Rozdział 15
Mike wygrywa (cz.2)
*****
Po prysznicu spryskałam się
perfumami, nałożyłam lekki makijaż, dżinsy Lucky i bluzkę, którą zawsze
lubiłam. Bawełna wyglądała prawie jak żakard, cała w głębokich odcieniach
winogron, rozcięcie przy dekolcie było obszyte zielonymi, liliowymi,
lawendowymi i niebieskimi kwiatami, a od góry zwisały plecione sznurki,
utrzymując go otwartego pod ciężarem. Krój był luźny, ale miał elastyczny pas i
gumkę przy rękawach typu cap. To było trochę Heidi i trochę rock’n’roll. Kochałam
to, czułam się w tym dobrze i potrzebowałam tego w wielki, hałaśliwy sposób.
Potem podniosłam telefon,
przewinęłam w dół do „Komórka Joe” i wcisnęłam.
Odebrał na drugim dzwonku.
„Yo”.
„Tu Violet. Musimy porozmawiać.
Przyjdź”.
„Siostro, jestem w trakcie
czegoś”.
„Ty podejdziesz tutaj albo ja
podejdę tam i zrobimy to na oczach wszystkich chłopców, którzy burzą twój dom”.
Milczał, a potem westchnął i
powiedział - „Daj mi dziesięć”.
„Masz dziesięć, z potem
lecę”.
„W porządku, kochanie, ostudź
to. Powiedziałem, że będę”.
„Racja” - powiedziałam do
telefonu, a potem go zamknęłam.
Miałam dziesięć minut i
wiedziałam, co z nimi zrobię.
Pokuśtykałam przez frontowe
drzwi, przeszłam przez moje podwórko, ostrożnie przeskoczyłam przez płot, który
oddzielał front Tiny od mojego, a następnie podeszłam do jej drzwi i zaczęłam w
nie walić.
Zmusiła mnie do zrobienia
tego przez chwilę, a potem otworzyła, jej twarz była uśmieszkiem, bo wiedziała,
że to nadchodzi i chciała tego, suka.
„Hej Violet”.
Nie przywitałam się z nią,
powiedziałam - „Jak znowu usłyszę, że rozprzestrzeniłaś moje sprawy, będziemy
miały problemy”.
Położyła rękę na piersi i
powiedziała z całkowicie udawaną niewinnością - „Nie wiem, o czym mówisz”.
„Pączki dla naszych chłopców
w niebieskim, mówienie Mike’owi gówna, o którym nie masz pojęcia, o tym właśnie
mówię” - przypomniałam jej niepotrzebnie.
Fałszywa niewinność
rozpłynęła się, a jej oczy się zwęziły.
„Wiem, że wyszłaś tylnymi
drzwiami Cala w jego koszulce. Wiem, że trzymasz na linie dobrego człowieka,
takiego jak Mike. Wiem, że to popieprzone”.
„Stoisz tam i rzucasz
kamieniami, kiedy regularnie pieprzysz się z żonatym mężczyzną” - odpaliłam,
patrząc, jak szydzi, nawet gdy wzdrygnęła się i kontynuowałam - „Gówno wiesz,
Tina, ale nawet jeśli wiesz, to nie twoja sprawa, więc trzymaj język za
zębami”.
„Zmusisz mnie?” - zapytała,
jakbyśmy miały po osiem lat i kłóciły się na przerwie w szkole podstawowej.
„Tak” - odpowiedziałam, nie
mając nastroju na dojrzałość - „Mam o wiele za dużo popieprzonego gówna, które
dzieje się w moim życiu, nie muszę się z tobą zajmować”.
Odchyliła się do tyłu i
zadrwiła - „Co możesz mi zrobić?”
Postanowiłam ukraść kwestię
Joe - „Nie wiem, ale jak mnie zmusisz, będę kreatywna.”
„Dawaj” - warknęła.
Wzruszyłam ramionami i
odpowiedziałam - „Dostaniesz to”.
Potem odwróciłam się i
pokuśtykałam, by zobaczyć Joe stojącego na moim podwórku, z postawionymi
stopami, ramionami skrzyżowanymi na piersi, oczami skierowanymi poza mnie na
dom Tiny.
„Co to było?” - zapytał,
kiedy znów przeskoczyłam przez płot i podeszłam blisko.
„Nic” - odpowiedziałam, minęłam
go kuśtykając do moich frontowych drzwi i weszłam.
Joe wszedł za mną i zamknął
drzwi.
„Vi, co to było?” -
powtórzył.
„Ty i ja, to koniec” -
ogłosiłam ponownie.
Skrzyżował ręce na piersi,
spojrzał na mnie i zapomniałam, jak strasznie mógł wyglądać. Nigdy nie robił
tego ze skrzyżowanymi ramionami, a to było bardzo przerażające.
„Pytałem dwa razy i zrobię to
po raz ostatni, co to do cholery było z Tiną?”
Zauważyłam, że zignorował
moje ogłoszenie, więc postanowiłam mu odpowiedzieć, abyśmy mogli dojść do tego,
co chciałam wyprostować, coś, na co Joe nie pozwoliłby, gdyby utknął na Tinie.
„Widziała, jak nas odwoziłeś
wczoraj, widziała, jak wychodziłeś z mojego domu dziś rano. Postanowiła zawieźć
pączki na komisariat i, rozsiewając swój słodki doping, jednocześnie podzielić
się tym całym gównem z chłopakami, Mike był jednym z nich”.
Twarz Joe stała się twarda i
bardziej przerażająca, więc odwrócił głowę w kierunku domu Tiny, aby spojrzeć
na moją ścianę.
„Mike i ja jesteśmy dobrzy,
jesteśmy pewni, a ona próbuje tym wstrząsnąć i powiedziałam jej, że tego nie chcę”
- dokończyłam, kończąc ten temat.
Twarda twarz Joe zwróciła się
do mnie.
„Ty i Haines jesteście pewni?”
- zapytał.
„Tak, co przypomina mi, że
zgadzasz się czy nie, między nami koniec”.
Potrząsnął głową.
Patrzyłam, a potem zapytałam
- „Dlaczego kręcisz głową?”
„Bo to jeszcze nie koniec”.
„Koniec”.
„Nie koniec i nie zobaczysz
go ponownie” - oświadczył.
Moje usta się otworzyły.
Potem zapytałam - „Co?”
„Musisz mu powiedzieć, że to skończone”.
Poczułam, że moje oczy się
rozszerzają i powtórzyłam - „Co?”
„Zrób to dzisiaj, to dobry
człowiek, musisz go uwolnić”.
Poczułam, że moje ciało
powoli staje się twarde, ale pochyliłam się trochę do przodu i zapytałam po raz
kolejny - „Co?”
„Jesteś moja, dziewczyny są
moje. Stawiam teraz moje roszczenie co do ciebie i, skoro to wymuszasz, to
zrobię”.
Czy on…
Czy on…
Czy on właśnie powiedział, że
ja jestem jego i dziewczyny były jego?
Czy on właśnie powiedział, że
stawia swoje roszczenie?
Wprost?
„Oszalałeś?” - wypchnęłam.
„Nie”.
Wtedy straciłam opanowanie.
Budowało się to cały dzień, więc nie była to niespodzianka.
„Musisz ze mnie, kurwa, żartować!” - krzyknęłam.
„Nie” - powtórzył spokojnie.
Zrobiłam krok w jego stronę i
warknęłam - „Pieprzyłeś kogoś innego, kiedy pieprzyłeś mnie”.
„Kłamałem, nigdy nie
pieprzyłem Nadii” – odpowiedział, wciąż chłodny, jak tylko mógł.
Wciągnęłam powietrze w tym
samym czasie, kiedy mój tors odskoczył do tyłu.
„Co?”
„Kłamałem, siostro”.
„Dlaczego miałbyś to zrobić?”
„Nie ma znaczenia”.
„Tak, ma!” - krzyknęłam.
„Przez cały czas, kiedy byłem
z tobą, nie byłem z nikim innym. Nawet o tym nie pomyślałem”.
Potrząsnęłam głową, cofając
się o krok, a potem o dwa, a jego słowa zmuszały mnie do odwrotu.
Potem zatrzymałam się i
zebrałam w sobie - „To nie ma znaczenia, nie obchodzi mnie to. Skończyliśmy ze
sobą. Nie wrócę tam ponownie”.
„Już wróciłaś.”
Przestałam kręcić głową i
spojrzałam na niego - „Nie wróciłam”.
„Siostro, wróciłaś. Nigdy,
kurwa, nie odeszłaś”.
„Jak to sobie wyobrażasz?” -
zapytałam sarkastycznie.
„Śpisz w mojej koszulce” -
odpowiedział.
O kurwa. Dlaczego byłam takim
idiotką?
„Jest wygodna” - warknęłam.
„A Kate powiedziała mi, że
Mike spędzał noc na kanapie” - ciągnął Joe.
„Zrobił to, ponieważ jest spoko
przy dziewczynach”.
„Jak wyszedłem dziś rano z
twojego pokoju, Vi, żadna z nich nawet pieprzenie nie mrugnęła.”
Znowu zrobiłam te kroki do
przodu (a potem jeszcze kilka), wchodząc prosto w jego przestrzeń i stwierdziłam
- „Tak, o tym też musimy porozmawiać”.
„Nie karm mnie jakimś gównem,
że tego nie chcesz. Obudziłaś się, kiedy wstałem dziś rano, nie dałaś mi gówna,
nie powiedziałaś ani jednego pierdolonego słowa, więc nie próbuj mi wciskać bzdur”.
„Nie chciałam sceny przed
dziewczynami”.
„Chciałaś, żebym wrócił”.
Tak, totalny ból w dupie.
„Nie!” - krzyknęłam.
Potem poruszył się szybko, a
ja wycofałam się równie szybko, ale uderzyłam w ścianę, a on zbliżył się,
trzymając ręce na ścianie przy mojej głowie, ogradzając mnie.
„Odsuń się” - syknęłam.
„Jesteś moja, Vi” -
powiedział i po sposobie, w jaki to powiedział, skupiłam się na jego twarzy.
Bardzo straszna. Złowroga. I
zdecydowanie poważna.
Joe Callahan nie był
mężczyzną, z którym można było się pieprzyć, wiedziałam o tym i gdybym tego nie
wiedziała, jego głos i jego twarz by to udowodniły.
„Jak pozwolisz mu się
dotykać, to mnie wkurzy” - zagroził.
„Mike i ja jesteśmy razem” -
wyszeptałam.
„Nie baw się w tę grę ze mną
ani z nim”.
„Odsuń się” - powtórzyłam.
„Ostrzegam cię, siostro, nie
graj w tę grę”.
Potrząsnęłam głową i błagałam
- „Joe, proszę, cofnij się. Nie potrzebuję tego gówna”.
„Więc nie wymuszaj tego.”
„Chcę ci przypomnieć, mój
brat właśnie umarł!” - krzyknęłam.
„Tak, jak stracisz to
nastawienie, mogę pomóc ci wypracować ten ból”.
Kim był ten człowiek? Trzymał
się swojej tragedii przez siedemnaście pieprzonych lat, jak mógł tam stać i
mówić mi, że może pomóc mi przejść przez moją?
„Naprawdę, Joe? Jak pomogłeś
mi pogodzić się z moim żalem po stracie Tima?” - zapytałam sarkastycznie.
„Nie to proponowałem, siostro,
ale chcesz tego, to ci to dam”.
„Jesteś niewiarygodny” -
warknęłam.
„Jestem twój”.
To też wbiło mi się w brzuch,
tak mocno, że mnie skręciło i jedyne, co mogłam zrobić, to wgapiać się w niego.
Korzystając z okazji, zbliżył
twarz do mnie, a dłonie zacisnął wokół mojej głowy.
„Za pierwszym pieprzonym
razem, kiedy uśmiechałaś się do mnie w moim łóżku, wtedy to się stało” –
mruknął.
„Joe…”
„Jesteś pod moją skórą”.
„Proszę…”
„Jestem pod twoją”.
Potrząsnęłam głową, a jego
twarz zbliżyła się jeszcze bardziej i wszystkim, co mogłam zobaczyć, były jego
błękitne oczy, wszystko, co czułam, to jego usta oddalone o oddech od moich.
„Lubię cię tam, siostro, i ty
też mnie tam lubisz. Odetnij Mike’a”.
„Ty nie możesz należeć do
nikogo. Jesteś Joe Callahan, mężczyzna jednej kobiety. Jedyną osobą, do której
należałeś, była Bonnie i ona wciąż cię trzyma i zawsze będzie, nieważne, jak to
było popieprzone i szalenie smutne”.
Jego dłonie zacisnęły się na
mojej głowie i powiedział - „Nie słuchaj miejskich legend. To gówno”.
„Trzymałeś się tego przez
siedemnaście lat” - zauważyłam.
„Zabiła mojego syna” -
odpowiedział, a moje serce podskoczyło.
„Wiem” - wyszeptałam, a moje
ręce powędrowały do jego talii, chcąc go dotknąć, potrzebując tego po tym, jak
powiedział te słowa, i zrobiłam to, bo byłam obłąkanie szalona.
„Pomóż mi to odpuścić,
kochanie, a ja pomogę ci z Samem”.
Potrząsnęłam głową, ale moje
dłonie zacisnęły się na jego koszulce po bokach.
„Nie mogę tam wrócić z tobą”.
„Dlaczego nie?”
„Bo nie wiem, kiedy się
odwrócisz”.
„Siostro…”
„Zrobiłeś mi to dwa razy”.
„Vi…”
„A raz zrobiłeś to
dziewczynom”.
Patrzyłam, jak zamknął oczy,
wiedząc, że zdobyłam punkt i nie czułam się z tego powodu ani trochę
zadowolona. Ale coś się tu działo i dla mnie i moich dziewczyn tym razem musiałam
zrobić dobrze.
Więc wbiłam nóż głębiej - „Ja,
w porządku Joe, ale nie moje dziewczyny”.
Otworzył oczy i utkwił je w
moich.
„Czujesz to, wiem, że
czujesz. Wiesz, że to nie jest skończone”.
„Musi być”.
„Nie jest. Nigdy nie będzie”.
„Tak jest, Joe”.
Nie odpowiedział, tylko
spojrzał mi w oczy.
Potem jego usta poruszały
się, aż dotknęły moich.
Tylko z tym dotykiem, nawet
nie pocałunkiem, moje ciało zmiękło, moje dłonie przestały zaciskać jego
koszulę i przesunęły się na jego plecy, a z mojego gardła wyrwał się jęk.
„Wmawiaj to sobie, kochanie.
Ale spójrz na siebie” - mruknął łagodnym, nie napawającym głosem, z oczami
wciąż utkwionymi w moich - „jesteś moja”.
Potem jego usta odeszły, ale
pochylił głowę, puścił moją, pocałował mnie w szyję i odszedł przez drzwi, a ja
obserwowałam go przez okno, jak szedł się moim frontowym chodnikiem do swojego
domu.
Stałam tam długo przyciśnięta
do ściany. Zajęło to trochę czasu, ale zdałem sobie sprawę, że ciężko oddycham.
Potem zsunąłem się po ścianie
do siadu z kolanami zgiętymi do piersi. Owinęłam ramiona wokół łydek i mocno je
otuliłam ramionami.
Potem wyciągnęłam telefon z
tylnej kieszeni i zadzwoniłam do moich dziewczyn.
Powiedziały mi, że były już w
domku, rozpakowane, a Dane i jego tata mieli łódź na wodzie. Domek był fajny, a jezioro fenomenalne. Przygotowywały się do wyjścia na łódź i wydawały się
szczęśliwe i podekscytowane.
Podjęłam właściwą decyzję,
zmuszając je do pojechania. Miały inne rzeczy do zajęcia myśli, dobre rzeczy.
Sam byłby zadowolony.
Kiedy skończyłam mówić, zamknęłam
telefon.
Tego właśnie potrzebowałam,
dokładnie tego potrzebowałam.
To nie potrwa długo, ale to
było coś.
Wstałam z podłogi i poszłam
po Moocha.
*****
Siedziałam w koszulce Mike’a
w dużym łóżku Mike’a, z tyłkiem do materaca, ramionami do wezgłowia łóżka, w
dłoni rozpływało mi się lody z ciasteczkami czekoladowymi.
Mike leżał rozciągnięty obok
mnie, na boku, z głową w dłoni, łokciem w poduszce, wzrokiem skierowanym na
mnie, ubrany w spodnie od piżamy i nic więcej (miał ładną klatkę piersiową,
niewiarygodne mięśnie brzucha, był szczuplejszy niż Joe, nie tak obszerny, nie z
bliznami, ale nadal niesamowity).
Layla leżała płasko na boku
na końcu łóżka, Mooch zwinął się przy jej piersi. Oboje padli, ponieważ przez
ostatnie cztery godziny prawie zniszczyli podwórko Mike’a.
Moja komórka była przyklejona
do mojego ucha, a Dane Gordon szeptał do mnie przez nią.
„Byłaby wściekła, pani
Winters, że to pani mówię”.
„W porządku, Dane, nie powiem
jej, że dzwoniłeś”.
„Zrobi to pani? Jutro rano?
Zwolni je obie z haczyka?”
„Tak, Dane, zadzwonię”.
„Wrócimy w sobotę, więc
będziemy mieli jeszcze jeden dzień i nie będą czuły, że spieprzyły moje wakacje
z rodzicami, a Katy pozwoli mi zostać w domu, żebym mógł być w pobliżu… umm, bo
jej, wie pani…”
Cholera, ale lubiłam tego
dzieciaka.
„Powiedz swoim rodzicom, że
będę cię karmić. Chcesz…” - Cholera, czy mam to zrobić? Tak, miałam to zrobić -
„Możesz im powiedzieć, że pozwalam ci spać na kanapie”.
Mike wydał zdławiony dźwięk,
który brzmiał jak połknięty śmiech.
Spojrzałam na niego.
„Tak?” – spytał Dane do mojego
ucha, przybity, ponieważ Kate była zrozpaczona z powodu śmierci swojego wujka, a
on nie chciał być daleko od swojej dziewczyny, a kanapa była tak blisko, jak
chciałam, żeby się zbliżył.
„Tak, Dane”.
„Okej” - powiedział i
brzmiało mu ulgę - „Muszę lecieć, dzięki pani Winters”.
„Tak. Pa, Dane”.
„Później”.
Zamknęłam telefon, a Mike
wyjął mi go z ręki i rzucił na swoją szafkę nocną, po czym odwrócił się do
mnie.
„Kochanie, jesteś największym
pieprzonym popychadłem, jakie kiedykolwiek widziałem.”
Zsunęłam tyłek w dół jego
łóżka, ściągając jego koszulę, tak jak to robiłam, aby nie odsłonić moich
majtek i błagałam go - „Proszę, zastrzel mnie”.
„To łóżko za sześć tysięcy
dolarów, kochanie, nie chcę w nim dziury po kuli”.
Znowu na niego spojrzałam, a
potem zakryłam oczy ramieniem.
Wyciągnął lody z mojej ręki,
poczułam, jak obracał się w łóżku, potem wrócił i wziął mnie w ramiona.
Przesunęłam się tak, że moje ręce znalazły się na jego klatce piersiowej i
spojrzałam na niego.
„Porozmawiaj ze mną” -
rozkazał cicho.
„Cóż” - przycisnęłam się
bliżej - „Dane mówi, że Kate i Keira świetnie się bawią, ale to wszystko tylko
gra. Mówi, że są smutne, po prostu to ukrywają. Mówi, że chcą być w domu, cały
czas mówią o mnie. Ale uważa, że nie proszą o powrót do domu, bo myślą, że chcę,
żeby tak mówiły. I mówi, że powinnam zadzwonić, powiedzieć, że chcę, żeby wróciły
do domu i to je uwolni. Ale jeśli dam im tam jeszcze jeden dzień, spełnią swój
obowiązek wobec Dane’a i jego rodziny, ale też przyjadą do mnie do domu. Dane
też pojechał autem, żeby mieli dodatkowy samochód, jakby dzieciaki chciały
odejść i zrobić coś, żeby mógł je odwieźć”.
„Dobry dzieciak” - mruknął
Mike.
„Tak” - uśmiechnęłam się do
niego - „Kate niewiele po mnie odziedziczyła, ale ma mój gust do mężczyzn”.
Mike wybuchnął śmiechem i
wpadł na mnie, jego twarz weszła w moją szyję, gdzie mnie pocałował, a potem
podniósł głowę.
„Kate jest dokładnie taka jak
ty”.
Zamrugałam na niego - „Co?”
„Kate. Ona jest tobą.
Całkowicie”.
„Wygląda jak Tim”.
„Tak, ale zachowuje się jak
ty, chodzi jak ty, uśmiecha się jak ty. Keira też ma twój uśmiech”.
„Naprawdę?”
„Tak, Słonko. Są przepiękne,
ale kiedy się uśmiechają…” - pozwolił, żeby to zawisło i uśmiechnął się do
mnie.
Przeniosłam rękę z jego
klatki piersiowej na twarz i szepnąłem - „Mike”.
Odwrócił głowę i pocałował
moją dłoń. Potem pochylił głowę, dotknął ustami moich, a moje ramiona owinęły
się wokół niego.
„Lubię tu być, z tobą” -
powiedziałam przy jego ustach.
Podniósł głowę i spojrzał na
mnie - „Ja też to lubię, kochanie”.
Potem z jakiegoś powodu
zabijając świetny nastrój, wypaliłam - „Nie uporządkowałam dzisiaj sprawy z
Joe”.
Jego brwi ściągnęły się i
zapytał - „Nie rozmawiałeś z nim?”
„Tak, on jakby… nie słuchał”.
Mike przetoczył się na plecy,
ale trzymałam go i poszłam z nim, gdy mruknął - „Kurwa, Vi”.
Uniosłam się na łokciu i
spojrzałam na niego - „Możesz się cofnąć, Słonko, a ja załatwię to z nim”.
Jego oczy utkwiły we mnie -
„Chcesz, żebym to zrobił?”
Chciałam, żeby być uczciwą
wobec niego.
I nie chciałam, żeby być
całkowicie samolubną.
„Tak, żeby być uczciwą wobec
ciebie” - powiedziałam i poczułam, jak jego ciało napina się - „Nie, żeby być
całkowicie samolubną” - dokończyłam, wyrażając na głos swoje myśli, po czym
powiedziałam - „…ale teraz wiem, gdzie co myśli Joe i gdybym nie była sobą, ale
twoją przyjaciółką, radziłabym ci się wycofać”.
„Muszę się martwić o to
gówno?”
„Nie”.
Przyjrzał się mojej twarzy, a
potem powiedział - „Jesteś pewna?”
„Nie”.
Spojrzał na sufit. Upadłam na
niego i przycisnęłam czoło do jego klatki piersiowej.
Po chwili poczułam, jak jego
ręka wślizguje się w moje włosy.
„To sytuacja niech wygra najlepszy, kochanie?”
„Nie jestem wygraną, Mike” -
powiedziałam mu do piersi.
„Tak, jesteś, Vi, najlepsza
pieprzona wygrana, jaka istnieje”.
Podniosłam głowę i spojrzałam
na niego - „Tu mówimy o sercach. Nie grasz sercami”.
Podniósł się na łokciach, ale
nie przerwał kontaktu wzrokowego, gdy oświadczył - „Mylisz się. Tylko gry serca
to gry, w które warto grać”.
„Ktoś przegrywa” -
wyszeptałam, a on uśmiechnął się, poniósł się do siadu i owinął ramiona wokół
mnie.
Przewrócił mnie na plecy,
przykrył swoim ciałem i przyłożył usta do moich, zanim wyszeptał - „Dzisiaj ja wygram”.
Potem mnie pocałował.
Potem zaczął mnie wygrywać.
Przynajmniej na noc.
I zrobił to.
Rany jak mnie wkurza ta książka 😡i nie mogę przestać czytać...😉🤣
OdpowiedzUsuńNo i głupio 😳 dziękuję ❤️
OdpowiedzUsuńMike to "ciepla klucha" , nie lubie Go 🙄 Dziekuje ❤(ile Nam jeszcze zostalo rozdziałow🤔
OdpowiedzUsuńI czy dzisiaj Dzień Dziecka zebysmy dostaly jeszcze jeden rozdzial?🤗
OdpowiedzUsuńDziękuję, nie wiem co mam myśleć o tych męskich akcjach.
OdpowiedzUsuńAle bałagan, a wszystko przez to, że Vi jest popychadłem 😜
OdpowiedzUsuńOj chyba nigdy nie skonczy się ta afera :( Musi wreszcie cos z tym zrobic bo szkoda chłopaków.
OdpowiedzUsuńNiech sie przeprowadzi hahahaha i wsio sie rozwiaze.
czekam na kolejny rozdział.