czwartek, 31 marca 2022

9 - Gość (cz.1)

 

Rozdział 9

Gość (cz.1)

 

 

 

Leżałam na plecach na łóżku, wpatrując się w sufit i słuchając telewizji w drugim pokoju. Kate, Dane i Keira oglądali film, który z tego, co mogłam stwierdzić, miał dużo eksplozji.

Mój telefon komórkowy leżał na moim brzuchu, moja ręka zacisnęła się wokół niego i miałam dwie możliwości. Albo musiałam zadzwonić, żeby zakończyć sprawy z Joe, albo chciałam zadzwonić tylko po to, żeby porozmawiać z Joe.

Zamknęłam oczy.

Rzeczy nie mogły stać się dziwniejsze ani bardziej pomieszane.

Był już czwartek.

W sobotę w ciągu dnia musiałam porozmawiać z dziewczynami, by powiedzieć im, że idę na randkę. Nie mogłam po prostu wyjść z nieznajomym mężczyzną i zawołać - „Do zobaczenia później!” niezależnie od tego, jak bardzo tego chciałam. Musiałam zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby przejście od mamy i taty do mamy bez taty i do randkowania mamy przebiegało tak gładko, jak to tylko możliwe, chociaż było to niemożliwe.

Nadal musiałam spróbować.

Stałam więc przy kuchennym blacie, podczas gdy obie siedziały na stołkach przy barze naprzeciwko mnie i powiedziałam im, że spotkałam mężczyznę nazywającego się porucznik Mike Haines i idziemy na randkę.

Spodziewałam się, że obie będą wkurzone. Kochały swojego tatę i nie mogłam sobie tego wyobrazić, że, gdy nadszedł czas, kiedy żyłam dalej, ciągnąc je ze sobą, byłyby zachwycone po pachy.

Nie spodziewałam się, że Kate powie - „To świetnie, Mamuśko”.

Ale trochę spodziewałam się, że Keira wybuchnie - „A co z Joe?”

I właśnie to zrobiła.

Zamknęłam oczy, ale otworzyłam je, gdy Kate zapytała Keirę - „A co z Joe?”

„Joe jest gorący” - Keira odpowiedziała Kate.

„Tak, jest gorący, więc? Mama lubi schludnych facetów” - Kate odparła i to była prawda, Tim był schludnym facetem, a Tim był jedynym facetem, którego lubiłam. Z drugiej strony, to trochę nieprawda, bo Joe nie miał nic wspólnego ze schludnością.

„Joe kupił nam kolację, powiedział mamie, że świetnie wygląda w jej Lucky i dał nam elektroniczne oczy” - odparła Keira, a kiedy Kate otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, Keira skończyła - „…i lubi jej babeczki”.

„Może ten facet Mike też polubi jej babeczki” - zasugerowała Kate.

W tym momencie poczułam się dziwnie, gdy moje dziewczyny rozmawiały o mężczyznach w moim życiu, którzy lubiliby moje babeczki, więc wkroczyłam w to.

„Dziewczyny…”

Keira spojrzała na mnie i oznajmiła - „Lubię cię z Joe”.

Kate nachyliła się do Keiry i oświadczyła - „Ona nie jest z Joe”.

Głowa Keiry odwróciła się do Kate, a ona wróciła - „Mogłaby być. Widzę, że ją lubi”.

„W porządku” - wtrąciłam - „wystarczy. To jest randka, tylko randka z Mike’iem. Joe, Keira, kochanie” - spojrzałam na moją młodszą - „po prostu pozwólmy temu kłamać na razie”.

„Lubi cię” - stwierdziła z uporem Keira.

„Ja też go lubię” - zgodziłam się i zaskakująco była to prawda - „Był dla nas dobry, ale ja chciałabym brać dzień po dniu i potrzebuję was, dziewczyny, żebyście mi na to pozwoliły” - Oparłam oba przedramiona na blacie i skończyłam, mój głos był cichszy - „Zrobię co w mojej mocy, aby dokonać dobrych wyborów, dla was i dla mnie, ale musicie mi zaufać, że to zrobię. Czy możecie mi zaufać, że to zrobię?”

