piątek, 8 kwietnia 2022

15 - Mike wygrywa (cz.2)

 

Rozdział 15

Mike wygrywa (cz.2)

*****

Po prysznicu spryskałam się perfumami, nałożyłam lekki makijaż, dżinsy Lucky i bluzkę, którą zawsze lubiłam. Bawełna wyglądała prawie jak żakard, cała w głębokich odcieniach winogron, rozcięcie przy dekolcie było obszyte zielonymi, liliowymi, lawendowymi i niebieskimi kwiatami, a od góry zwisały plecione sznurki, utrzymując go otwartego pod ciężarem. Krój był luźny, ale miał elastyczny pas i gumkę przy rękawach typu cap. To było trochę Heidi i trochę rock’n’roll. Kochałam to, czułam się w tym dobrze i potrzebowałam tego w wielki, hałaśliwy sposób.

Potem podniosłam telefon, przewinęłam w dół do „Komórka Joe” i wcisnęłam.

Odebrał na drugim dzwonku.

„Yo”.

„Tu Violet. Musimy porozmawiać. Przyjdź”.

„Siostro, jestem w trakcie czegoś”.

„Ty podejdziesz tutaj albo ja podejdę tam i zrobimy to na oczach wszystkich chłopców, którzy burzą twój dom”.

Milczał, a potem westchnął i powiedział - „Daj mi dziesięć”.

„Masz dziesięć, z potem lecę”.

„W porządku, kochanie, ostudź to. Powiedziałem, że będę”.

„Racja” - powiedziałam do telefonu, a potem go zamknęłam.

Miałam dziesięć minut i wiedziałam, co z nimi zrobię.

Pokuśtykałam przez frontowe drzwi, przeszłam przez moje podwórko, ostrożnie przeskoczyłam przez płot, który oddzielał front Tiny od mojego, a następnie podeszłam do jej drzwi i zaczęłam w nie walić.

Zmusiła mnie do zrobienia tego przez chwilę, a potem otworzyła, jej twarz była uśmieszkiem, bo wiedziała, że to nadchodzi i chciała tego, suka.

„Hej Violet”.

Nie przywitałam się z nią, powiedziałam - „Jak znowu usłyszę, że rozprzestrzeniłaś moje sprawy, będziemy miały problemy”.

Położyła rękę na piersi i powiedziała z całkowicie udawaną niewinnością - „Nie wiem, o czym mówisz”.

„Pączki dla naszych chłopców w niebieskim, mówienie Mike’owi gówna, o którym nie masz pojęcia, o tym właśnie mówię” - przypomniałam jej niepotrzebnie.

Fałszywa niewinność rozpłynęła się, a jej oczy się zwęziły.

„Wiem, że wyszłaś tylnymi drzwiami Cala w jego koszulce. Wiem, że trzymasz na linie dobrego człowieka, takiego jak Mike. Wiem, że to popieprzone”.

„Stoisz tam i rzucasz kamieniami, kiedy regularnie pieprzysz się z żonatym mężczyzną” - odpaliłam, patrząc, jak szydzi, nawet gdy wzdrygnęła się i kontynuowałam - „Gówno wiesz, Tina, ale nawet jeśli wiesz, to nie twoja sprawa, więc trzymaj język za zębami”.

„Zmusisz mnie?” - zapytała, jakbyśmy miały po osiem lat i kłóciły się na przerwie w szkole podstawowej.

„Tak” - odpowiedziałam, nie mając nastroju na dojrzałość - „Mam o wiele za dużo popieprzonego gówna, które dzieje się w moim życiu, nie muszę się z tobą zajmować”.

Odchyliła się do tyłu i zadrwiła - „Co możesz mi zrobić?”

Postanowiłam ukraść kwestię Joe - „Nie wiem, ale jak mnie zmusisz, będę kreatywna.”

„Dawaj” - warknęła.

Wzruszyłam ramionami i odpowiedziałam - „Dostaniesz to”.

Potem odwróciłam się i pokuśtykałam, by zobaczyć Joe stojącego na moim podwórku, z postawionymi stopami, ramionami skrzyżowanymi na piersi, oczami skierowanymi poza mnie na dom Tiny.

