mówił). Byłam jego, mówił mi
i miał coś pięknego, tak mi też mówił. Nigdy, ani razu, nawet kiedy byłam w
ciąży z Kate i Keirą, nie sprawił, że poczułam się inaczej niż piękna.
To było coś, do czego zmuszałam
się po jego śmierci, żeby zachować swój wygląd. To było dla niego, ale też dla
mnie. Sposób na nie poddawanie się, kiedy nie chciałam nic robić poza poddaniem
się, załamaniem się, nie podnoszeniem się, byciem pobitą.
Chociaż tego ranka wykonałam
dodatkowy wysiłek.
Dziewczyny wstały i zrobiłam
im pancakesy. Wykonywały swoje prace domowe, sprzątały pokoje, a ja poszłam do
sklepu spożywczego. Miałam zrobić panierowane kotlety wieprzowe i pikantny ryż,
ulubiony Tima i Keiry. Zajmowało to wieczność, ale to byłaby uczta, ponieważ
Kate też to uwielbiała. Chociaż ulubionym daniem Kate było moje risotto z
owocami morza, moim ulubionym też. Zaczęły się jako przepisy z magazynu, ale po
latach eksperymentów uczyniłam je jeszcze lepszymi, dlatego uważałam je za
moje. To była moja sprawa, coś innego, czym Tim by się chwalił. Nasz ogród był
najpiękniejszy w naszej okolicy (nawet ja musiałam to przyznać) i Tim uważał,
że moja kuchnia to bomba i chwalił się jednym i drugim. Lubił zapraszać ludzi i
robiliśmy to cały czas, ale mówił, że to po to, by mógł się mną pochwalić.
Owoce morza byłyby niestety
za drogie, więc musiały to być kotlety wieprzowe.
Kiedy poszłam do sklepu spożywczego,
był tam pickup Joe.
Kiedy wróciłam, już go nie
było. To sprawiło, że mój żołądek ścisnął się ze strachu i zachowywałam się jak
idiotka. Kiedy odkładałam zakupy, odkurzałam, składałam ubrania, ładowałam i
rozładowywałam pralkę i suszarkę oraz prasowałam, znajdowałam powody, by
podejść do kuchennego okna i wyjrzeć na jego podjazd, upewniając się, że wrócił
do domu.
Ale musiał wrócić do domu,
dla mnie. Mogłam mieć tylko Tima, ale nie byłam głupia. Mężczyzna taki jak Joe
Callahan nie czekał na kobietę do drugiej w nocy; nie rzucał jej na łóżko i nie
uprawiał z nią seksu przez cztery godziny z rzędu; nie reagował w ten sposób,
zwłaszcza odruchowo, kiedy powiedziała mu, że musi odejść; i nie chciał, żeby
wróciła, chyba że chciał jej.
Co, powiedziałam sobie,
oznaczało, że chciał mnie. Nie dla wygodnego pieprzenia, tutaj działo się
więcej i wiedziałam o tym.
Ta gorycz i upokorzenie zostały
zmyte i zastąpiło je coś innego. Coś, czego się nie spodziewałam, nie od Joe,
do diabła, od nikogo, ale to było coś, co mi się podobało.
Tim i ja mieliśmy wspaniały
seks przez całe nasze życie małżeńskie. Nie byłam jego pierwszą, miał
dziewczynę przede mną, ale byłam jego ostatnią. Nauczyliśmy się nawzajem
wszystkiego, co wiedzieliśmy. Byliśmy otwarci, uczciwi, a nawet żądni przygód i
to było regularne i często, nie jak w zegarku, ale spontaniczne, zabawne,
seksowne. Oboje mieliśmy zdrowy apetyt, zwłaszcza Tim i uwielbiał to, że miałam
taki sam apetyt (chociaż nie chwalił się tym, a przynajmniej z tego, co
wiedziałam).
Ale nigdy nie pieprzył mnie
na masce samochodu, kiedy w jednej sekundzie pracował przy silniku, a w
następnej robił to ze mną, jakby to było konieczne dla jego istnienia. Nigdy
nie pieprzył mnie przez cztery godziny bez przerwy, jakby był tego tak samo
głodny jak ja, jakby musiał się napić, bojąc się, że piękno tego zostanie
oderwane i nigdy więcej nie będzie.
Zrozumiałam to teraz. Boże,
tak.
Nie brałam niczego za pewnik,
już nie.
Zamierzałam się najeść.
Kiedy poszłam do kuchni, żeby
zacząć przygotowywać kotlety wieprzowe, zobaczyłam pickupa Joe na podjeździe i
zamiast tego, by to osiadło we mnie, moje ciało zostało naelektryzowane.
Poczułam widmo jego ust, jego dłoni, jego trzonu wbijającego się we mnie i to było
tak silne, że musiałam pochylić się do blatu, aby się utrzymać, gdy moje kolana
ugięły się.
Cholera, był jak narkotyk, a
ja zdałam sobie sprawę, że przez cały dzień byłam na niego napalona.
Zdałam sobie również sprawę,
wrzucając bułkę tartą i przyprawy do torebki Ziploc, by przygotować panierkę na
kotlety, że mi się to podobało.