„Tak, Mamuśko” - powiedziała natychmiast Kate, ale ona by tak natychmiast powiedziała. Ufała mi, tak jak ufała swojemu tacie, ufała nam obojgu bezgranicznie.

Keira spojrzała na mnie - „Lubię Joe”.

„Możesz zrezygnować z Joe?” - Kate zawołała, a Keira skierowała swoje spojrzenie na siostrę, a potem powiedziała coś, co uderzyło mnie, jak cios w brzuch - „On potrzebuje mamy i nas bardziej niż my jego. Potrzebuje rodziny. Jest tam sam, nie ma nikogo. My mamy siebie” - spojrzała na mnie i stwierdziła - „On kogoś potrzebuje. Widzę to”.

„Kochanie” – wyszeptałam, czując łzy w oczach.

Podniosła rękę, zeskakując ze stołka - „Idź ze swoim Mike’iem, nie mam nic przeciwko temu” - spojrzała na mnie, ale jej ciało było odwrócone - „ale nadal lubię Joe”.

Potem poszła korytarzem do swojego pokoju i usłyszałam, jak zamyka drzwi.

Spojrzałam na Kate, która wpatrywała się w swoją siostrę z zamyśloną miną.

„Słonko, Katy?” - zawołałam, a ona zwróciła się do mnie - „Naprawdę spoko, że umawiam się z Mike’m? To znaczy wy, dziewczyny, i wasz tata…”

Kate przerwała mi - „Nie mogę powiedzieć, że nie żałuję, że nie idziesz na randkę z tatą do Rico’s, a my jesteśmy w naszym starym domu i babcia i dziadkowie byli tuż ulicę dalej, ale…” - pokręciła głową i odwróciła wzrok, ale zobaczyłam łzy błyszczące w jej oczach, zanim skończyła - „nieważne”.

„Katy”.

Zsunęła się ze stołka, nie patrząc na mnie, i mruknęła - „Muszę się szykować do pracy”.

„Kate…”

Zatrzymała się i zwróciła do mnie - „Czy Dane może wpaść, kiedy będziesz z Mike’m?”

„Oczywiście, kochanie”.

To znaczy, co jeszcze mógłabym powiedzieć?

„Dzięki” - wymamrotała i ruszyła korytarzem.

Spuściłam głowę i spojrzałam na brzuch między przedramionami, myśląc, że mogło być lepiej.

Myślałam też o tym, co Keira powiedziała o Joe.

Wtedy zadzwonił telefon. Wyprostowałam się, szczęśliwa, że mam coś, co odrywało mnie od tych myśli, podeszłam do niego, podniosłam i przyłożyłam do ucha.

W chwili, gdy powiedziałam „Halo”, ktokolwiek był po drugiej stronie, odłożył słuchawkę.

*****

Mike zadzwonił, kiedy byłam w centrum ogrodniczym i powiedział mi, że ma rezerwację w Costa i że powinnam się ładnie ubrać.

To był cud. Dużo słyszałam o tym miejscu i wszyscy mówili, że jest super (Feb szczególnie to uwielbiała, wspominała o tym więcej niż raz, ale potem zauważyłam, że Feb lubi jedzenie), ale nie było łatwo zdobyć tam stolik, zwłaszcza w krótkim czasie.

Miłe było też to, że Mike pomyślał, żeby zadzwonić i powiedzieć mi, żebym się wystroiła. Najwyraźniej miał żonę i znał się na tym (podejrzewałem, że Joe nie wiedział o tym, biorąc pod uwagę, że Bonnie była jego byłą i rozeszli się co najmniej siedemnaście lat temu, jeśli dobrze to odczytałam, chociaż mógł mieć pięć byłych żon, o których nie wiedziałam). Już panikowałam z powodu mojej piętrowej nocy, zaczynającej się od Mike’a, a kończącej na Joe. Nie musiałam martwić się jeszcze o strój.

