niedziela, 27 marca 2022

5 - Daniel Hart

 

Rozdział 5

Daniel Hart

 

 

 

Robiło się późno i to było do bani.

Chip nie był w stanie zainstalować całego systemu, który zaprojektował Joe, a Joe nie mógł się do niego dostać, zanim musiał wyjechać, więc teraz, gdy minął tydzień, a Joe wrócił, przychodził, by go dopatrzeć.

Feb i Colt urządzali grilla i obiecałam Feb, że podejdę i pomogę, zanim wszyscy się pojawią. Miałam tam być piętnaście minut temu, czyli piętnaście minut przed pojawieniem się Joe.

Dziewczyny, jak zwykle, były poza domem. Keira wracała ze swoją przyjaciółką Heather na grilla. Kate pracowała w Fulsham’s Frozen Custard Stand. Dane, który niezależnie od tego, że Kate miała samochód, zabierał ją do pracy i odbierał, zamierzał po nią pojechać i oboje później też przychodzili na grilla. Powiedziałam Coltowi, żeby powiedział Joe, że zostawię dla niego otwarte boczne drzwi, a Colt najwyraźniej to zrobił, ponieważ teraz usłyszałam otwieranie bocznych drzwi.

Zignorowałam to i skończyłam kleić włosy mazią, która sprawiła, że wyglądały tak dobrze, a następnie spłukałam ręce. Potem wyszłam z łazienki do sypialni, aby założyć biżuterię, nakładając na siebie srebrne bransoletki, wkładając srebrne kolczyki w kształcie kółek i zapinając srebrny zegarek. Spryskałam perfumami i odwróciłam się do drzwi sypialni.

Joe opierał się o futrynę, obserwując mnie.

Na jego widok mój żołądek zacisnął się w supeł.

Nie miałam pojęcia, dlaczego stał i obserwował mnie. Czułam, że zostało powiedziane wszystko, co należało powiedzieć, więc spojrzałam mu przez chwilę w oczy i skierowałam się w jego stronę, spodziewając się, że skoro powiedziałam wszystko, co należało powiedzieć i byłam całkiem szczera, odsunie się z nich.

Nie zrobił tego.

Zatrzymałam się i spojrzałam na niego.

Jego dudniący głos był niski, kiedy powiedział - „Powinniśmy porozmawiać, siostro”.

Nie chciałam rozmawiać, więc odpowiedziałam - „Proszę, przesuń się”.

„Violet…”

„Rusz się”.

„Mieszkamy obok siebie, kobieto” - zauważył.

„Tak i zrobisz to, to wszystko” - odpowiedziałam.

Wyprostował się od framugi, ale stanął mi na drodze, a jego głos był miękki, kiedy powiedział - „Było dobrze”.

Poczułam, że moje usta wypełniają się śliną, a zatoki mrowią od łez i przełknęłam jedno i drugie.

„Zejdź mi z drogi, Joe”.

„Oboje wiemy, że nie mogliśmy tego tam zabrać”.

Nie wiedziałam tego. Nic o nim nie wiedziałam. Tylko on to wiedział.

Nie powiedziałam mu tego, powiedziałam - „Z drogi”.

„Cholera, Violet, nie musi tak być”.

Poczułam, że moja głowa szarpnęła się, ale moje oczy pozostały utkwione w jego.

„Nie? Nie sądzisz tak? Cóż, tutaj się mylisz” - Pochyliłam się lekko do niego i ciągnęłam dalej - „Nie chodzi o męski błąd, kiedy mężczyźni myślą, że mogą pieprzyć wszystko, co się rusza i po prostu iść dalej. Pozwól, że cię nauczę, Joe, chociaż miałeś tę scenę z Kenzie, a kilka tygodni później przeszedłeś przez Nadię i Bóg wie, kogo jeszcze, zanim do mnie podszedłeś, więc powinieneś wiedzieć, ale na wypadek, gdybyś tego nie zrozumiał, kobiety nie są zbudowane w ten sposób.”

„To twój świat, siostro, wiele kobiet jest zbudowanych w ten sposób. Nadia po pierwsze”.

Nie wierzyłam w to przez sekundę.

Dlatego powiedziałam sarkastycznie - „Racja”.

„Racja” - odpowiedział.

„Myślisz tak, ale uwierz mi, jak z nią skończyłeś, wróciła do domu i płakała w swoimi Oreo”.

Potrząsnął głową - „Nie znasz jej”.

„No dobrze, ale wiem, że Kenzie chciała więcej”.

„Kenzie chciała tego, czego chciała Kenzie, i myśli, że to dostanie, bez względu na to, co to jest, i zachowuje się, jak widziałaś, kiedy tego nie dostanie. Chryste, ta suka ma trzydzieści dwa lata i cztery razy była mężatką”.

To była prawda, czytałam o tym w czasopismach.

„Słuchaj” - powiedziałam mu, decydując, że czas zakończyć tę rozmowę i przejść dalej - „Miałam być u Feb dwadzieścia minut temu”.

Joe nie skończył rozmowy - „To był seks. To zawsze seks, tylko seks. Z tobą to nie było to. Nie wiedziałem, że straciłaś męża. Nie wiedziałem, co się z tobą dzieje”.

Pogorszył sprawę, mówiąc, że to tylko seks. Wiedziałam, że tak myślał, oczywiście, po prostu nie potrzebowałam, by to potwierdzał.

„Teraz już wiesz, więc zejdź mi z drogi”.

Jego ręka uniosła się, jego palce owinęły się wokół mojej szyi i oparł twarz na mojej.

„Kobieto, w tym życiu musisz się nauczyć, że potrzebujesz wszystkich przyjaciół, jakich możesz zdobyć. To właśnie proponuję, dobrze?”

Boże, teraz chciał być moim przyjacielem. To było tak, jakby czytał to gówno z książki, jak być najbardziej obraźliwym, jakim możesz być, nawet nie próbując.

Wyrwałam szyję z jego uścisku.

„Odpieprz się, Joe”.

Potrząsnął głową, wciąż się nie odsuwając i zauważyłam, że wyglądał, jakby się trochę złościł.

„Joe…”

„Wiesz gdzie mieszkam. Oferta wciąż jest aktualna, kiedy zechcesz dorosnąć i zostawić to za sobą”.

Pozwoliłam tym słowom krążyć w mojej głowie przez kilka sekund.

Potem zamiast pozwolić, by te słowa sprawiły, że moja głowa eksplodowałaby, zdecydowałam się pozwolić im odejść.

Postanowiłam jednak nie odpuszczać łaskawie - „Nie wstrzymuj oddechu, czekając, aż to się stanie. Czy możesz teraz zejść mi z drogi?”