„Co to było?” - zapytał, kiedy znów przeskoczyłam przez płot i podeszłam blisko.

„Nic” - odpowiedziałam, minęłam go kuśtykając do moich frontowych drzwi i weszłam.

Joe wszedł za mną i zamknął drzwi.

„Vi, co to było?” - powtórzył.

„Ty i ja, to koniec” - ogłosiłam ponownie.

Skrzyżował ręce na piersi, spojrzał na mnie i zapomniałam, jak strasznie mógł wyglądać. Nigdy nie robił tego ze skrzyżowanymi ramionami, a to było bardzo przerażające.

„Pytałem dwa razy i zrobię to po raz ostatni, co to do cholery było z Tiną?”

Zauważyłam, że zignorował moje ogłoszenie, więc postanowiłam mu odpowiedzieć, abyśmy mogli dojść do tego, co chciałam wyprostować, coś, na co Joe nie pozwoliłby, gdyby utknął na Tinie.

„Widziała, jak nas odwoziłeś wczoraj, widziała, jak wychodziłeś z mojego domu dziś rano. Postanowiła zawieźć pączki na komisariat i, rozsiewając swój słodki doping, jednocześnie podzielić się tym całym gównem z chłopakami, Mike był jednym z nich”.

Twarz Joe stała się twarda i bardziej przerażająca, więc odwrócił głowę w kierunku domu Tiny, aby spojrzeć na moją ścianę.

„Mike i ja jesteśmy dobrzy, jesteśmy pewni, a ona próbuje tym wstrząsnąć i powiedziałam jej, że tego nie chcę” - dokończyłam, kończąc ten temat.

Twarda twarz Joe zwróciła się do mnie.

„Ty i Haines jesteście pewni?” - zapytał.

„Tak, co przypomina mi, że zgadzasz się czy nie, między nami koniec”.

Potrząsnął głową.

Patrzyłam, a potem zapytałam - „Dlaczego kręcisz głową?”

„Bo to jeszcze nie koniec”.

„Koniec”.

„Nie koniec i nie zobaczysz go ponownie” - oświadczył.

Moje usta się otworzyły.

Potem zapytałam - „Co?”

„Musisz mu powiedzieć, że to skończone”.

Poczułam, że moje oczy się rozszerzają i powtórzyłam - „Co?”

„Zrób to dzisiaj, to dobry człowiek, musisz go uwolnić”.

Poczułam, że moje ciało powoli staje się twarde, ale pochyliłam się trochę do przodu i zapytałam po raz kolejny - „Co?”

„Jesteś moja, dziewczyny są moje. Stawiam teraz moje roszczenie co do ciebie i, skoro to wymuszasz, to zrobię”.

Czy on…

Czy on…

Czy on właśnie powiedział, że ja jestem jego i dziewczyny były jego?

Czy on właśnie powiedział, że stawia swoje roszczenie?

Wprost?

„Oszalałeś?” - wypchnęłam.

„Nie”.

Wtedy straciłam opanowanie. Budowało się to cały dzień, więc nie była to niespodzianka.

„Musisz ze mnie, kurwa, żartować!” - krzyknęłam.

„Nie” - powtórzył spokojnie.

Zrobiłam krok w jego stronę i warknęłam - „Pieprzyłeś kogoś innego, kiedy pieprzyłeś mnie”.

„Kłamałem, nigdy nie pieprzyłem Nadii” – odpowiedział, wciąż chłodny, jak tylko mógł.

Wciągnęłam powietrze w tym samym czasie, kiedy mój tors odskoczył do tyłu.

„Co?”

„Kłamałem, siostro”.

„Dlaczego miałbyś to zrobić?”

„Nie ma znaczenia”.

„Tak, ma!” - krzyknęłam.

„Przez cały czas, kiedy byłem z tobą, nie byłem z nikim innym. Nawet o tym nie pomyślałem”.

Potrząsnęłam głową, cofając się o krok, a potem o dwa, a jego słowa zmuszały mnie do odwrotu.

Potem zatrzymałam się i zebrałam w sobie - „To nie ma znaczenia, nie obchodzi mnie to. Skończyliśmy ze sobą. Nie wrócę tam ponownie”.

„Już wróciłaś.”

Przestałam kręcić głową i spojrzałam na niego - „Nie wróciłam”.

„Siostro, wróciłaś. Nigdy, kurwa, nie odeszłaś”.

„Jak to sobie wyobrażasz?” - zapytałam sarkastycznie.

„Śpisz w mojej koszulce” - odpowiedział.

O kurwa. Dlaczego byłam takim idiotką?

„Jest wygodna” - warknęłam.

„A Kate powiedziała mi, że Mike spędzał noc na kanapie” - ciągnął Joe.

„Zrobił to, ponieważ jest spoko przy dziewczynach”.

„Jak wyszedłem dziś rano z twojego pokoju, Vi, żadna z nich nawet pieprzenie nie mrugnęła.”

Znowu zrobiłam te kroki do przodu (a potem jeszcze kilka), wchodząc prosto w jego przestrzeń i stwierdziłam - „Tak, o tym też musimy porozmawiać”.

„Nie karm mnie jakimś gównem, że tego nie chcesz. Obudziłaś się, kiedy wstałem dziś rano, nie dałaś mi gówna, nie powiedziałaś ani jednego pierdolonego słowa, więc nie próbuj mi wciskać bzdur”.

„Nie chciałam sceny przed dziewczynami”.

„Chciałaś, żebym wrócił”.

Tak, totalny ból w dupie.

„Nie!” - krzyknęłam.

Potem poruszył się szybko, a ja wycofałam się równie szybko, ale uderzyłam w ścianę, a on zbliżył się, trzymając ręce na ścianie przy mojej głowie, ogradzając mnie.

„Odsuń się” - syknęłam.

„Jesteś moja, Vi” - powiedział i po sposobie, w jaki to powiedział, skupiłam się na jego twarzy.

Bardzo straszna. Złowroga. I zdecydowanie poważna.

Joe Callahan nie był mężczyzną, z którym można było się pieprzyć, wiedziałam o tym i gdybym tego nie wiedziała, jego głos i jego twarz by to udowodniły.

„Jak pozwolisz mu się dotykać, to mnie wkurzy” - zagroził.

„Mike i ja jesteśmy razem” - wyszeptałam.

„Nie baw się w tę grę ze mną ani z nim”.

„Odsuń się” - powtórzyłam.

„Ostrzegam cię, siostro, nie graj w tę grę”.

Potrząsnęłam głową i błagałam - „Joe, proszę, cofnij się. Nie potrzebuję tego gówna”.

„Więc nie wymuszaj tego.”

„Chcę ci przypomnieć, mój brat właśnie umarł!” - krzyknęłam.

„Tak, jak stracisz to nastawienie, mogę pomóc ci wypracować ten ból”.

Kim był ten człowiek? Trzymał się swojej tragedii przez siedemnaście pieprzonych lat, jak mógł tam stać i mówić mi, że może pomóc mi przejść przez moją?

„Naprawdę, Joe? Jak pomogłeś mi pogodzić się z moim żalem po stracie Tima?” - zapytałam sarkastycznie.

„Nie to proponowałem, siostro, ale chcesz tego, to ci to dam”.

„Jesteś niewiarygodny” - warknęłam.

„Jestem twój”.

To też wbiło mi się w brzuch, tak mocno, że mnie skręciło i jedyne, co mogłam zrobić, to wgapiać się w niego.

Korzystając z okazji, zbliżył twarz do mnie, a dłonie zacisnął wokół mojej głowy.

„Za pierwszym pieprzonym razem, kiedy uśmiechałaś się do mnie w moim łóżku, wtedy to się stało” – mruknął.

„Joe…”

„Jesteś pod moją skórą”.

„Proszę…”

„Jestem pod twoją”.

Potrząsnęłam głową, a jego twarz zbliżyła się jeszcze bardziej i wszystkim, co mogłam zobaczyć, były jego błękitne oczy, wszystko, co czułam, to jego usta oddalone o oddech od moich.

„Lubię cię tam, siostro, i ty też mnie tam lubisz. Odetnij Mike’a”.

„Ty nie możesz należeć do nikogo. Jesteś Joe Callahan, mężczyzna jednej kobiety. Jedyną osobą, do której należałeś, była Bonnie i ona wciąż cię trzyma i zawsze będzie, nieważne, jak to było popieprzone i szalenie smutne”.

Jego dłonie zacisnęły się na mojej głowie i powiedział - „Nie słuchaj miejskich legend. To gówno”.

„Trzymałeś się tego przez siedemnaście lat” - zauważyłam.

„Zabiła mojego syna” - odpowiedział, a moje serce podskoczyło.

„Wiem” - wyszeptałam, a moje ręce powędrowały do jego talii, chcąc go dotknąć, potrzebując tego po tym, jak powiedział te słowa, i zrobiłam to, bo byłam obłąkanie szalona.

„Pomóż mi to odpuścić, kochanie, a ja pomogę ci z Samem”.

Potrząsnęłam głową, ale moje dłonie zacisnęły się na jego koszulce po bokach.

„Nie mogę tam wrócić z tobą”.

„Dlaczego nie?”

„Bo nie wiem, kiedy się odwrócisz”.

„Siostro…”

„Zrobiłeś mi to dwa razy”.

„Vi…”

„A raz zrobiłeś to dziewczynom”.

Patrzyłam, jak zamknął oczy, wiedząc, że zdobyłam punkt i nie czułam się z tego powodu ani trochę zadowolona. Ale coś się tu działo i dla mnie i moich dziewczyn tym razem musiałam zrobić dobrze.

Więc wbiłam nóż głębiej - „Ja, w porządku Joe, ale nie moje dziewczyny”.

Otworzył oczy i utkwił je w moich.

„Czujesz to, wiem, że czujesz. Wiesz, że to nie jest skończone”.

„Musi być”.

„Nie jest. Nigdy nie będzie”.

„Tak jest, Joe”.

Nie odpowiedział, tylko spojrzał mi w oczy.

Potem jego usta poruszały się, aż dotknęły moich.

Tylko z tym dotykiem, nawet nie pocałunkiem, moje ciało zmiękło, moje dłonie przestały zaciskać jego koszulę i przesunęły się na jego plecy, a z mojego gardła wyrwał się jęk.

„Wmawiaj to sobie, kochanie. Ale spójrz na siebie” - mruknął łagodnym, nie napawającym głosem, z oczami wciąż utkwionymi w moich - „jesteś moja”.

Potem jego usta odeszły, ale pochylił głowę, puścił moją, pocałował mnie w szyję i odszedł przez drzwi, a ja obserwowałam go przez okno, jak szedł się moim frontowym chodnikiem do swojego domu.

Stałam tam długo przyciśnięta do ściany. Zajęło to trochę czasu, ale zdałem sobie sprawę, że ciężko oddycham.

Potem zsunąłem się po ścianie do siadu z kolanami zgiętymi do piersi. Owinęłam ramiona wokół łydek i mocno je otuliłam ramionami.

Potem wyciągnęłam telefon z tylnej kieszeni i zadzwoniłam do moich dziewczyn.

Powiedziały mi, że były już w domku, rozpakowane, a Dane i jego tata mieli łódź na wodzie. Domek był fajny, a jezioro fenomenalne. Przygotowywały się do wyjścia na łódź i wydawały się szczęśliwe i podekscytowane.

Podjęłam właściwą decyzję, zmuszając je do pojechania. Miały inne rzeczy do zajęcia myśli, dobre rzeczy.

Sam byłby zadowolony.

Kiedy skończyłam mówić, zamknęłam telefon.

Tego właśnie potrzebowałam, dokładnie tego potrzebowałam.

To nie potrwa długo, ale to było coś.

Wstałam z podłogi i poszłam po Moocha.

*****

Siedziałam w koszulce Mike’a w dużym łóżku Mike’a, z tyłkiem do materaca, ramionami do wezgłowia łóżka, w dłoni rozpływało mi się lody z ciasteczkami czekoladowymi.

Mike leżał rozciągnięty obok mnie, na boku, z głową w dłoni, łokciem w poduszce, wzrokiem skierowanym na mnie, ubrany w spodnie od piżamy i nic więcej (miał ładną klatkę piersiową, niewiarygodne mięśnie brzucha, był szczuplejszy niż Joe, nie tak obszerny, nie z bliznami, ale nadal niesamowity).

Layla leżała płasko na boku na końcu łóżka, Mooch zwinął się przy jej piersi. Oboje padli, ponieważ przez ostatnie cztery godziny prawie zniszczyli podwórko Mike’a.

Moja komórka była przyklejona do mojego ucha, a Dane Gordon szeptał do mnie przez nią.

„Byłaby wściekła, pani Winters, że to pani mówię”.

„W porządku, Dane, nie powiem jej, że dzwoniłeś”.

„Zrobi to pani? Jutro rano? Zwolni je obie z haczyka?”

„Tak, Dane, zadzwonię”.

„Wrócimy w sobotę, więc będziemy mieli jeszcze jeden dzień i nie będą czuły, że spieprzyły moje wakacje z rodzicami, a Katy pozwoli mi zostać w domu, żebym mógł być w pobliżu… umm, bo jej, wie pani…”

Cholera, ale lubiłam tego dzieciaka.

„Powiedz swoim rodzicom, że będę cię karmić. Chcesz…” - Cholera, czy mam to zrobić? Tak, miałam to zrobić - „Możesz im powiedzieć, że pozwalam ci spać na kanapie”.

Mike wydał zdławiony dźwięk, który brzmiał jak połknięty śmiech.

Spojrzałam na niego.

„Tak?” – spytał Dane do mojego ucha, przybity, ponieważ Kate była zrozpaczona z powodu śmierci swojego wujka, a on nie chciał być daleko od swojej dziewczyny, a kanapa była tak blisko, jak chciałam, żeby się zbliżył.

„Tak, Dane”.

„Okej” - powiedział i brzmiało mu ulgę - „Muszę lecieć, dzięki pani Winters”.

„Tak. Pa, Dane”.

„Później”.

Zamknęłam telefon, a Mike wyjął mi go z ręki i rzucił na swoją szafkę nocną, po czym odwrócił się do mnie.

„Kochanie, jesteś największym pieprzonym popychadłem, jakie kiedykolwiek widziałem.”

Zsunęłam tyłek w dół jego łóżka, ściągając jego koszulę, tak jak to robiłam, aby nie odsłonić moich majtek i błagałam go - „Proszę, zastrzel mnie”.

„To łóżko za sześć tysięcy dolarów, kochanie, nie chcę w nim dziury po kuli”.

Znowu na niego spojrzałam, a potem zakryłam oczy ramieniem.

Wyciągnął lody z mojej ręki, poczułam, jak obracał się w łóżku, potem wrócił i wziął mnie w ramiona. Przesunęłam się tak, że moje ręce znalazły się na jego klatce piersiowej i spojrzałam na niego.

„Porozmawiaj ze mną” - rozkazał cicho.

„Cóż” - przycisnęłam się bliżej - „Dane mówi, że Kate i Keira świetnie się bawią, ale to wszystko tylko gra. Mówi, że są smutne, po prostu to ukrywają. Mówi, że chcą być w domu, cały czas mówią o mnie. Ale uważa, że nie proszą o powrót do domu, bo myślą, że chcę, żeby tak mówiły. I mówi, że powinnam zadzwonić, powiedzieć, że chcę, żeby wróciły do domu i to je uwolni. Ale jeśli dam im tam jeszcze jeden dzień, spełnią swój obowiązek wobec Dane’a i jego rodziny, ale też przyjadą do mnie do domu. Dane też pojechał autem, żeby mieli dodatkowy samochód, jakby dzieciaki chciały odejść i zrobić coś, żeby mógł je odwieźć”.

„Dobry dzieciak” - mruknął Mike.

„Tak” - uśmiechnęłam się do niego - „Kate niewiele po mnie odziedziczyła, ale ma mój gust do mężczyzn”.

Mike wybuchnął śmiechem i wpadł na mnie, jego twarz weszła w moją szyję, gdzie mnie pocałował, a potem podniósł głowę.

„Kate jest dokładnie taka jak ty”.

Zamrugałam na niego - „Co?”

„Kate. Ona jest tobą. Całkowicie”.

„Wygląda jak Tim”.

„Tak, ale zachowuje się jak ty, chodzi jak ty, uśmiecha się jak ty. Keira też ma twój uśmiech”.

„Naprawdę?”

„Tak, Słonko. Są przepiękne, ale kiedy się uśmiechają…” - pozwolił, żeby to zawisło i uśmiechnął się do mnie.

Przeniosłam rękę z jego klatki piersiowej na twarz i szepnąłem - „Mike”.

Odwrócił głowę i pocałował moją dłoń. Potem pochylił głowę, dotknął ustami moich, a moje ramiona owinęły się wokół niego.

„Lubię tu być, z tobą” - powiedziałam przy jego ustach.

Podniósł głowę i spojrzał na mnie - „Ja też to lubię, kochanie”.

Potem z jakiegoś powodu zabijając świetny nastrój, wypaliłam - „Nie uporządkowałam dzisiaj sprawy z Joe”.

Jego brwi ściągnęły się i zapytał - „Nie rozmawiałeś z nim?”

„Tak, on jakby… nie słuchał”.

Mike przetoczył się na plecy, ale trzymałam go i poszłam z nim, gdy mruknął - „Kurwa, Vi”.

Uniosłam się na łokciu i spojrzałam na niego - „Możesz się cofnąć, Słonko, a ja załatwię to z nim”.

Jego oczy utkwiły we mnie - „Chcesz, żebym to zrobił?”

Chciałam, żeby być uczciwą wobec niego.

I nie chciałam, żeby być całkowicie samolubną.

„Tak, żeby być uczciwą wobec ciebie” - powiedziałam i poczułam, jak jego ciało napina się - „Nie, żeby być całkowicie samolubną” - dokończyłam, wyrażając na głos swoje myśli, po czym powiedziałam - „…ale teraz wiem, gdzie co myśli Joe i gdybym nie była sobą, ale twoją przyjaciółką, radziłabym ci się wycofać”.

„Muszę się martwić o to gówno?”

„Nie”.

Przyjrzał się mojej twarzy, a potem powiedział - „Jesteś pewna?”

„Nie”.

Spojrzał na sufit. Upadłam na niego i przycisnęłam czoło do jego klatki piersiowej.

Po chwili poczułam, jak jego ręka wślizguje się w moje włosy.

„To sytuacja niech wygra najlepszy, kochanie?”

„Nie jestem wygraną, Mike” - powiedziałam mu do piersi.

„Tak, jesteś, Vi, najlepsza pieprzona wygrana, jaka istnieje”.

Podniosłam głowę i spojrzałam na niego - „Tu mówimy o sercach. Nie grasz sercami”.

Podniósł się na łokciach, ale nie przerwał kontaktu wzrokowego, gdy oświadczył - „Mylisz się. Tylko gry serca to gry, w które warto grać”.

„Ktoś przegrywa” - wyszeptałam, a on uśmiechnął się, poniósł się do siadu i owinął ramiona wokół mnie.

Przewrócił mnie na plecy, przykrył swoim ciałem i przyłożył usta do moich, zanim wyszeptał - „Dzisiaj ja wygram”.

Potem mnie pocałował.

Potem zaczął mnie wygrywać.

Przynajmniej na noc.

I zrobił to.

7 komentarzy:

  1. Rany jak mnie wkurza ta książka 😡i nie mogę przestać czytać...😉🤣

    OdpowiedzUsuń
  2. No i głupio 😳 dziękuję ❤️

    OdpowiedzUsuń
  3. Mike to "ciepla klucha" , nie lubie Go 🙄 Dziekuje ❤(ile Nam jeszcze zostalo rozdziałow🤔

    OdpowiedzUsuń
  4. I czy dzisiaj Dzień Dziecka zebysmy dostaly jeszcze jeden rozdzial?🤗

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję, nie wiem co mam myśleć o tych męskich akcjach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale bałagan, a wszystko przez to, że Vi jest popychadłem 😜

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj chyba nigdy nie skonczy się ta afera :( Musi wreszcie cos z tym zrobic bo szkoda chłopaków.
    Niech sie przeprowadzi hahahaha i wsio sie rozwiaze.
    czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń