Rozdział 3
Skończyłem
Joe Callahan obudził się z
Violet w ramionach.
To się nigdy nie wydarzyło.
Nawet jeśli zabrał kobietę do swojego domu, co było rzadkością, nie spędzała tam
nocy. Przy częstszych okazjach, gdy był w ich łóżku, wychodził po tym, jak
skończył, bez względu na to, jak bardzo były kreatywne, prosząc go, by został.
Pieprzył je; nie sypiał z
nimi, bez wyjątków.
Opuścił podbródek, otwierając
oczy i usłyszał, jak jej włosy poruszają się na poduszce. Kiedy dostrzegł jej
twarz, spojrzała na niego.
Dobry pieprzony Chryste, była
piękna.
„Cześć” - wyszeptała głosem zaspanym
tak, jak jej cholernie cudowna twarz, a on poczuł to jedno, ciche słowo w swoim
brzuchu i penisie.
Nie odpowiedział, a jej to
nie przeszkadzało. Wtuliła się w niego, wtulając twarz w jego gardło, ale jej
ręka przesunęła się w górę jego klatki piersiowej, jej palce poruszały się
delikatnie wzdłuż jego szczęki.
Poczuł też jej dotyk w swoim
brzuchu i penisie.
To był błąd. Ogromny, pieprzony,
gigantyczny błąd.
Tak jak z Kenzie, ale
znacznie gorzej.
Wiedział o tym, wiedział o
tym w chwili, gdy wyrzucił Kenzie z domu, odwrócił się do Violet, zobaczył ją w
tych pieprzonych, niedorzecznych butach, seksownej jak diabli koszuli nocnej i
podartym szlafroku, i zdał sobie sprawę, kim ona jest, czym jest i że jej
pragnie.
Wiedział o tym, kiedy szedł
przez swoje podwórko, podczas gdy ona odgarniała śnieg, i tłumaczył się. Coś,
czego nigdy, kurwa, nie robił.
Wiedział o tym, kiedy
powiedział Coltowi, że zabierze ją do domu, wiedząc, że kiedy to zrobi, to ją
przeleci, ale stanął u jej boku w barze, czekając na jego otwarcie, które
dawała mu raz za razem, wyglądając tak cholernie słodko, kiedy ssała słomkę, a
potem, Jezu, zawiązując łodyżkę wiśni swoim przeklętym językiem.
Wiedział o tym, kiedy zrobiła
mu się gorąca w chwili, gdy ją pocałował, a potem błagała, żeby to było ostro.
Wiedział o tym, kiedy
pieprzył ją na swoim Mustangu, bez kontroli, z mózgiem w penisie.
Wiedział o tym, kiedy
przeszła dla niego przez podwórko tej pierwszej nocy, kiedy zatrzymał ją w
swoim łóżku.
Wiedział, kiedy pierwszy raz
wzięła go w usta, i to nie niechlujnie, pieprzony Chryste, kobieta umiała użyć
swoich ust.
Wiedział, kiedy doszła na
jego twarzy, żadnych zahamowań, cholera, była niewiarygodna i była jego. Jego.
Cała ona, jego.
Ale przede wszystkim wiedział
o tym, kiedy po raz pierwszy się do niego uśmiechnęła.
Wiedział, że to pomyłka.
„Muszę iść” - wymamrotała mu
do gardła i odchyliła głowę do tyłu, unosząc się nieco, by stanąć twarzą w
twarz, obejmując dłonią jego szczękę.
Musiała iść, potrzebował,
żeby stamtąd wypierdalała, ale nadal nie rozluźnił ramion.
Potem przechyliła szalę.
„Chcesz wpaść dziś wieczorem
na kolację?”
To było to.
„Skończyłem” - powiedział i
patrzył, jak mruga.
„Co?”
„Skończyłem” - powtórzył, a
jej głowa wcisnęła się w poduszkę, gdy przechyliła ją na bok z zakłopotaniem.
„Przepraszam, nie…”
„Z tym było dobrze, siostro,
ale skończyłem”.
Poczuł, jak jej ciało zamyka
się w jego ramionach, gdy miękkość snu i seksu znikają z jej twarzy, a
zastąpiły je szok i ból.
Jego ramiona, nie przyjmując
kierunku z mózgu, zacisnęły się.
„Skończyłeś?” - szepnęła, a
ten szok i ból były ciężkie w tym słowie.
„Siostro…” - zaczął, ale ona
się poruszyła.
Wyrwała mu się z ramion i
przeczołgała się po nim tak szybko, nawet gdyby próbował, nie mógł jej złapać,
ale nie próbował.
Włożyła szlafrok, nie
zawracała sobie głowy bielizną i koszulą nocną, nawet nie podniosła ich z
podłogi, zostawiła je tam, gdzie były.
„Violet” - zawołał, ale
zawiązała pasek szlafroka, a on patrzył, jak biegnie, a szlafrok falował za
nią, gdy szła.
Przewrócił się na plecy i
przyłożył dłonie do twarzy, ocierając je mocno o skórę, słuchając, jak
rozsuwane szklane drzwi otwierają się, a potem zamykają.
Kosztowało go pozostanie
nieruchomo, leżąc na plecach, w jego łóżku i nie pójście za nią. Ostry ból przeciął
jego brzuch. Jedynym sposobem, żeby się tego pozbyć, był ruch, podążanie za
nią, pójście po nią, przyciągnięcie jej z powrotem.
Ale on przyjął ból i pozostał
na miejscu.
Potem przetoczył się na bok i
poczuł na poduszce zapach jej pieprzonych włosów.
moja pierwsza myśl: no co za k...s ;) ale przecież Tack też wyrzucił Tyrę z łóżka... :D
OdpowiedzUsuńDziękuję 😘😘😘
OdpowiedzUsuńDziekuje 😍😱
OdpowiedzUsuńAle czemu takie krotkie😭
UsuńLol....😠
OdpowiedzUsuń