Obserwował mnie i coś, cokolwiek to do diabła to było (a powiedziałam sobie, że nie obchodzi mnie, co to było), pracowało za jego oczami. Potem zszedł mi z drogi.

Dużo mi to zajęło i walczyłam, żeby to utrzymać w całości, ale udało mi się przejść obok niego, przez gabinet, do kuchni, aby wziąć klucze i talerz z babeczkami, który zrobiłam na grilla i wyjść bez drzwi nie biegnąc.

Byłam z siebie bardzo dumna.

*****

„Dobrze, więc dla niego mężczyzny wyjdę z hibernacji” – ogłosiła Cheryl.

Spojrzałam na Cheryl i podążyłam za jej wzrokiem, aby zobaczyć, że Joe dołączył do grilla.

Gówno.

Cheryl i ja siedziałyśmy na trawie w słońcu na podwórku Feb i Colta. Moje nogi były przede mną i miałam na sobie małą zieloną wojskową spódniczkę i fioletowy podkoszulek, który kupiłam w Lucky z Joe i dziewczynami. Pomagałam Feb przez parę godzin, zanim pojawili się ludzie, robiąc sałatkę z makaronu, nabijając farszem jajka, krojąc pomidory i cebulę, formując hamburgery, wrzucając chipsy do misek, a potem wynosząc je na zewnątrz, by postawić je na stole pod namiotem bez boków, który rozłożył Colt. Zrobiłyśmy to wszystko, opiekując się pięknym chłopcem Feb, Jackiem, i jej kotem, Wilsonem, który na przemian biegał po domu lub miauczał po smakołyki, których mu Feb odmawiała, a także starając się nie nadepnąć na uroczego szczeniaka owczarka niemieckiego, którego Feb kupiła dla Colta na urodziny.

To był ich doroczny grill, oznaczający nadejście lata, kiedy zamykali bar i spędzali dobry dzień z rodziną i przyjaciółmi. Zaproszeni bywali wszyscy ich pracownicy, w tym Darryl, który był barmanem, jego żona Phylenda i ich dzieci; Ruthie, kelnerka; Fritzi, który rano sprzątał bar; i Cheryl, która czasami pracowała za barem, ale była także kelnerką, a Cheryl przyprowadziła swojego siedmioletniego syna, Ethana. Byli też brat Feb, Morrie, jego żona Dee, ich dzieci Palmer i Tuesday oraz rodzice Feb, Jack i Jackie. Nasi sąsiedzi Jeremy i Melinda, Myrtle i Pearl również zostali zaproszeni (Tina i Cory nie byli, ale według Feb Cory akurat rozszedł się z Tiną, zszedł ze swoją żoną Bethany, a Tina pielęgnowała swój żal, nie wspominając o tym, że Feb nienawidziła Tiny, ponieważ była suką). Byli tam także najlepsi przyjaciele Feb Jessie (i jej mąż Jimbo) i Mimi (oraz jej mąż Al i ich dzieci) oraz partner Colta, Sully (i jego żona Lorraine).

A teraz również Joe.

Patrzyłam, jak podchodził do Colta, który obsadzał hamburgery, hot dogi i kiełbaski przy grillu, kiedy Colt trzymał małego Jacka na biodrze. Skinęli głowami, a potem Joe pochylił się do lodówki przy grillu i złapał sobie zimne.

Domyśliłam się, że skończył z moim super wyrafinowanym systemem alarmowym. Musiał być dobry. Nie trwało to długo; pracował nad tym tylko parę godzin.

Sączyłam moją margaritę, spojrzałam na niego gniewnie i powiedziałam Cheryl - „Nie idź tam”.

„Hę?” - spytała Cheryl.

Nie znałam jej, widziałam ją kilka razy w J&J’s, zrobiła mi drinka lub dwa. Jednak przez co najmniej trzydzieści minut siedziałyśmy razem na słońcu i piłyśmy margaritę. W niektórych kręgach amerykańskich kobiet oznaczało to, że byłyście automatycznymi najlepszymi przyjaciółkami.

Dlatego powtórzyłam - „Nie idź tam. To podrywacz”.

„A ty to wiesz…?” - Cheryl pozwoliła, żeby to zawisło, a ja odwróciłam głowę i tylko spojrzałam na nią.

Jej oczy rozszerzyły się, a potem zauważyła - „Nie określiłabym cię jako typ”.

„Jaki typ?”

„Typ do poderwania”.

Potrząsnęłam głową - „Ponieważ miałam dwóch mężczyzn w moim łóżku, mojego męża, który odebrał mi dziewictwo, gdy miałam siedemnaście lat, i jego” - pochyliłam głowę w kierunku Joe - „Nie jestem”.

Na tę wiadomość oczy Cheryl stały się jeszcze szersze - „Bez żartów?”

Znowu potrząsnęłam głową - „Bez żartów”.

„Łał” - szepnęła.

„Łał jest właściwe” - odpowiedziałam.

„Co się stało z twoim mężem? Rozwód?”

„Został postrzelony w głowę przez gangstera”.

Jej usta się otworzyły, jej twarz pobladła i poczułam się jak gówno, że powiedziałam jej to w ten sposób. Nigdy nikomu tak nie powiedziałam, do diabła, nie sądziłam, żebym kiedykolwiek komukolwiek to powiedziała. Barry, partner Tima, i Pam, żona Barry’ego wykonali wszystkie telefony.

„To było jakiś czas temu” - wyjaśniłam łagodniejszym głosem - „Był gliną”.

Zaskoczenie zniknęło z jej twarzy, wyciągnęła rękę i szybko ścisnęła moje kolano, zanim się odsunęła.

„Szorstkie” - mruknęła, a ja skinęłam głową na to niedopowiedzenie - „Jak dawno temu?”

„Półtora roku”.

„Więc nie tak dawno temu”.

Spojrzałam na swoje stopy - „Nie”.

„Chcesz porozmawiać?”

Spojrzałam na nią i cicho powtórzyłam - „Nie”.

„Jak zechcesz…”

Poważnie, ludzie w tym mieście byli tacy mili.

To była moja kolej, by uścisnąć jej kolano, więc zrobiłam to i wymamrotałam - „Dzięki”.

Odwróciła głowę i spojrzała na Joe. Mój wzrok powędrował wszędzie poza Joe.

„Czy był dobry?” - zapytała ciekawie.

„Dobry” nie było na to odpowiednim słowem, w rzeczywistości nie było na to odpowiednich słów.

Postanowiłam jej tego nie mówić, zamiast tego powiedziałam - „Tak”.

Odwróciła głowę do mnie i cicho powiedziała - „Lubię się bawić, kochanie, poświęcam temu trochę czasu i powiedzmy, że miałam w łóżku o kilka więcej chłopców niż ty. Ale tylko…” - przerwała - „skończyłaś z nim?”