I dobrze było wracać do domu i szykować się, żeby wyjść na randkę. Nigdy tego nie robiłam jako dorosła, było to jednocześnie ekscytujące i przerażające. Miałam na sobie moją obcisłą lawendową sukienkę, która według Tima była gorąca i moje nowe sandały na wysokim obcasie, które do tego czasu nie wyszły z pudełka. Lubiłam mieć powód, żeby je nosić, więc czułam się dobrze. Mimo to miałam nadzieję, że randka będzie do bani, co ułatwiłoby mi życie, bo mogłabym odwołać sprawy z Mike’m, gdyby to nie wypaliło.

Ale randka nie była do bani. Mike przyjechał po mnie i po raz kolejny zauważyłem, że jest bardzo przystojny, ale tym razem zauważyłam również, że ubiera się dobrze (blezer, koszula i dżinsy, casualowe na to, co miało być szykownym wieczorem, ale podciągnął to, ponieważ miał dobre ciało, szerokie ramiona, szczupłe biodra, długie nogi, nie był tak wysoki jak Joe, ale był wyższy ode mnie, nawet w moich sandałach i to coś mówiło). A randka była dobra, bo Mike był taki, jak w barze, łatwo się z nim rozmawiało, dużo się uśmiechał, drażnił się, flirtował, śmiał się i rozśmieszał mnie. Podobałam mu się i nie krył się z tym, co było lepsze niż posiadanie powodu do noszenia sandałów na wysokim obcasie.

A jedzenie było niesamowite.

Tak samo łatwo, jak było mi być z Mike’m w restauracji, byłam niespokojna, kiedy wracałam do domu, co oznaczało, że zanim wróciłam, byłam kłębkiem nerwów. Po pierwsze powiedział mi, że mnie pocałuje, co miał na myśli, po drugie, miałam w domu dzieci, które nie chciałyby widzieć, jak kogoś całuję, a na koniec miałam wezwanie do seksu bez zobowiązań, którego nie chciałam, by widział mnie całującą kogoś.

Ale i na to Mike miał odpowiedź. Wysiadł z samochodu i podszedł do mnie, gdy wysiadałam, po czym wziął mnie za rękę i nie zaprowadził do drzwi. Poprowadził mnie na otwartą przestrzeń między moim domem a garażem, poza zasięgiem wzroku każdego poza kimś, kto naprawdę chciał popatrzeć.

Potem wziął mnie w ramiona i pocałował.

Na początku byłam rozczarowana. Niedługo potem zdałam sobie sprawę, że Mike nie całował się jak Joe, mocno i od samego początku pożądliwie. Nie całował się też jak Tim, gorąco, ale słodko i znajomo. Mike był całującym ukradkiem. Zaczęło się powoli i delikatnie, a on zbudował żar. Zanim się zorientowałam, jego ręka była na moim tyłku, przyciągając mnie do jego bioder, jego druga ręka była owinięta wokół moich ramion, a ja byłam przyklejona do niego, czując jego twarde ciało, jego pocałunek, jego ramię i rękę i to, co jego język robił w ustach i czułam to wszędzie.

Odsunął się i zauważyłam, że moje dłonie były w jego włosach, obie za jego uszami i nie zdawałam sobie sprawy, że położyłam je tam, żeby go przygarnąć.

„Nie podziękuję Coltowi” - mruknął - „Potem kupię mu butelkę Burbona”.

„Mike…”

„Chcę cię znowu zobaczyć, kochanie”.

Z jakiegoś powodu od razu odpowiedziałam - „Okej”.

Uśmiechnął się i miał wspaniały uśmiech, jeszcze wspanialszy z bliska.

„Kiedy?” - zapytał.

„Co?”

„Kiedy mogę cię zobaczyć?”

„Um… kiedy chcesz mnie zobaczyć?”

„Przychodzisz do mojego domu w środę wieczorem. Robię ci kolację”.

„Okej” - powtarzałam raz po raz, powtarzałam to od razu, chociaż to było szalone, żeby powiedzieć „Okej” na kolację w jego domu po pierwszej randce i z Joe na haczyku.

Potem przestałam o tym wszystkim myśleć, kiedy znów mnie pocałował.

Za drugim razem ogień tylko się ustabilizował, był w stanie wytworzyć żar o wiele szybciej i udało mu się.