Odgarnął mój śnieg. Zobaczył
mnie na zewnątrz odgarniającą śnieg i wiedział, że zrezygnowałam z trudu, by
doglądać Kate i Dane’a, więc skończył to za mnie, dzięki czemu mieliśmy bezpieczne
dla mnie i moich dziewczynek wycofanie się z naszego podjazdu.
I pamiętał rozmowę o
prezerwatywach.
I, chociaż domyśliłam się, że
to zupełnie nie pasowało do jego charakteru, próbował wyjaśnić swoje zachowanie
wobec Kenzie, a miał dobry powód do gniewu, chociaż moim zdaniem posunął się za
daleko. Ale był agresywnie męskim mężczyzną, a ona musiała o tym wiedzieć i
bawiła się tym. Powinna była wiedzieć lepiej, powinna była to przewidzieć.
I czekał na mnie do późna i
nie chciał, żebym odeszła.
Podobało mi się, że niewiele
mówił i podobało mi się, że pozwalał, by jego twarz przemawiała za niego.
Podobało mi się to, jak duży był i że mógł mnie nosić ze sobą, i to robił, że
mógł mnie podnieść i wsadzić do swojego pickupa, i tak też zrobił. Podobało mi
się, że był ze mną szorstki, nie, kochałam to. Nie byłam matką jego dzieci.
Byłam kobietą, kobietą, której pragnął, a on dał to jasno do zrozumienia i to
też mi się podobało.
I podobało mi się, że jak
czasami na mnie patrzył, coś działało w jego oczach, coś, czego nie do końca
rozumiałam, ale cokolwiek to było, chodziło o mnie.
I było dobre.
Po prostu to wiedziałam.
Joe Callahan nie mógł się
bardziej różnić od Tima Wintersa i, ku mojemu szokowi, nie przeszkadzało mi to.
Nie byłam na tyle głupia, by po ostatnich, dwóch szalonych dniach myśleć, że
Joe będzie następną miłością mojego życia. Ale chciałam tego, chciałam jego,
chciałam zbadać, co się dzieje i bardzo tego chciałam.
I nie mogłam się doczekać powrotu
do jego domu, jego łóżka, niego.
Dane przyszedł na kotlety wieprzowe,
a potem pomógł Kate zmyć naczynia (kolejne zaznaczenie w dobrej kolumnie dla
Dane’a), a potem on i Kate usadowili się na rozkładanych fotelach w gabinecie,
aby odrobić pracę domową. Siedziałam z Keirą na kanapie w salonie i czytałam w
tym samym czasie, kiedy Keira oglądała telewizję, a ja oglądałam Dane’a i Kate.
Byli razem słodcy. Dane był
przystojnym dzieciakiem i komplementował moją śliczną córkę. I był delikatny
dla Kate. Podobał mi się sposób, w jaki patrzył na nią, kiedy mówiła, jakby nie
chciał nic innego, jak tylko usłyszeć, co ma do powiedzenia. Ale szczególnie
podobało mi się, że patrzył na nią, kiedy o tym nie wiedziała, jakby myślał, że
jest najpiękniejszą rzeczą, jaką kiedykolwiek widział i nie mógł uwierzyć w
swoje szczęście.
No dobrze, polubiłam chłopaka
mojej córki. Uśmiechnęłam się do siebie, pochyliłam głowę nad książką, nie
przeczytałam ani słowa i poczułam, jak pustka wydrąża mi brzuch.
Tylko trochę dłużej czekać.
*****
Włożyłam fioletową bieliznę,
obficie ozdobioną czarną koronką. W rzeczywistości tyłek majtek był cały z
koronki; z przodu był tylko trójkąt, zakończony koronką. Stanik miał tak
głęboką koronkę, że można było przez nią zobaczyć moje sutki. Dół miseczki i
ramiączka były jednak z fioletowej satyny.
Założyłam na to moją czarną
satynową koszulę nocną, bez koronki czy innych ozdób. Miała duży dekolt, dzięki
czemu można było zobaczyć stanik i miała rozcięcia na biodrach po bokach,
dzięki czemu można było zobaczyć majtki, gdybym się poruszyła.
Kupiłam to dla Tima na około
dwa tygodnie przed jego śmiercią i nigdy tego nie nosiłam. Trzymałam je na
specjalną okazję, na przykład, gdyby dziewczyny nocowały w domu jego rodziców.
Podobała mu się moja seksowna bielizna i koszule nocne, a ja wyrobiłam sobie
nawyk noszenia ich tylko dla niego.
Po jego śmierci zamierzałam
wyrzucić bieliznę.
Teraz cieszyłam się, że tego
nie zrobiłam.
Naciągnęłam na to czarny
satynowy szlafrok, który pasował do koszulki nocnej, nie chcąc nosić szlafroka
Tima do Joe’go. Szlafrok Tima mógł zostać na drzwiach, kiedy byłam z Joe. Na
dworze mogło być chłodno, ale Joe nie był tak daleko.
Zanim wyszłam z ciemnego
pokoju, przygryzłam wargę i przyłożyłam palce do pierścionka i obrączki. Nie zdjęłam
ich, nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale zastanawiałam się, czy teraz
powinnam.
Mój wzrok powędrował do zdjęcia
na mojej szafce nocnej i poczułam, że coś się we mnie poruszyło, a potem się
uspokoiło. To nie było bolesne. Miałam już ból, prawie półtora roku.
To było życie.
„Wiesz, że zawsze będę cię
kochać” - szepnęłam do zdjęcia.
Zdjęcie nie odpowiadało, ale wiedziałam,
że Tim wiedział. Chciałabym tego również dla niego, gdybym to ja odeszła, a on
pozostał, chociaż byłoby to całkowicie do bani. Nie chciałabym, żeby był sam.
Chciałabym, żeby był podekscytowany, czuł się żywy, żył swoim życiem i odnalazł
szczęście.
Ale zostawiłam pierścionek i obrączkę,
nie byłam na to gotowa.
Przeszłam przez ciemny dom.
To było znacznie wcześniej, zaledwie jedenasta trzydzieści, ale dziewczyny zasnęły,
już sprawdziłam. Rozbroiłam alarm i spojrzałam na plątaninę butów przy
drzwiach. Żadne z nich nie kompletowały mojego stroju, więc zdecydowałam się na
bose stopy.
Pospieszyłam do tylnych
rozsuwanych szklanych drzwi, otworzyłam je, prześlizgnęłam się przez nie,
zamknęłam, a potem zeskoczyłam po schodach, biegnąc powoli przez podwórko, z
zimną rosą na moich bosych stopach.
Jego dom znów był ciemny, na
zewnątrz nie paliło się żadne światło, ale nie zatrzymałam się. Wskoczyłam na
stopnie Joe’go i zanim dotarłam na szczyt, jego przesuwane szklane drzwi
zostały otwarte.
Stał w nich, z nagim torsem,
w dżinsach, z odpiętym górnym guzikiem. Wstrzymałam oddech i zwolniłam kroku,
gdy do niego podeszłam.
Nie ruszył się od drzwi,
kiedy zatrzymałam się przed nim i patrzyłam, wstrzymując oddech, jak jego oczy
przemierzają mnie.
Potem jego ramię wystrzeliło
i zahaczyło o moją talię, wciągnął mnie do środka i zasunął drzwi.
Jego palce wślizgnęły się we
włosy z boku mojej głowy, a jego broda opadła tak, że jego twarz była blisko
mojej.
„Kochanie” - szepnął - „nie masz
butów”.
Nazwał mnie „kochanie”.
Martwił się, że mam zimne
stopy.
Tak, coś się tu działo.
Wtopiłam się w niego i
położyłam ręce na jego szyi.
„Nie mogłam znaleźć takich,
który pasowałby do mojego stroju” - wyjaśniłam cicho.
Jego dłoń zacisnęła się na
mojej skórze głowy i patrzyłam z czystą fascynacją, jak się uśmiecha. Nigdy
tego nie widziałam, z daleka, ale nie z bliska i było to cholernie niewiarygodne.
Poczułam sensacje w brzuchu,
ale nie mogłam cieszyć się widokiem zbyt długo, ponieważ jego palce zacisnęły
się, podciągając moją głowę do góry, więc podniosłam się na palce i mnie
pocałował.
*****
Bielizna była praktycznie
zmarnowanym wysiłkiem. Joe się to podobało, wiedziałam, bo warknął, kiedy to
zobaczył, ale nie zajęło mu dużo czasu, aby się nim nacieszył, zanim ją zdjął.
Był tak samo energiczny jak ostatniej
nocy i tak samo nienasycony, więc zdecydowałam, że prawdopodobnie się
zdrzemnął.
Ja się nie zdrzemnęłam, więc
po drugiej rundzie chciałam więcej, ale nie mogłam dać rady. Zrobiłam to,
zsuwając się z jego ciała, przytulając się do jego boku, owijając rękę wokół
jego brzucha i opierając głowę na jego ramieniu.
Jego palce chwyciły moje
biodro.
„Siostro?” - zawołał.
„Śpiąca” - wymamrotałam.
Jego palce mocniej zacisnęły
się na moim biodrze, po czym odwrócił się do mnie, moja głowa zsunęła się z
jego ramienia na poduszkę, a jego druga ręka otoczyła mnie.
„Violet”.
„Tak?” - wyszeptałam.
Nie odezwał się, ale jego
ciało wydawało się dziwnie napięte.
Odchyliłam głowę do tyłu i
spojrzałam na niego.
„Joe?”
„Nikt nie nazywa mnie Joe”.
„Czy to nie jest twoje imię?”
„Tak”.
„Nie podoba ci się?”
Nie odpowiedział.
„Podoba mi się imię Joe” -
powiedziałam mu, podchodząc bliżej.
Jego ramiona zacisnęły się.
Pocałowałam podstawę jego
gardła, po czym moja głowa opadła z powrotem na poduszkę i zasnęłam.
Dziękuje za rozdział :)
OdpowiedzUsuńCZekam na kolejny cudowny rozdział :)
Dziekuje😍
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję za kolejny rozdział
OdpowiedzUsuń