Nie skończyłam z nim, on skończył ze mną, co całkowicie sprawiło, że ja z nim skończyłam.

„O tak, skończyłam”.

„Nie masz nic przeciwko?” - zapytała.

„Częstuj się” - zaprosiłam, chociaż musiałam przyznać, że bolało myśleć o Joe idącym dalej, chociaż wiedziałam, że nie powinno i nie wiedziałam nawet, dlaczego tak było.

To był seks, tylko seks, tak mi, do cholery, osobiście powiedział. Byłam dorosła, znałam wynik. Moje dziewczyny, które nie znalazły ukochanego mężczyzny w wieku piętnastu lat, od wieków opowiadały mi takie historie. Najwyraźniej, odkąd Tim nie żył, to była moja kolej, żeby zostać wyruchaną przez dupka.

Jednak, ponieważ polubiłam Cheryl, dodałam - „Ale zostaw swoje serce za drzwiami”.

Uniosła brwi - „Nie zrobiłaś tego?”

„Co?”

„Nie zostawiłaś swojego serca za drzwiami”.

Znowu potrząsnęłam głową - „Nie zakochałam się w nim, ale myślałam, że coś tam jest. Byłam idiotką. To było… stracenie Tima…” - oblizałam usta, a Cheryl czekała w milczeniu, kiedy to zebrałam, wzięłam głęboki wdech i skończyłam - „Powiedzmy, że sprawił, że poczułam się jak kretynka, bo nic tam nie było. Nic. Tylko seks. Skończył ze mną szybko, trwało to tylko kilka dni, a jest moim sąsiadem”.

Cheryl wpatrywała się we mnie, kiedy powiedziała - „Jezu”.

„Tak”.

Spojrzała z powrotem na Joe, mamrocząc - „Może odstąpię”.

„To byłaby moja rada”.

„Wciąż jest gorący” - Cheryl wciąż mamrotała, a ja zapomniałam o Joe i mnie i spojrzałam na nią.

Była bardzo ładna, dużo blond włosów przyciętych do ramion, sztuczne piersi, długie nogi, atrakcyjne mięso na biodrach. Ubierała się trochę dziwnie, ale wyglądało to dobrze na niej. Jej czarna spódniczka była super krótka, jej biały podkoszulek był super obcisły, miała na sobie czarny stanik, który można było dojrzeć przez podkoszulek i miała na sobie srebrne zdzirowate sandały na wysokim obcasie, mimo że byliśmy na grillu na podwórku.

Ale spojrzenie, które posłała Joe’mu po tym, co jej powiedziałam, sprawiło, że pomyślałam, że może nie być tak dobra w wybieraniu mężczyzn.

Zostało to potwierdzone, gdy zapytała z ciekawością, wciąż patrząc na Joe - „Wiesz, skąd on ma te blizny?”

„Nie. Niewiele o nim wiem. Nie rozmawialiśmy”.

Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się - „Człowiek czynu?”

Bardziej jak Superman, ale jej tego nie powiedziałam, po prostu powiedziałam - „Tak”.

Oparła się o mnie - „Moja rada, chociaż o nią nie prosiłaś, nadal ci ją dam, ciesz się tym, czym to było. To było, oczywiście, dobre, a dziewczyna potrzebuje trochę tego. Nie ma w tym nic złego” - Jej oczy wróciły do Joe, a potem do mnie - „Jak ponownie otworzy te drzwi, Vi, przejdź przez nie i weź, co chcesz. Jeśli znajdziesz innego mężczyznę, który byłby dla ciebie dobry i zechce więcej, możesz odejść. Ale jakby to był mój seks bez zobowiązań, a on mieszkał obok?” - Zatrzymała się, podniosła głowę w kierunku Joe i znów się uśmiechnęła - „Nie zmarnowałabym tej okazji”.

Ten pomysł był tak niedorzeczny, że zaśmiałam się głośno.

Śmiała się ze mną, a kiedy skończyłyśmy się śmiać, podniosła kieliszek margarity.

„Usycham, kochanie, chcesz jeszcze jeden?”

Wręczyłam jej swój kieliszek - „Byłoby fajnie, dzięki”.

Jej oczy ponownie przesunęły się po podwórku na grill i poszła dalej - „Myślę, że chcę kiełbaskę” - Spojrzała na mnie i jej spojrzenie było niegrzeczne, kiedy zasugerowała - „Może chcesz iść?”

Potrząsnęłam głową.

„Wyglądasz gorąco w tym podkoszulku” – zachęcała.

„Joe widział go. Był dziś rano w moim domu i był ze mną, kiedy go kupowałam”.

Jej głowa przechyliła się na bok w zmieszaniu - „Był dziś rano w twoim domu?”

„Instaluje system bezpieczeństwa w moim domu, nie z mojego wyboru” - Westchnęłam, kiedy wyglądała na jeszcze bardziej zdezorientowaną i wyjaśniłam - „To skomplikowane”.

„Myślałam, że powiedziałaś, że to była sprawa na kilka nocy. Zabrał cię na zakupy?”

„Zakupy były po tym, jak ze mną skończył, przed systemem bezpieczeństwa” - Kiedy tylko się na mnie gapiła, skończyłam - „To długa historia, również skomplikowana”.

Skinęła głową i wstała, mówiąc - „Zabiorę nasze margarity i mojego kiełbaskę, a potem wrócę i możesz mi opowiedzieć”.

„To nie jest interesujące” – ostrzegłam.

Spojrzała na mnie na trawie ze swoich puszczalskich butów na wysokim obcasie i zauważyła - „Znam wielu mężczyzn, głównie dupków i podrywaczy, więc mam trochę doświadczenia, tyle, że można powiedzieć, że jestem ekspertką. Nie znam ani jednego, który zabrałby kobietę na zakupy i instalował system bezpieczeństwa w jej domu, gdy już z nią skończył” - Pochyliła się trochę i uśmiechnęła, mówiąc - „Więc kochanie, muszę powiedzieć, że ta skomplikowana sprawa brzmi bardzo interesująco”.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, odeszła, jakoś udało jej się przejść przez trawę w wysokich szpilkach, nie wyglądając jak idiotka i uznałam, że Cheryl jest bardzo fajna.

„Słodka-Mama!” - usłyszałam krzyki obok mnie i odwróciłam się, by zobaczyć Keirę wbiegającą na podwórko, jej ramiona zawirowały, jej włosy rozwiewały się, jej twarz była w pełnym uśmiechu.

Rzuciła się na mnie, a ja ją złapałam, bo nie miałam wyboru i upadłam na plecy. Zsunęła się z mojego boku i podniosła rękę, żeby na mnie spojrzeć.