Potem odprowadził mnie do moich drzwi, wszedł na na tyle długo, by poznać Kate (która starała się być miła i odniosła sukces), Dane’a (który uważał, że to, że Mike jest policjantem jest „super fajne, stary”) i Keirę (która przyglądała mu się, jakby był okazem pod szkłem i to niezbyt ciekawym).

Pokazałam mu drzwi, przeprosiłam, że Keira jest wrzodem na tyłku, a on uśmiechnął się, chwycił moją szczękę i wyszeptał - „Środa”.

Kiwnęłam głową, moje kolana lekko drżały, a on wyszedł.

Powiedziałam dzieciom, żeby nie kładły się zbyt późno i poszłam do mojego pokoju.

Kiedy zamknęłam drzwi, rzuciłam torebkę na łóżko i usiadłam, żeby zdjąć sandały, zadzwoniła moja komórka w torebce. Wyciągnęłam ją, a na wyświetlaczu pojawił się napis „Joe Komórka”.

Zamknęłam oczy, wciągnęłam powietrze i poczułam się jak dziwka. Stało się tak głównie dlatego, że tak się zachowywałam.

Otworzyłam telefon, przyłożyłam go do ucha i powiedziałam - „Halo”.

„Załóż te buty idąc tutaj”.

„Joe…”

„Sukienkę też.”

Poczułam kamień na żołądku.

„Nie” - rozkazał Joe - „zdejmij sukienkę, tylko buty”.

„Joe…”

„Później, siostro”.

Nie wiedziałam, co myśleć o Joe, który wiedział o tym, że umówiłam się na randkę z Mike’m. Martwiłam się też, że może widział, jak się całowaliśmy. Wiedziałam, co myśleć o tym, że obściskiwałam się z jednym facetem i ledwo usiadłam, zanim zadzwonił następny i powiedział mi, jakie obuwie mam założyć na jego seks be zobowiązań.

Niemniej jednak włożyłam buty.

I będąc dziwką, cieszyłam się, że zrobiłam to, po sposobie, w jaki Joe pieprzył mnie, kiedy je miałam na sobie.

*****

Następnego ranka, zanim musiałam wracać do domu i zanim Joe wyjechał z miasta, wydarzyło się coś nowego.

Obudził mnie wcześniej, niż musiałam wstać, żeby być w domu, zanim dziewczyny zorientowałyby się, że mnie nie było, a obudził mnie rękami i ustami. Używał ich tak, jak nigdy wcześniej, nie twardo, nie wymagająco, nie chciwie, ale delikatnie, czule, hojnie, nie spiesząc się i pozwolił mi zrobić to samo.

A kiedy oboje osiągnęliśmy punkt kulminacyjny, kiedy wszystkie cztery moje kończyny były owinięte wokół niego, a on całował mnie delikatnie, wsuwając się i wysuwając ze mnie, zdałam sobie sprawę, że Joe Callahan właśnie się ze mną kochał. Po raz pierwszy mnie nie pieprzył mnie, a kochał się ze mną.

Szczerze mówiąc, nie mogę powiedzieć, co było lepsze, jedno i drugie było fantastyczne, ale była to piękna i mile widziana, choć myląca zmiana.

Nie sądziłam, że miał to w sobie, a świadomość, że miał, znacznie pogorszyła sprawę.

„Muszę wracać do domu” - wyszeptałam przy jego ustach.

„Wiem” - odszepnął.

Przeczesałam dłonią jego włosy i pokryty bliznami policzek, zatrzymałam tam palce, ale kciukiem przesunęłam po jego dolnej wardze.

„Jesteś przerażająco piękny” - powiedziałam mu, nie mogąc się powstrzymać, a jego oczy stały się intensywne, ale potrząsnął głową.

Następnie powiedział - „Jesteś po prostu piękna, siostro”.

O Boże.

Moja dłoń zacisnęła się na jego twarzy i odetchnęłam - „Joe”.

„Idź do domu, Vi”.

„Joe…”

Pocałował mnie cicho, a potem mruknął - „Idź do swoich dziewczyn”.

Nie miałam wyboru, więc powiedziałam - „Okej”.

Wyszedł ze mnie, stoczył się, a ja stoczyłam się z łóżka.

Wciągnęłam bieliznę, wciągnęłam jego koszulkę z poprzedniego wieczoru (tą też kradłam, nie będzie mu brakowało, miał ich milion), chwyciłam sukienkę, buty, wróciłam do łóżka, pochyliłam się wszedł i pocałowałam go.

„Wracaj bezpiecznie do domu” - szepnęłam.

„Później” - odpowiedział.

Potem zmusiłam się do spokojnego wyjścia z jego pokoju.

*****

Mike dzwonił codziennie od naszej randki. Niewiele mówił, bo albo był zajęty w pracy i nie mógł długo rozmawiać, albo miał ze sobą dzieci.

Ale to, co powiedział, było miłe.

W środę późnym popołudniem zadzwonił, aby powiedzieć, że musi odwołać, ponieważ musiał pracować. Nie wydawał się z tego powodu zadowolony.

Nie wiedziałam, co czuć.

Trochę z ulgą. Zdecydowanie rozczarowana. Absolutnie zdezorientowana.

*****

Joe nie zadzwonił wcale.

*****

Ale osoba, która się rozłączała, dzwoniła.

Dzwoniła codziennie, a potem się rozłączała.

Kiedy zadzwoniła, a Keira odebrała, a potem się rozłączyło, zaczęłam się martwić, ponieważ Keira powiedziała mi, że to nie pierwszy raz, a Kate powiedziała mi, że też miała kilka takich rozłączeń.

Zadzwoniłam więc do Colta i powiedziałam mu o tym, a on powiedział, że się tym zajmie.

Daniel Hart nigdy nie dzwonił i nie rozłączał się. Nie wydawał się być takim typem. I z tego powodu to mnie przestraszyło. W strachu nie było logiki. To mógł być jakiś dzieciak ze szkoły Kate i Keiry. Może Keira miała wielbiciela, który nie miał odwagi się przywitać. A może to był jakiś głupi dzieciak, który uważał to za zabawne.

Ale miałam złe przeczucia.

*****

Więc nie musiałam być przerażona tym, co zrobi Daniel Hart i dostawać rozłączane telefony od psychopatów, a może głupich dzieciaków.

I nie musiałam umawiać się z miłym, przystojnym facetem, który mnie rozśmieszał i śmiał się ze mną, i który dobrze całował, jak Mike, będąc jednocześnie seksem bez zobowiązań Joe.

Byłam matką. Musiałam dawać przykład. I musiałam poskładać swoje gówno do kupy.

Dlatego, gdy Joe był na wyjeździe, a nie w pobliżu, żeby dostawać się pod moją skórę, zdecydowałam, że Joe musiał odejść.

To było genialne i kochałam to, nawet walcząc z nim, kochałam to, jak mnie to czyniło szaloną. Przerażał mnie, ale także sprawiał, że czułam, że żyję i nigdy nie spotkałam nikogo takiego jak on, a nawet z Timem nigdy nie czułam, że żyję.

Z Timem miałam zadowolenie i szczęście. Mieliśmy wzloty i upadki, walczyliśmy, ale głównie życie było równe i dobre. Wierzyłam w niego, w nasze życie, w naszą rodzinę, on też wierzył w to wszystko i nigdy nie dał mi powodu, bym w to wątpiła. Dziewczyny i ja byliśmy wszystkim dla niego i dawał nam o tym znać.

Był stabilny, mocny i piękny. To nie była szalona przejażdżka kolejką górską, którą był Joe.

Ale te kolejki górskie zawsze były najlepszą przejażdżką w parku.

Mimo to wiedziałam, że to nie jest właściwe dla mnie i dla moich córek.

Więc musiał odejść.

*****

4 komentarze:

  1. Dziękuje za rozdział. Coś krótkie są te rozdziały :(
    CZekam co z tymi telefonami bo nie wyglada to najlepiej.
    Najważniejsze że czeka ja decyzja którego ma wybrac :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie... można jeszcze jeden? 🙏Co bedzie dalej?🤔😍 Dziekuje

    OdpowiedzUsuń
  3. Będę czekać z niecierpliwością na ciąg dalszy :) dziekuje

    OdpowiedzUsuń