„Wiesz co!” - krzyknęła.

„Witaj, moja kochana Keira” - przerwałam jej i podniosłam wzrok, by zobaczyć Heather, przyjaciółkę Keiry (która, nawiasem mówiąc, wyglądała dokładnie jak Heather, drobna, z mnóstwem kręconych lub kędzierzawych rudych włosów i około siedmiu milionów piegów na całym jej ciele). Podniosłam się na obu łokciach i powiedziałam - „Hej Heather”.

„Hej, pani Winters” - Heather uśmiechnęła się do mnie.

„Mama!” - Keira zwróciła na nią moją uwagę - „Zgadnij co?”

„Co dziecko?”

„Sunia Heather oszczeniła się!” - wrzasnęła.

O kurwa.

Keira zawsze chciała psa, zawsze. Naciskała na Tima i mnie od chwili, gdy dowiedziała się o istnieniu psów i potrafiła mówić inteligentnym angielskim. Tim też chciał psa. To ja się powstrzymywałam, bo kochałam psy, a mój tata kupił mi jednego, gdy miałam dziewięć lat i została przejechana, gdy miałam piętnaście lat i to był najgorszy dzień w moim życiu, kiedy straciłam psa (do dwóch lat później , kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży, a mama i tata wyrzucili mnie z domu). Nie chciałam tego dla mojej córki (ani Tima, jeśli o to chodziło), tego nieuniknionego dnia, w którym twój ukochany rodzinny zwierzak odejdzie. Chciałam ochronić przed tym bólem Keirę, której serce, podobnie jak moje i jej siostry, było za duże, dla jej własnego dobra.

Teraz wydawało się to śmieszne, bo straciła coś o wiele cenniejszego niż rodzinne zwierzątko.

„Wszystkie są białe i takie puszyste i milutkie, jak tata Heather powiedział, że dadzą nam jednego za jedyne dwieście dolarów!” - Keira kontynuowała.

Wpatrywałam się w nią.

Dwieście dolarów?

Nasza sytuacja finansowa ustabilizowała się, głównie dlatego, że Bobbie wciąż nie znalazła nikogo na pół etatu i nie miała nic przeciwko płaceniu mi za nadgodziny. To był dla niej szczyt sezonu (poza świętami, bo Bobbie zarzuciła swój sklep na Boże Narodzenie, jej wystawy były ekstrawaganckie i można było tam kupić wszystko na święta, była z tego znana, ludzie przyjeżdżali z sąsiednich stanów tylko po to, by robić zakupy w Bobbie’s na świąteczne bzdury lub po prostu wędrować po okolicy). Dostawałam pięć do dziesięciu godzin tygodniowo ponad etat, co pomogło w spłacie obciążeń.

Ale mogłaby kogoś znaleźć i wszystko by się zmieniło. Nie potrzebowałam dodatkowej buzi do karmienia, nawet psiej, a zwłaszcza psiej, która kosztowała dwieście dolarów.

„To dużo pieniędzy jak na psa” - powiedziałam Keirze.

„Sprzedają je za dużo więcej, on da nam umowę” - odpowiedziała Keira.

Byłam świadoma, że Heather tam stoi, więc powiedziałam córce - „Porozmawiajmy o tym później, kochanie”.

„Wiem, o czym myślisz” - powiedziała mi - „Ale nie możemy mieć szczeniaka przez kilka tygodni i pomyślałam, że mogę do tego czasu zachować kieszonkowe i porozmawiać z Kate. Ona i ja możemy dać po pół”.

Nie było mowy, żeby Keira oszczędziła kieszonkowego przez tyle tygodni, ile zajęłoby odstawienie szczeniaka od piersi.

Kate oszczędzała pieniądze i wydawała je oszczędnie. Dostała pracę w Custard Stand na lato za dodatkową gotówkę i dlatego, że było to fajne miejsce do pracy. To był zamach stanu.

Wszyscy, którzy tam pracowali, robili to, ponieważ większość dzieci spędzała tam czas, więc w zasadzie robiła napoje i lody jakby podczas letniej imprezy. Ale ponieważ Dane woził ją wszędzie, więc jej Fiesta prawie nigdy nie opuszczała podjazdu, deponowała pieniądze na swoim koncie i nawet nie płaciła za paliwo.

Z drugiej strony Keira przechodziła przez pieniądze jak woda.

Z moimi nadgodzinami i pracą Kate, obowiązki domowe Keiry wzrosły. Narzekała, ale robiła to, bo podniosłam jej tygodniowe kieszonkowe z dziesięciu do dwudziestu. Ale było dziwne, biorąc pod uwagę sposób, w jaki Keira radziła sobie z pieniędzmi, że jej kieszonkowe nie znikało w kłębie dymu w chwili, gdy jej je wręczałam.

„Porozmawiamy o tym później” - powtórzyłam.

„Mamo…”

Podniosłam rękę i przyłożyłam palce do jej ust, mówiąc cicho - „Później, kochanie”.

Westchnęła ciężko i powiedziała w moje palce - „W porządku”.

Odsunęłam palce z jej ust, żeby wsunąć je w jej włosy, przyciągnęłam jej czoło do ust i tam ją pocałowałam.

Kiedy ja puściłam, wiedziałem, że nie żywi urazu, ponieważ podniosła się i odwzajemniła pocałunek w ten sam sposób.

Boże, kochałam moją córkę.

Odwróciła głowę, na coś spojrzała, jej twarz pojaśniała i krzyknęła - „Joe!”

Spojrzałam na podwórko i zobaczyłam Joe i Cheryl, trzymającą kiełbaskę w bułce, stojącą obok niego, obserwujących nas.

Mój żołądek znów zawiązał się w węzły.

Keira podciągnęła się w górę, przeskoczyła nad moim ciałem i chwyciła rękę Heather. Potem zaciągnęła Heather przez podwórko prosto do Joe.

Okej, więc kochałam moją córkę, ale była wariatką i miałam nadzieję, że nie zabujała w Joe jak potrafi nastoletnia dziewczyna. To by było do kitu dla Keiry i dla mnie.

„Muszę zdjąć ciężar” - usłyszałam z boku głos Feb i oderwałam wzrok od Keiry, która poślizgnęła się przed Joe, sprowadzając Heather do siebie, odchylając głowę do tyłu i mówiąc coś do niego. Przede wszystkim, musiałam przyznać, oderwałam wzrok od Joe, pochylającego brodę, by spojrzeć na moją córkę, bo jego twarz złagodniała, kiedy to robił.

Spojrzałam na Feb, która trzymała dietetyczną colę w jednej ręce i małego Jacka na biodrze. Usiadłam i podniosłam ramiona.

„Daj mi go”.

Podała mi Jacka, wymamrotała „Dzięki” i opadła na trawę obok mnie.

Położyłam Jacka na moich kolanach lub, co bardziej trafne, pozwoliłam Jackowi wiercić się i bawić na moich kolanach. Dzieciak był aktywny. Feb odgarnęła włosy z twarzy i położyła się na łokciu.

„Jak idą plany weselne?” - zapytałam ją, a jej oczy zwróciły się do mnie.

„Coś, czego się nauczyłam” - powiedziała - „Kiedy mężczyzna mówi kobiecie, że chce mieć duży, największy ślub, kobieta powinna mu powiedzieć, że ma dwie możliwości: albo to zaplanuje, albo kupi bilety do Vegas przez Internet”.

Uśmiechnęłam się do niej - „Ciężka praca?”

Jej wzrok powędrował do małego Jacka, który robił dziecięce przysiady na moich kolanach, trzymając mnie za ręce, a potem przeniosły się na Colta, który uśmiechał się do Morrie’go, podczas gdy Morrie opowiadał historię, a potem wrócił do mnie i uśmiechnęła się - „Nie całkiem”.

Spojrzałam na Feb, potem spojrzałam na jej podwórko, które było wypełnione jedzeniem i piciem, słońcem i ludźmi, na których jej zależało. Ona i Colt przeszli przez gówno, byli nawet w ogólnokrajowych wiadomościach i oto była ze swoim dzieckiem, mężczyzną, rodziną i przyjaciółmi, prowadząc dobre życie.

Mieć nadzieję. Zawsze była nadzieja. Kiedy straciłam Tima, straciłam to z oczu. Myślałam, że to znalazłam, głupio, ale potem ograł mnie Joe i zrobiłam z tego zbyt wiele. Moje córki były zdrowe i szczęśliwe i myślały o chłopakach i psach. Tim odszedł, ale wciąż było słońce, przyjaciele i życie.

„Gdybyś potrzebowała pomocy” - powiedziałam do Feb - „Jestem po drugiej stronie ulicy”.

„Dzięki, ale z Mimi, Dee i Jessie w miksie, otrzymałam wszelką pomoc, jakiej potrzebuję” - odpowiedziała Feb, mały Jack szarpnął się do przodu i chwycił mnie za włosy, mocno ciągnąc - „Boże, przepraszam, Vi, jest silny jak jego tata”.

Wyciągnęłam jego małe paluszki z moich włosów i uśmiechnęłam się do niej.

„To żaden problem, zapomniałam, jak to było” - spojrzałam na Jacka - „Brzmi głupio, ale dobrze czuje się, wspominając to”.

„Tylko mama by tak powiedziała. Jak ciągnie Jessie za włosy, ona świruje”.

Uśmiechałam się do niej i obserwowałam, jak zmienia się jej twarz.

„Powiem to szybko, Vi, nie chcę spieprzyć dnia. Ale wiesz, że wiem, jak to jest mieć jakiś przerażający, psychotyczny bałagan w swoim życiu. Gdybyś musiała porozmawiać, potrzebujesz czegokolwiek od Colta lub ode mnie, jesteśmy tutaj. W każdej chwili. Wiemy, jak to jest i nie podoba nam się, że jesteś sama ze swoimi dziewczynami po drugiej stronie ulicy. To miesza Coltowi w głowie, jak myśli, że ten facet może przyjść w każdej chwili, pieprzyć się z tobą, a on może nie być w pobliżu. Więc jak on zadziera z tobą, albo świrujesz, albo po prostu chcesz towarzystwa, nie myśl o tym, po prostu zadzwoń. Colt poczułby się lepiej. Woli coś zrobić, niż trudzić się i martwić. Tak?”

Nie wiedziałam, czy czuć się źle, biorąc pod uwagę, że moja sytuacja miesza im w głowach, czy dobrze, że mi się poszczęściło i przeprowadziłam się na drugą stronę ulicy od tak dobrych ludzi.

Postanowiłam czuć się dobrze.

„Dzięki, Feb, to słodkie”.

„Nie mów mi, że to słodkie, kochanie, powiedz, że zadzwonisz”.

Kiwnęłam głową i przyciągnęłam jej syna do piersi, owijając go ramionami, żeby go przytulić. Potem opuściłam głowę i pocałowałam czubek jego ciemnowłosego, miękkiego, puszystego meszku.

„Zadzwonię” - wymamrotałam w główkę Jacka.

„Dobrze” - powiedział cicho Feb, a ja wzięłam głęboki oddech, trącając nosem główkę Jacka, a on wiercił się, bo nie był zachwycony swoją niewolą, więc puściłam go i chwyciłam go za ręce, pozwalając mu znów podskoczyć na moich kolanach, gdy Feb mruknęła - „Swatka”.

Podniosłam wzrok i zobaczyłam Keirę, Heather i Joe pod namiotem bez boku. Keira trzymała w ręku mój talerz z babeczkami i wciskała je Joe.

Gówno.

„Jest towarzyska” – powiedziałam do Feb i patrzyłam, jak Keira wskazała na mnie, wskazała na babeczki, a potem przewróciła oczami i pozwoliła jej głowie opaść do tyłu w geście „Za babeczki mamy można umrzeć”.

Gówno, gówno, gówno.

Moje babeczki były dobre, nawet ja musiałam to przyznać. Kolejny przepis, z którym się bawiłam, żółte ciasto z pokruszonymi tabliczkami wykwintnej ciemnej czekolady i lukrem waniliowym, który był po prostu orgazmiczny. Tak bardzo, że to było cudowne, że ktokolwiek dostał się do babeczek, ponieważ większość zjadałam podczas lukrowania.

Ale nie chodziło o to, że Keira chciała podzielić się bogactwem moich babeczek. Nie chodziło też o to, że moja córka podkochiwała się w Joe. Chodziło o to, że chciała go dla mnie.

Gówno!

To mnie zirytowało i zaskoczyło. Tima nie było od jakiegoś czasu, to prawda, ale nie tak długo.

Z drugiej strony życie się zmieniło, ja się zmieniłam i nie kryłam bólu po śmierci Tima. Dziewczyny też cierpiały i nie chciałam, żeby pomyślały, że też muszą to ukrywać. Nie chciałam, żeby to zakopywały tylko po to, żeby później to je zjadło i, co dziwne, chciałam, żebyśmy to dały Timowi. Chciałam, żeby moje dziewczyny i wszyscy wiedzieli, że byłam wypatroszona przez to, że straciłam Tima. Chciałam, żeby ludzie to zobaczyli, bo wiedzieliby, kim był Tim i co dla mnie znaczył, i że był typem człowieka, którego śmierć spowodowała taki ból. Ponieważ był takim.

Ale moja córka kochała swoją matkę; Keira chciałaby zabrać ode mnie ten ból.

Gówno!

„Keira to wariatka” - powiedziałam Feb, patrząc od mojej córki i Joe’go, który wziął babeczkę i właśnie zajadał się wielkimi kęsami, na Feb.

„A Cal jest dobrym facetem” - odpowiedziała. Poczułam, jak moje ciało drży na widok jej twarzy i wiedziałam, że wie o mnie i Joe. Skąd wiedziała, nie wiedziałam. Ale wiedziała.

„Ja…”

„Pewnego dnia wypijemy drinki, ty i ja. Wyjaśnię i może, kiedy to zrobię, dasz mu luzu i drugą szansę”.

Luzu? Druga szansa? O czym ona mówiła?

Przede wszystkim nie zasługiwał na luz. Po drugie, nie chciał drugiej szansy.

„Feb…” - zaczęłam.

„Feb!” – wrzasnął Colt - „Kochanie, mamy więcej Buda?”

„Czuję się, jakbym była w pracy” - wymamrotała, a potem krzyknęła przez podwórko - „Tak, jest w lodówce w garażu”.

Colt spojrzał na swoją kobietę, Feb spojrzała na swojego mężczyznę. Wiedziałam, dokąd to zmierza. Mimo że skosił trawnik, postawił namiot i stał przy grillu przez ostatnie dwie godziny, a ona prawdopodobnie planowała to od tygodni i przygotowywała się od wielu dni, robiąc zakupy spożywcze, gotując i biegając, byli zamknięci w pacie, kto będzie uzupełniał chłodziarki napojami. Siedziała na trawie, robiąc sobie przerwę. On obsługiwał grilla, co uważał za pracę, chociaż w większości po prostu tam stał. Dlatego Feb miała przegrać.

„Cholera” - mruknęła, przegrywając, i spojrzała na mnie, wstając.

„Czy możesz zaopiekować się Jackiem? Muszę iść po więcej piwa”.

Uśmiechnęłam się do niej - „Absolutnie”.

„Słodka-Mama!” - Keira zawołała, gdy Feb odeszła - „Joe kocha twoje babeczki!”

Wszyscy zwrócili się do Keiry, Heather i Joe, ale widziałam tylko wzrok Joe na mnie. Wątpiłam, żeby powiedział Keirze, że „kocha” moje babeczki (chociaż byłby wybrykiem natury, gdyby przynajmniej ich nie lubił, były pyszne) i dalej wątpiłam, że był zachwycony, że Keira ogłosiła to wszystkim.

Ale cokolwiek.

Unikałam wzroku Joe i odkrzyknęłam - „Mogę umrzeć szczęśliwa”.

Potem spojrzałam w dół na Jacka, gruchając na niego delikatnie, uśmiechając się. Odwzajemnił uśmiech i zrobił dziecięcy chichot, a ja złapałam go w dłonie, wypychając go w powietrze, podczas gdy on wydawał kolejny dziecięcy chichot, a następnie przysunęłam jego brzuch do mojej twarzy, aby wcisnąć tam nos, żebym mogła znów mieć jego chichot.

Mały Jack nie zawiódł.

*****

„Dobre babeczki, siostro” - usłyszałam za sobą pół godziny później i zobaczyłam, że stojąca przede mną Feb, z którą rozmawiałam, podniosła wzrok na jakiś wysoki punkt ponad moim ramieniem.

Joe oczywiście tam był.

To było do bani, że mógł się do mnie podkraść.

„Cholera, Scout chwycił mojego buta” - mruknęła Feb - „Wrócę”.

Patrzyłam, jak Feb pędzi przez podwórko do szczeniaka, który wyglądał na naprawdę wkurzonego na jeden z jej klapków. Pies szarpał głową w przód i w tył, przerzucał klapki między zębami, następnie przykładał łapę do buta i szarpał za pasek zębami.

„Violet”.

Moje oczy przeniosły się z psa na Joe.

„Tak?”

„Musimy porozmawiać o twoim systemie”.

Nic nie powiedziałam, ale też się nie odsunęłam, tylko spojrzałam na niego i czekałam.

„Chip spieprzył okablowanie, nic wielkiego, ale zajmie to trochę więcej czasu”.

„Nieważne” - mruknęłam, odwracając wzrok.

„Zrobię to rano”.

„W porządku”.

Nastąpiła pauza, a potem lakonicznie - „Widzę, że nie zdecydowałaś się dorosnąć”.

Moje oczy wróciły do niego i otworzyłam usta, żeby coś powiedzieć, ale usłyszałam krzyk - „Mamo!

To był krzyk Kate, tak wysoki, że zamienił moją krew w lód.

Poczułam, że Joe stał się napięty u mojego boku i oboje odwróciliśmy się, aby spojrzeć wzdłuż bocznego podwórka domu Colta i Feb w kierunku mojego domu.

Żółty pickup Dane’a stał na podjeździe obok mojego Mustanga, ale Kate biegła szybko przez ulicę w moim kierunku, a Dane szedł za nią.

Zaczęłam biec do Kate i spotkałam ją na frontowym podwórku Colta i Feb. Kiedy się poruszałam, czułam, że Joe porusza się za mną.

Moje ręce powędrowały do jej ramion i podeszłam blisko.

„Kochanie, co się dzieje?”

„Ganek” - tylko tyle powiedziała.

Dane zatrzymał się za nią, ale spojrzałam poza niego na mój ganek.

Wtedy moje serce się zatrzymało.

Na mojej macie powitalnej znajdował się ogromny, ekstrawagancki bukiet fioletowych kwiatów – róż zmieszanych z delikatnymi fiołkami. Tak ogromny i szeroki, że mogłam je zobaczyć z drugiej strony ulicy. Sięgały do połowy drzwi i rozkładały się po nich szeroko.

Wizytówka Daniela Harta.

Wiedział, gdzie jestem.

A Kate wiedziała, co to za kwiaty. Od śmierci Tima dostawałam przesyłki, dokładnie tak, jak w zegarku w każdą sobotę rano przez wiele miesięcy. Dzwoniłam do kwiaciarni i mówiłam im, żeby przestali, co robili, ale potem przysłała je nowa kwiaciarnia.

W końcu Barry lub jeden z innych kumpli Tima z gliny siedzieli na naszym podjeździe w sobotę rano i zabierali je, zanim dziewczyny je zobaczyły, ale, dopóki nie sprzedałam domu i nie przeprowadziłam się, nigdy nie przestały przychodzić.

Spojrzałam na Kate i zobaczyłam, że drży - „W porządku, kochanie”.

„Ale on wie, gdzie mieszkamy”.

„W porządku” - skłamałam dla mojej córki.

Poczułam ruch i spojrzałam w lewo, aby zobaczyć, jak Joe podchodzi do mojego domu. Potem poczułam więcej ruchu i zobaczyłam, jak Colt i jego partner Sully podążają za Joe.

Spojrzałam na Kate - „Idź i weź sobie i Dane’owi burgera, dobrze?”

„Ale…”

Posłałam jej uśmiech i miałam nadzieję, że nie był tak chwiejny, jakim go czułam.

„Dane to gwiazda futbolu, kochanie, potrzebuje swojego żarcia”.

„Mamo…”

Zbliżyłam twarz do jej twarzy i ścisnęłam jej ramiona - „Idź, zaopiekuj się swoją siostrą. Tak?”

To ją dopadnie, da jej coś do roboty, coś odpowiedzialnego, coś, co sprawi, że poczuje, że pomaga mamie. Myśli Kate zamieniłyby się z paniki w obowiązek.

„Okej” - wyszeptała, pozwoliłam jej odejść, skinęłam na Dane, który wyglądał na zmartwionego (więc wiedziałam, że Kate podzieliła się z nim sytuacją) i poszedł za nią, gdy szła na podwórko.

Odwróciłam się i patrzyłam tylko po to, by zobaczyć Keirę stojącą na podwórku z wijącym się szczeniakiem Feb w ramionach, z oczami utkwionymi w naszym domu. Feb i Cheryl stały po obu jej stronach.

„Feb” - zawołałam, jej oczy powędrowały z mojego domu na mnie, a ja skinęłam głową na Keirę.

Feb skinęła głową, objęła ramieniem Keirę, poruszyła jej sztywnym ciałem i poprowadziła ją na tyły domu, a Cheryl, Kate i Dane podążali za nią.

Patrzyłam, aż straciłam ich z oczu, a potem pobiegłam do domu.

Joe, Colt i Sully stali przed moimi drzwiami. Joe trzymał między palcami małą białą kartkę, ale spojrzał na mnie, kiedy weszłam na podwórko i patrzył, jak biegnę, dopóki nie zatrzymałam się przy ich skupisku.

„Porozmawiaj z nami o tym” - rozkazał w chwili, gdy dotarłam, podnosząc głowę do kwiatów.

„Jest sobota” - wyjaśniłam głupio.

„I?”

„Przysyła mi kwiaty w każdą sobotę”.

Joe zacisnął usta i jego wygląd, nawet w jasnym słońcu tego dnia, zmienił się w złowrogi.

„Dostawałaś kwiaty?” - zapytał Joe, a ja pokręciłam głową.

„To są pierwsze tutaj” - odpowiedziałam.

Jego oczy powędrowały do Colta.

„Moratorium” - warknął, a ja zamrugałam zdezorientowana na jego dziwne słowo.

„Zadzwonimy do kwiaciarni w mieście” - powiedział szybko Sully i wtedy zrozumiałam.

„To nie zadziała, próbowałam tego” - poinformowałam ich, Joe spojrzał na mnie i dużo mi zajęło, żeby się przed nim nie wzdrygnąć, wyglądał na tak wkurzonego.

„Będziemy dokładni” - powiedział mi Joe, a ja nie mogłam zrobić nic poza skinieniem głowy, ponieważ w sposób, w jaki to powiedział, nie wątpiłam ani przez sekundę, że to zrobią.

„Co będzie po tym?” - zapytał Colt, a ja spojrzałam na niego.

„Prezenty” - odpowiedziałam - „a potem wizyty”.

„Jakie prezenty?” - zapytał Colt.

„Może być cokolwiek, zaczęło się od małych rzeczy. Na przykład wysłał kawior, co było dziwne. Potem wysłał dla mnie i dziewczyn fantazyjnego szampana i bony upominkowe do miłych restauracji. Potem zaczął wysyłać biżuterię”.

„Drogą?” - zapytał Colt, a ja skinęłam głową.

„Wizyty przychodzą po biżuterii?” - zapytał Joe i jemu też skinęłam - „Co robiłaś z tym gównem?”

„Dawałam to Barry’emu, partnerowi Tima. Nadal ma to wszystko na komisariacie”.

„Ile mamy czasu?” - Joe kontynuował.

„Nie wiem, to trwało miesiącami, a potem zaczął się pojawiać”.

„Nie podejrzewam, żebyśmy mieli miesiące” - mruknął Sully i podejrzewałam, że miał rację. Minęły miesiące, kiedy mnie nie było, pomyślałam, że Daniel Hart trochę przyspieszy sprawę.

„Rozmawiałaś z nim?” - zapytał Joe.

„Po prostu się pokazywał, siedział na zewnątrz w swoim samochodzie. Potem jego człowiek podchodził do drzwi, pukał do nich. Potem on to robił. Nie wychodziłam na początku, nie otwierałam drzwi. Barry rozmawiał z nim na początku i to nie działało, więc potem Barry rozmawiał z nim oficjalnie i to też nie działało. W końcu rozmawiałam z nim kilka razy, myślałam, że to zrozumie. To też nie zadziałało. Barry pomógł mi zdobyć zakaz zbliżania się, więc potem siadał w swoim samochodzie tuż poza zasięgiem zakazu i po prostu patrzył”.

„Nie rozmawiasz z nim teraz” - rozkazał Joe - „Colt lub ja z nim porozmawiamy. Jak nas tutaj nie będzie, zostajesz w domu i dzwonisz na policję. Jak jesteśmy tutaj, zostajesz w domu i dzwonisz do jednego z nas, a potem dzwonisz na policję, rozumiesz?”

Skinęłam głową.

„Przyszedł, kiedy dziewczyny były z tobą?” - zapytał Joe.

„Tak”.

Patrzyłam, jak twarz Joe staje się twarda jak granit, zanim kontynuował - „Przyszedł, kiedy dziewczyny były same w domu?”

Kiwnęłam głową i powtórzyłam - „W końcu tak, właśnie wtedy zdecydowałam się przeprowadzić”.

„Kurwa” - mruknął Colt.

„W porządku, siostro, posłuchaj mnie” - stwierdził Joe - „Zostajesz w pieprzonym domu, cały czas trzymasz alarm uzbrojony, zamykasz drzwi. Nawet gdy jesteś w domu, alarm włączony, drzwi zamknięte. Pracujesz na swoim podwórku tylko wtedy, gdy wiesz, że Colt lub ja tu jesteśmy w pobliżu. Idziesz do samochodu z kluczykami w dłoni, gotowa do jazdy. Zamykasz drzwi w samochodzie w chwili, gdy twój tyłek jest na siedzeniu i drzwi są zamknięte, w domu, przychodząc z pracy, w sklepie. Powiedz to samo Kate. Zostań w pieprzonym domu, jeśli on się pokaże. To twoja praca, to wszystko co robisz, resztę zostawiasz mnie, Coltowi i glinom. Rozumiesz?”

„Rozumiem”.

„Dostajesz cokolwiek, kwiaty, prezenty, telefony, rozłącza się, myślisz, że ktoś cię śledzi w twoim samochodzie, myślisz, że ktoś cię obserwuje, masz nawet złe pieprzone uczucie, zgłaszasz to Coltowi lub mnie. Tak?”

Ponownie skinęłam głową i szepnęłam - „Tak”.

Oczy Joe przesunęły się po mojej twarzy i oświadczył - „On odejdzie”.

Oblizałam usta i nic nie powiedziałam.

„Siostro, on odejdzie”.

„Znalazł mnie” - wciąż szeptałam i zaczęłam się trząść.

Głos Joe był o wiele mniej napięty i przerażający, kiedy powiedział - „Tak, znalazł cię. Jego problem polega na tym, że przeniosłaś się we właściwe pieprzone miejsce. Okej?”

„Okej” - powiedziałam, ale nie wierzyłam mu, ani przez minutę.

Joe to odczytał i podszedł bliżej - „Skończył się z tobą, Violet”.

„Jest dość potężny” - wyszeptałam, odchylając głowę do tyłu, by na niego spojrzeć.

„On jest mężczyzną, po prostu mężczyzną”.

„Potężnym mężczyzną”.

„Jest mnóstwo różnych rodzajów potęgi, siostro”.

Patrzyłam na niego, wysokiego, szerokiego, silnego, złowrogiego Joe Callahana, a wyraz jego twarzy sprawił, że jego słowa przeniknęły.

Przełknęłam ślinę i powiedziałam, tym razem dużo bardziej przekonana (ale nie do końca przekonany, trzeba to zauważyć) - „W porządku”.

Joe podniósł kartkę między nami - „Co to znaczy „DH”?”

Spojrzałam na kartę, a potem w oczy Joe - „To jego inicjały. Daniel Hart”.

Tors Joe przesunął się do tyłu, jego oczy skierowały się na Colta, a jego twarz nie była granitowa, lecz wyrzeźbiona z lodu, podobnie jak jego oczy.

„Nie powiedziałeś mi, że to Hart” - powiedział do Colta.

„Znasz go?” - zapytał Colt, a ja wpatrywałam się w Joe w szoku, gdy jego odpowiedź na jedno słowo wydawała się pochodzić z jakiegoś brzydkiego miejsca w nim - „Tak”.

„Skąd go znasz?” - zapytałam, ale Joe nie patrzył na mnie, nie spuszczał wzroku z Colta.

„Musimy porozmawiać”.

„Joe…”

„Porozmawiamy teraz” - powiedział Colt nade mną.

Wtrąciłam się - „Poczekaj chwilę, Joe…”

„Nie, teraz naprawię okablowanie Vi, porozmawiamy później” - powiedział Joe Coltowi, ignorując mnie.

„Ale…”

„Rozumiem” - powiedział Colt.

Joe spojrzał na Sully’ego - „Zajmujesz się kwiatami” - a potem do Colta - „zabierz ją stąd”.

„Poczekaj!” - warknęłam, ale Joe się oddalał, Sully zbliżał się do kwiatów, a Colt trzymał mnie za ramię.

„Czas na imprezę, Vi” - powiedział mi cicho Colt, a ja spojrzałam na niego, gdy delikatnie mnie odciągnął - „czas zapomnieć o tym gównie”.

„Ale chcę wiedzieć…”

Ręka Colta ścisnęła mnie, a potem opadła, by wziąć moją rękę, a on zrobił to wszystko bez zatrzymywania się, prowadząc mnie przez moje podwórko.

„Czas, w którym ty się tym zajmujesz, minął. Hart przywiózł to do mojego miasta, teraz to mój problem. Jasne?”

Spojrzałam na niego i zobaczyłam, że wygląda dziwnie, zarówno z ulgą, jak i złością. Podejrzewałam, że ulga była spowodowana tym, że teraz miał pretekst, by wkroczyć w moje sprawy i załatwić sprawę, skoro był gliną. Znałam to spojrzenie, to uczucie, Tim też je miał. Tim nie pozwoliłby, żeby jego sąsiad był nękany przez szalonego zbrodniarza. Z drugiej strony podejrzewałam, że Colt był zły, ponieważ wiedział, jak to jest, gdy jakiś przerażający psychol wysyła kwiaty.

„Jasne” - szepnęłam i odmówiłam krótką modlitwę dziękczynną do Boga, że poprowadził mnie we właściwym kierunku i pozwolił, aby ten dom w tym mieście był na rynku, kiedy szukałam schronienia.

„Jak dotrzemy do mojego domu, podam ci numery mój i Cala. Zaprogramujesz je we wszystkich swoich telefonach oraz Kate i Keiry. Okej?” Colt mi powiedział.

„Okej”.

Wyszliśmy na ulicę, a on opuścił moją rękę, ale objął mnie ramieniem i przestał mówić.

Więc zawołałam - „Colt?”

Spojrzał na mnie, gdy weszliśmy na chodnik po jego stronie ulicy - „Tak?”

„Dzięki”.

Nie odpowiedział, z wyjątkiem uścisku moich ramion.

Spojrzałam na nogi, myśląc, że Tim by go polubił. I pomyślałam, że Colt powinien o tym wiedzieć.

„Mój mąż, Tim, polubiłby cię”.

Colt spojrzał na mnie - „Podejrzewam, że też bym go polubił, bo miał dobry gust”.

To było miłe, więc się uśmiechnęłam.

Zatrzymał mnie na swoim podwórku, spojrzał z powrotem na mój dom, a potem z powrotem na mnie.

„Jesteś tu bezpieczna, Vi”.

Miałam nadzieję, że miał rację.

„Za to też dziękuję” - Nie było to dużo, ale to było wszystko, co miałam.

Mimo to Colt spojrzał na mnie wzrokiem, mówiącym, że rozumie, iż chcę, żeby to powiedziało więcej, i że zrozumiał, co chciałam przez to powiedzieć.

Ścisnął moje ramiona i zaprowadził do swojego domu, gdzie staliśmy w jego kuchni i wypisałam kilka numerów do swojego telefonu.

Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłam po powrocie do domu, było zaprogramowanie numerów we wszystkich naszych telefonach.

Nawet Joe.

 

2 komentarze:

  1. Dziekuje😍 mam nadzieje ze bedzie duzo rozdzialow i bedzie sie dzialo❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za rozdział :)
    No i zaczyna się dziać.
    Będą mieć pieska to na bank.
    CZekam na kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń