środa, 6 kwietnia 2022

14 - Pizzeria Vinnie’go

 

Rozdział 14

Pizzeria Vinnie’go

 

 

 

„Mamo!” - krzyknęła Keira, a ja westchnęłam.

„Wyjdę za minutę” - odkrzyknęłam i spojrzałam w duże lustro z tyłu drzwi do łazienki.

Byłam zmęczona, cholernie zmęczona, i było to po mnie widać. Nie spałam głęboko, odkąd Cal odłączył od nas, żeby doktor mógł przyjrzeć się mojej stopie, założyć mi kilka szwów, a potem ogłosić w ciężki sposób, który miał więcej niż jedno znaczenie - „Będzie dobrze”.

Spojrzałam staruszkowi w oczy i nie mogłam powstrzymać się od uwierzenia mu. Nigdy go nie spotkałam, ale wydawał się człowiekiem, który wiedział, o czym mówi.

Nie trwało długo to, że wierzyłam doktorowi, że wszystko będzie dobrze, ale przynajmniej na chwilę pomogło.

Zanim Doktor wyszedł, Cal zniknął. Colt już zadzwonił do jakiegoś faceta, który naprawiał drzwi, a Mike wpadł i został. Spędził noc śpiąc na kanapie z szacunku dla dziewcząt. Nie dał mi wyboru, po prostu to zrobił i cieszyłam się, że to zrobił, bo dobrze było wiedzieć, że tam jest.

Następnego ranka zrobił nam jajecznicę, bekon i tosty. Robiąc to i kiedy je jedliśmy, Mike był dla mnie demonstracyjny, zdecydowanie demonstracyjny w sposób, w jaki dziewczyny go wcześniej nie widziały, i w taki sposób, jakby miał dość czekania i wysuwał swoje roszczenia.

Pozwoliłam mu. Byłam zbyt przytłoczona, by z tym walczyć, a jego okazywanie uczuć było tak dobre, że nie chciałam z tym walczyć. W rzeczywistości potrzebowałam tego. Dziewczyny i tak były we mgle żalu.

Ledwo zauważały.

Ja też prześlizgiwałam się przez dzień we mgle, rozmawiając z Mel, która brzmiał tak, jak ja się czułam, odbierając kilku telefonów od przyjaciółek z domu, z Feb, Cheryl i Dee odwiedzającymi nas, spędzającymi czas. Myrtle wpadła z zapiekanką. Pearl przyniosła domowe ciasteczka z orzechami włoskimi.

Zauważyłam, że pickup Cala nie odjechał z jego podjazdu i zauważyłam to, gdy, o dziwo, cofnęła się w niego ciężarówka i dwóch mężczyzn załadowało ją meblami Cala, które wydawały się być wszystkimi.

To była niespodzianka, ale mnie to nie obchodziło. To nie była moja sprawa. Był spoko dzień wcześniej i chociaż bolało, kiedy to się skończyło, on mnie nie skrzywdził. Zrobiłam to sobie sama. Był ze mną szczery, powiedział mi, jak było. To ja znowu posunęłam się dalej, niż on kiedykolwiek zamierzał. Nie wiedziałam, dlaczego siedział na kanapie w noc, kiedy się to skończyło, pijąc coś, czego nie widziałam, widziałam tylko, że to nie było piwo; nie wiedziałam, ale to było obojętne. Siedział, to się skończyło, to było to.

Byłam wdzięczna, że był w pobliżu nas wszystkich, kiedy otrzymałyśmy wiadomość o Samie. Podziękowałabym Calowi pewnego dnia, kiedy poczułabym się silniejsza i gdyby obecnie nie przeprowadzał się, żeby uciec od szalonych kobiet Winters, których interesy wciąż wdzierały się w jego samotne, popieprzone życie.

„Mamo!” - Keira krzyknęła ponownie, tym razem z ciężką niecierpliwością i niewątpliwą irytacją.

„Idę!” - odkrzyknęłam, rzucając ostatnie spojrzenie na mój strój w lustrze.

Nigdy w życiu nie wydałam więcej pieniędzy na strój i nie podejrzewałam, że kiedykolwiek będę w stanie to ponownie zrobić. Ciemnoszara sukienka z lekkiej wełny i dopasowany żakiet. Suknia była cała obcisła, miała wycięcie pod szyją, krótkie rękawy, cienki, obszyty tkaniną pasek w talii w stylu empire. Mały żakiet, który był do niej dołączony, był pięknie skrojony i dopasowany, jakby był dla mnie uszyty, z podwójnym rzędem klasycznych marszczeń na dole pleców.

Kupiłam go na pogrzeb Tima, wiedząc, że już nigdy go nie założę, ani razu i nadal wydałam na niego fortunę. Miałam taką misję, aby znaleźć idealny strój; Przyszłam tak wiele sklepów w całym Chicago, że straciłam rachubę. Miałam na tym punkcie obsesję, prawie gorączkę. Chciałam dać Timowi to, by pójść na jego pogrzeb, mszę po nim i późniejsze zgromadzenie, wskazując, czym dla niego byłam, jego śliczną, seksowną żoną, która się starała. Dobrze, że to zrobiłam. Ktoś zrobił mi zdjęcie w moim stroju i było w gazecie. Społeczeństwo cieszyło się z takiego żalu, że zabity gliniarz wykonał swoją robotę dla obywateli, tracąc życie, kiedy chronił ludzi i żonę, którą zostawił zrozpaczoną.

Teraz, pieprz mnie, znowu ją nosiłam.

Dla Sama.

Mój piękny Sam.

Zamknęłam przed tym swój umysł, pokuśtykałam z łazienki do sypialni i wzięłam torebkę z łóżka, nie wyglądając z radością jazdy tam cztery godziny i cztery godziny z powrotem. Byłam tak cholernie zmęczona, bo nie spałam, a mój umysł był wypełniony śmieciami. I bolała mnie stopa, nie wyobrażałam sobie, jak przez osiem godzin będę naciskała na pedał gazu. Poprosiłabym Kate, przynajmniej częściowo, żeby prowadziła, ale wyglądała na bardziej zmęczoną niż ja.

Więc to ja musiałam prowadzić.

Mike zapytał, czy może nas zabrać, ale powiedziałam, że nie. Nigdy nie spotkał Sama i musiałby wziąć dzień urlopu od pracy. Te dni powinny być dla zabawy, a nie pogrzebów.

Nie był z tego zadowolony, ani trochę i dał mi o tym znać. To nie było łatwe zachowanie Mike’a. Zdecydowanie stawiał swoje roszczenie i zastanawiałam się, czy słyszał o Calu. Gdybym miała to w sobie, czego wtedy nie miałam, powiedziałabym mu, że nie miał się o co martwić, już nie, nigdy więcej.

W końcu złagodziłam moją odmowę i powiedziałam mu, żeby wziął dzień wolny, kiedy on i ja będziemy mogli się dobrze bawić. To też mu się nie podobało, ale nie walczył ze mną, prawdopodobnie dlatego, że był dobrym facetem i nie chciał mieć naszej pierwszej walki dzień po tym, jak dowiedziałam się, że moje jedyne i ukochane rodzeństwo zostało zamordowane tak, jak mój mąż, dokładnie jak Tim (Colt powiedział to Mike’owi po tym, jak tata powiedział Coltowi, a Mike powiedział mi).

Chwyciłam moje czółenka z łóżka i skierowałam się do drzwi. Miałam na sobie klapki, dopóki nie musiałam wciskać czółenek. Nie czekałam na to z radością, ale z drugiej strony tego dnia nie było prawie niczego, na co czekałam z radością.

Wyszłam z pokoju, a Keira stała tuż za moimi drzwiami.

„Mama!” - warknęła, mimo że tam stałam.

„Co kochanie? Jestem tutaj” – odpowiedziałam.

Wtedy go poczułam, spojrzałam w prawo i otworzyłam usta.

Cal stał tam w czarnym garniturze i ciemnoszarej koszuli, która prawie idealnie pasowała do mojej sukienki. Lśniący krawat w tym samym kolorze co koszula dyndał mu luźno na szyi, a koszula była rozpięta pod szyją.

Nigdy nie widziałam go w niczym innym, jak tylko w T-shirtach i dżinsach, chyba że, oczywiście, był nagi. Wyglądał naprawdę dobrze w garniturze, a jego garnitur był niesamowity. Może nie wydawał dużo pieniędzy na swoją zwykłą garderobę, ale nawet ja widziałam, że ten garnitur kosztował trochę forsy.

„Musimy już jechać” - zagrzmiał do mnie jego głęboki głos.

„Co?” – zapytałam, zdezorientowana jego garniturem, jego obecnością i jego słowami.

„Joe nas zabiera. Zadzwoniłam i poprosiłam go wczoraj” – wyjaśniła mi Kate, która stała blisko Cala.

W cichym szoku moje oczy powędrowały na nią, a kiedy to zrobiły, zbliżyła się do Cala. Wtedy poczułam, że moje oczy rozszerzają się, gdy jej ręka sięgnęła po jego i owinęła się wokół niej.

W rzeczywistości Cal nie odsunął się, jego palce też zacisnęły się wokół jej.

Kiedy to zrobiły, oparła ramię na jego ramieniu.

Cholera jasna, co to do cholery było?

„Ja…” – zaczęłam.

Cal mi przerwał - „Musimy ruszyć w drogę”.

„Ale…”

„Chodźmy, siostro”.

„Och!” - Kate krzyknęła nagle, odchylając głowę do tyłu, by spojrzeć na Cala - „Muszę zrobić ci kanapkę. Wszyscy mamy kanapki, bo nie zamierzamy przystawać. Nie wiedziałam, co ci zrobić. Chcesz szynkę i cheddar, indyka i szwajcarski, rostbef i szwajcarski lub wszystkie powyższe?”

„Zjem cokolwiek zrobisz, dziewczyno” - powiedział Cal, patrząc na nią.

„Okej” - odpowiedziała, puszczając jego rękę i z gracją pobiegła do kuchni w czarnych pantoflach na wysokich obcasach.

„Mamo!” - Keira syknęła, pochylając się w moją stronę, mrużąc oczy, wyraźnie niezadowolona z tego niezwykłego obrotu wydarzeń.

Najwyraźniej Kate nie podzieliła się swoim planem z siostrą.

„Um…” – powiedziałam do Cala – „czy możemy chwilę porozmawiać w moim pokoju?”

„Nie” - odpowiedział i pozostał nieruchomy.

„Keira, zrób Joe kawę na drogę. Bierze ją czarną” – zawołała Kate z kuchni.

Keira spojrzała na mnie, a potem spojrzała na Cala i najwyraźniej czując potrzebę niezwykłego pokazu przyzwoitości w obliczu wydarzeń dnia, zdecydowała się nie wpadać w złość, ale mimo to poszła do kuchni.

Pokuśtykałam do Cala i zbliżyłam się.

„Co ty robisz?” - wyszeptałam.

„Zabieram ciebie i dziewczyny na pogrzeb Sama”.

„Ale…”

Jego ręka dotarła do boku mojej szyi i ścisnęła tak, że kolejne słowa zamarły mi w gardle.

Jego głowa pochyliła się tak, że jego twarz znalazła się przy mojej - „Padasz z nóg, kochanie. Musicie dostać się tam bezpiecznie, musicie bezpiecznie wrócić do domu. Dopilnuję tego” – powiedział cicho - „Teraz wsadź swój tyłek do samochodu”.

„Cal…”

Jego dłoń zacisnęła się na mojej szyi, czułam to jako odruch, ale było wystarczająco silne, by zwrócić uwagę, więc znowu się zamknęłam.

Jego twarz zbliżyła się jeszcze bardziej, gdy rozkazał - „Mów na mnie Joe”.

Patrzyłam na niego i wiedziałam, że moje usta są otwarte, ale straciłam wiedzę, jak je zamknąć.

Puścił mnie i odwrócił się.

Stałam tam i nie wiedziałam, co robić.

Zajrzałam do kuchni, a Kate krzątała się dookoła, pakując kanapkę tak wielką, że Dagwood Bumstead byłby w ekstazie, a potem chwyciła dodatkową paczkę chipsów, po czym poszła do lodówki po kolejny napój i wreszcie wyciągnęła dwa kolejne batoniki. Oczywiście moja córka uważała, że Cal to mężczyzna góra, więc miałby apetyt góra. Z drugiej strony, kiedy był na śniadaniu, zjadł sześć plastrów bekonu z czterema naleśnikami, więc prawdopodobnie się nie myliła. Włożyła to wszystko do przenośnej lodówki, podczas gdy Keira szarpnęła Calowi kubek podróżny, drugą ręką owijając się wokół mojego.

„Jesteśmy gotowi?” - zapytał Cal dziewczyny Winters.

„Ja jestem” – oznajmiła Kate, podnosząc lodówkę.

Cal zaniósł swój kubek podróżny do Kate, wziął od niej lodówkę i wyszedł bocznymi drzwiami.

Kate poszła za nim.

Keira spojrzała na mnie, a potem podążyła za nią.

Stałam tam kilka sekund, potem podeszłam do drzwi, uzbroiłam alarm, zamknęłam je, przekręciłam klucz i pokuśtykałam do Mustanga.

Dziewczyny były już w stłoczone z tyłu, między nimi przenośna lodówka, Cal zgiął się wpół, ustawiając fotel kierowcy, moje drzwi były otwarte.

Pokuśtykałam do samochodu, wsiadłam i zatrzasnęłam drzwi.

Cal złożył się obok mnie i trzasnął swoimi.

Keira wsunęła mój podróżny kubek między siedzenia i warknęła - „Tutaj”.

Wzięłam go, mrucząc - „Dzięki, kochanie. Zabrałaś Moocha do Pearl?”

„Tak” - odpowiedziała, po czym usiadła z słyszalnym prychnięciem.

Cal włączył zapłon i samochód z rykiem ożył.

Jego ramię objęło moje siedzenie, gdy się cofnął, a ja nie odrywałam oczu od przedniej szyby, kiedy to robił.

Wykręcił samochód na drogę, zdjął rękę z mojego siedzenia, zmienił biegi i byliśmy w drodze.

Cóż, jedno, co mogłam o tym powiedzieć, że była jedyna dobra rzecz, że przynajmniej nie musiałam prowadzić.

*****

Violet zasnęła w chwili, gdy uderzyli w I-65 za Lebanon.

Dziewczyny zjadły swoje kanapki tuż za Merrilville, Kate rozpakowała jego w taki sposób, by mógł zjeść ogromne dzieło tak, aby połowa nie spadła mu na kolana. Podała mu jego colę, otworzyła dla niego paczkę chipsów i do połowy rozpakowała batonika, aby dokończyć jego ogromny lunch (musiał odmówić batonika numer dwa).

Keira, kiedy zobaczył jej oczy w lusterku wstecznym, patrzyła na niego gniewnie, a kiedy ich nie widział, zobaczył, że patrzy przez okno z wyrazem smutku na twarzy.

Obie dziewczynki były ciche, może dlatego, że były pogrążone w myślach, ale prawdopodobnie dlatego, że ich matka spała.

Kiedy dotarli do zamożnej dzielnicy Chicago, gdzie odbywało się nabożeństwo, Kate dawała Calowi ciche wskazówki.

Wykręcił, parking był już w większości zapełniony, żałobnicy patrzyli w ich stronę, gdy wjeżdżali, oczy wlepiły się w Mustanga, gdy znalazł miejsce.

Cal wysiadł, przesunął się do przodu i zajrzał do tyłu.

„Obie, po tej stronie” – rozkazał cicho.

Kate wygramoliła się. Keira rzuciła oczami trochę charakterku, po czym ruszyła za siostrą.

Cal przesunął siedzenie i wsiadł do samochodu. Potem pochylił się do Vi i położył rękę na jej kolanie.

„Słonko, obudź się”.

Ścisnął jej kolano, gdy jej oczy zatrzepotały, po czym nagle się ocknęła.

Wyprostowała się na swoim miejscu i rozejrzała.

„Już tu jesteśmy?” - zapytała cicho.

„Tak, kochanie”.

Jej głowa powoli odwróciła się do niego i zamrugała. Potem opuściła brodę i spojrzała na jego rękę na swoim kolanie.

Cal uścisnął je jeszcze raz, ale się nie poruszył.

„Chcesz kanapkę, zanim wejdziemy, czy po prostu chcesz wejść?”

Jej zdezorientowane oczy wróciły do niego i powiedziała - „Muszę założyć buty”.

Spojrzał na jej stopy w klapkach, a potem z powrotem do niej.

„Masz je na sobie”.

Potrząsnęła głową, odpięła pasy, sięgnęła ramieniem do podłogi i wyprostowała się, trzymając parę seksownych czarnych czółenek na szpilkach.

Oczy Cala przeniosły się z butów na jej twarz - „Siostro, kurwa, nie włożysz tych butów”.

„Tak, włożę”.

„Nie, nie włożysz”.

„Ale ja włożę”.

„Nie włożysz”.

Pochyliła się w jego stronę i szepnęła - „Nie mogę nosić klapek na pogrzebie Sama”.

„Masz szwy na stopie” – zauważył Cal.

„Więc?”

„Vi.”

„Cal.”

Poczuł, że jego usta zaciskają się, gdy ponownie ścisnął jej kolano.

Wiedział, że potrzebowali porozmawiać, nie teraz, później, kiedy znów byłaby sobą. Kiedy to gówno nie ciążyłoby jej w głowie. Kiedy mógłby jej powiedzieć, sytuacja zmieniła się cholernie dość znacząco. Zmieniła się to w taki sposób, że pieprzony SUV Haines’a nie byłby zaparkowany na jej podjeździe przez całą noc. Zmieniła się w taki sposób, że jej tyłek już nigdy nie będzie w tym SUV’ie. Zmieniła się w taki sposób, żeby przestała, do kurwy nędzy, nazywać go Cal i używać jego cholernego imienia, jak zwykła kiedyś.

Ale później będą mieli rozmowę.

Teraz musiał zabrać ją na pogrzeb jej brata.

„Załóż je” – poddał się, zdejmując rękę z jej kolana – „chodźmy”.

„Wyjdę za sekundę” – odpowiedziała.

„Co?” – zapytał Cal, zapinając kołnierzyk koszuli.

„Wyjdę za sekundę”.

„Vi, po prostu ruszaj się”.

„Cal, powiedziałam, wyjdę za sekundę”.

Cal westchnął i wyszedł z samochodu. Potem trzasnął drzwiami.

Szybko zawiązał krawat, czego nienawidził, woląc mieć wyrwane paznokcie u nasady. Nie żeby to się kiedykolwiek zdarzyło, ale był pewien, że wolałby to. Gdy skończył, Kate weszła w niego i wepchnęła mu ramię pod ramię tak, że nie miał innego wyjścia, jak tylko wsunąć je na jej ramiona.

Kolejna rzecz, którą robiła Kate, a którą dostała od Violet.

Keira cofnęła się o krok i odwróciła wzrok.

Jego genialny pomysł z Nadią najwyraźniej nie poszedł tak dobrze z Keirą, jak dokładnie zamierzał.

Jezu, nie był kutasem, był dupkiem i miał do wykonania poważną pieprzoną robotę.

„Z nią wszystko w porządku?” - Kate szepnęła, zaglądając przez okno, by spojrzeć na mamę.

„Nie” – Cal powiedział jej prawdę.

Ramię Kate zacisnęło się wokół jego talii, a on ścisnął jej ramiona.

Potem zobaczył przez okno, dlaczego Vi chciała, by wyszedł.

Wsuwała na nogi parę czarnych, koronkowych, samonośnych pończoch.

Oderwał oczy.

Miał dwa i pół miesiąca bez niej, bez żadnej kobiety i wydawało mu się, że to było dwieście pieprzonych lat.

Kilka minut później jej drzwi trzasnęły i pokuśtykała wokół samochodu, podchodząc do Keiry i obejmując ją ramieniem. Cal przyglądał się jej, kiedy to robiła. Tylko Vi mogła pójść na pogrzeb, wyglądając jak kociak z klasą. Żakiet był słodki, obcisła sukienka słodsza, a te pieprzone szpilki były niewiarygodnie gorące, chociaż wkurzało go, że je nosiła.

Zanim Cal poukładał sobie głowę, Kate popchnęła go w stronę swojej matki z siostrą, a ona objęła ją ramieniem w pasie. Oznaczało to, że kiedy podchodzili do drzwi wejściowych z wieloma ludźmi, którzy patrzyli tak, że się wpatrywali, robili to po kolei, obejmując się ramionami.

Jeden punkt dla Cala i Kate.

Aby przejść przez drzwi, Kate musiała puścić matkę, co zrobiła.

Vi mamrotała pozdrowienia, przechodząc przez ludzi, dotykali jej ramienia, ściskali dłoń, całowali ją w policzek. Dziewczyny były dotykane, łagodne oczy padały na nie, gdy przechodziły. Kate nie puściła go, tak jak Vi puściła Keirę, kiedy weszła do budynku. Ludzie byli zmuszeni zejść im z drogi, aby oboje mogli zmieścić się razem przez drzwi.

Kiedy weszli do środka, Cal nie był zaskoczony, widząc, że miejsce było pełne i prawie każda twarz była wypełniona smutkiem. Sam był lubianym człowiekiem, miał wielu przyjaciół i to był szok dla nich wszystkich.

Ci przyjaciele zbliżyli się do Vi i dziewczynek, porywając go, gdy Kate trzymała się mocno. Były łzy, uściski, pocałunki i kilka ciekawskich spojrzeń w jego kierunku.

„Och, Joe!” - usłyszał płaczący znajomy głos i wraz z Kate odwrócili się i zobaczyli Melissę, kobietę Sama, szybko zbliżającą się do nich.

Kiedy ją spotkał, pomyślał, że jest ładna. Miała jasnobrązowe włosy z pasemkami, niebieskie oczy, dobrą sylwetkę, nie była wysoka, ani niska.

Teraz była w rozsypce.

Jej ręka opadła na jego ramię i ścisnęła - „Tak się cieszę, że przywiozłeś tu Vi i dzieciaki. Martwiłam się, kiedy powiedziała, że sama poprowadzi”.

Następnie, nie czekając na odpowiedź, zwróciła się do Kate, wzięła ją w ramiona i wybuchnęła płaczem.

Vi zerknęła na niego, gdy się odsunął, by Keira mogła zmusić się do objęcia Melissy i wreszcie weszła w to też Vi.

Cal spojrzał na grupę, która teraz płakała, a potem spojrzał ponad głowami i rozejrzał się po pomieszczeniu.

Znalazł ich stojących z przodu przy zamkniętej trumnie, rodzice Vi.

Ojciec, wątły i zniszczony, mający milion lat, matka, wyglądająca na zmarzniętą i wpatrującą się w Vi, Melissę i dziewczyny, jakby oglądała coś obrzydliwego.

Cal pochylił się, z ustami przy uchu Vi i szepnął – „Wrócę”.

Podniosła głowę i skinęła głową, po czym ponownie schowała twarz w gęstwinie.

Czując oczy podążające za nim, Cal poszedł prosto do rodziców Violet. Stali obok niewygodnie wyglądającego czarnoskórego mężczyzny i kobiety w wieku Cala.

Dotarł do jej rodziców i zerknął na mężczyznę.

„Potrzebuję coś powiedzieć” – powiedział mu, zauważając, że, jak wszyscy inni wpatrywał się w Cala, ale jego wzrok był bystrzejszy, przenikliwy, Cal wyczuł w nim glinę.

Mimo że Cal uważał, że przedstawił swoją rację, mężczyzna i kobieta nie odeszli.

Niech tak będzie.

Cal zwrócił się do rodziców Vi - „Jestem Joe Callahan, jestem z Violet”.

Ojciec Violet wpatrywał się w niego z otwartymi ustami, z zaskoczeniem mieszającym się z bólem wyrytym na twarzy. Nie spotkali się, nie oficjalnie, a sądząc po jego wyglądzie, bycie Cala z Violet było szokiem, ale, jak Cal wyczuł, nie niepożądane.

Jej matka wpatrywała się w jego blizny, jej oczy były zimne, skóra na jej twarzy napięła się. W przeciwieństwie do swojego męża było jasne, że nie myśli zbyt dobrze o Calu.

„Jestem Pete Riley, to moja żona Madeline” – przedstawił ojciec Vi siebie i żonę.

Cal skinął głową i powiedział - „Moje kondolencje”.

„Dziękuję” – odpowiedział Pete, ale Madeline znowu się nie odezwała.

Starając się dać im to delikatnie, Cal stwierdził - „Wiem, że ten dzień jest trudny dla was, jest też trudny dla Vi i dziewcząt. Nie utrudniajcie tego jej ani dziewczynom, wchodząc w ich przestrzeń, chyba że jasno dadzą do zrozumienia, że chcą was tam. Tak?”

Czarny mężczyzna i jego kobieta wydawali dźwięki, mężczyzna niski, gardłowy, wysoki kobiecy, prawie brzmiący jak zduszony chichot, ale Cal nie odrywał oczu od rodziców Vi.

„Ja… ty… nie wierzę…” – zaczęła Madeline, jej oczy w mgnieniu oka przeszły od zimna do wściekłości.

Cal jej przerwał – „Powinniście, kurwa, uwierzyć, skoro odwróciliście się od niej, jej mężczyzny, a potem tych dziewcząt pieprzone siedemnaście lat temu”.

Oczy Madeline zamieniły się w szparki i otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale Pete odezwał się przed nią.

„Zejdziemy im z drogi” – oznajmił szybko Pete, wciąż wpatrując się w niego.

„Peter!” - Madeline syknęła, a jej mąż spojrzał na nią.

„Zejdziemy… im… z drogi” – powtórzył Pete stanowczym, zirytowanym głosem.

Głowa Madeline odskoczyła w szoku i Cal miał wrażenie, że do tej kobiety nieczęsto mówi się w ten sposób.

Szkoda. Pete mógłby oszczędzić sobie wiele złamanego serca, gdyby doprowadził ją do porządku dawno temu.

„Doceniam to” – mruknął Cal, nie mówiąc ani słowa, odwrócił się i odszedł.

„Callahan” – usłyszał, gdy znalazł się pięć kroków od Vi i dziewczyn i Cal odwrócił się, by zobaczyć, że czarny mężczyzna i kobieta podążają za nim.

„Znam cię?” – spytał Cal mężczyznę, przenosząc wzrok na kobietę, a potem z powrotem.

„Nie, ale ja ciebie znam. Alec Colton opowiedział mi o tobie” – powiedział mężczyzna.

„Znasz Colta?” – zapytał Cal.

„Znowu nie, rozmawiałem z nim przez telefon” - wyciągnął rękę - „Jestem Barry Pryor, partner Tima”.

Zajebiście, partner zmarłego męża.

Cal ujął rękę mężczyzny i uścisnął ją, a Barry podsycał to; Cal oddał to, a potem Barry przerwał, nagle się uśmiechając.

„To jest moja żona, Pam”.

„Myślę, że cię kocham” – było jej zupełnie dziwacznym powitaniem.

Cal nie odpowiedział, ale wziął jej zaoferowaną dłoń i też nią uścisnął.

„Tim chciał im to powiedzieć od cholernego zawsze,” - powiedziała mu Pam, po czym kontynuowała - „Cóż, to, co chciał powiedzieć, nie miałoby tak wiele słów na k, ale załatwiłoby sprawę”.

Oparła się o niego - „Gdybym nie myślała, że zostanę ukamienowana przez wszystkich przyjaciół Sama, śmiałabym się głupio”.

„Nie ukamienowaliby cię, kochanie, Sam by się turlał przy tej scenie” – powiedział Barry swojej żonie, a następnie spojrzał na Cala - „Jakbyś powiedział Samowi, że to nadejdzie, kazałby się skremować, zanieść jego prochy do Rico lub Hoolihan, wlać do niego Guinnessa i wrzucić do jeziora Michigan. Oczywiście po tym, jak wszyscy zostaliby zalani w pieprzonego trupa”.

Pam pochyliła się do męża i szepnęła - „Barry, nie mów pieprzyć w domu Bożym”.

„Pam, to nie jest dom Boży, to pieprzony zakład pogrzebowy”.

Pam posłała Barry’emu zirytowane spojrzenie, po czym przewróciła oczami na Cala i Cal uznał, że lubi Barry’ego i Pam.

„Wujek Barry! Ciocia Pam!” - Keira krzyknęła głośno, okrążyła Cala i rzuciła się na Barry’ego.

Barry objął dziewczynę ramionami i pochylił głowę tak, że jego usta znalazły się na jej włosach - „Hej, mały pączuszku”.

„Ciociu Pam” – Kate obeszła go po drugiej stronie i weszła w wyciągnięte ramiona Pam.

„Hej, cukiereczku” – szepnęła Pam do ucha Kate.

Violet, utykając, ale starając się to ukryć, niezdarnie podeszła do Cala i zatrzymała się kilka kroków dalej, wstając, oszczędzając stopę i czekając na swoją kolej. Dostała ją po tym, jak Kate i Keira zmieniły się miejscami, a potem Vi weszła, by mocno uściskać Barry’ego, a potem dłuższej, z lekkim kołysaniem w tę i z powrotem Pam.

Potem cofnęła się, Cal pochylił się, złapał ją za biodro i przyciągnął do siebie. Podniosła głowę, żeby na niego spojrzeć, gdy jej ciało przycisnęło się do jego dłoni, by uciec, ale trzymał ją mocno, trzymał blisko i spojrzał na nią.

„Zdejmij ciężar z tej stopy” – rozkazał.

„Cal…”

„Odciąż tę stopę”.

„Cal…”

„Siostro, zdejmij pieprzony ciężar z tej stopy, zanim rozerwiesz szwy”.

Violet spojrzała na niego gniewnie i usłyszał, jak Barry mówi - „Jakie szwy?”

„To nic” – odpowiedziała Vi.

„Vi była poruszona, gdy usłyszała o Samie, rzuciła jakimś gównem, stłukło się szkło i skaleczyła się w stopę” – odpowiedział Cal.

„Cal!” – warknęła Violet, a Cal spojrzał na nią z uniesionymi brwiami.

„Szwy? Och Vi, czy to boli? Musisz usiąść, kochanie” - poradziła Pam.

„Nic mi nie jest” – skłamała Vi.

„W każdym razie zdejmij ciężar, masz wysokiego chłopca na usługi za sobą, dziewczyno, użyj go” – wtrącił Barry, kiwając głową Calowi.

„Naprawdę, jak powiedziałam, wszystko w porządku” – powtórzyła Vi.

„Uparta” – Pam pokręciła głową do Cala.

Cal nie odpowiedział i nie zabrał ręki z Violet.

„Hej ludziska” - Melissa dołączyła do ich grupy, obejmując ramionami Keirę i Kate - „Chcą zacząć. Skończmy z tą głupią wycieczką po głowie Madeline, żebyśmy mogli pojechać do Hoolihan”.

„Mel, kochanie, mówiłam ci wczoraj. Nie możemy iść z tobą do Hoolihan, dziewczyny nie mogą tam wejść” – powiedziała jej Violet.

„O tak, racja” - wyszeptała Melissa, przez chwilę wyglądając na zaskoczoną, że zapomniała o tym, po czym pocałowała bok głowy Kate, a potem Keiry.

„Chcę, żebyś niedługo przyjechała, pobyła z nami przez weekend albo trochę dłużej, uciekła stąd, uciekaj od…” - Vi zaczęła, ale Melissa jej przerwała.

„Tak szybko, jak będę mogła Vi-oh-li”.

Kiedy Melissa użyła przezwiska Sama dla jego siostry, Violet w końcu oparła się o niego i to tak mocno, że wykręciła rękę i chwyciła jego koszulę na brzuchu, aby pozostać w pozycji stojącej. Częściowo to było dobre, że to robiła, część była zła, ponieważ nie zauważyła tego.

„Dobrze” - szepnęła Vi, ale jej głos był zdławiony.

Cal patrzył, jak Melissa przełyka ślinę, a obie dziewczyny Vi zacisnęły usta.

„To jest do bani, prawda?” - Melissa szepnęła do Vi.

„Nadal nie mogę w to uwierzyć” – szepnęła Vi do Melissy.

„Budzę się i sięgam po niego…” - Melissa zatrzymała się, Kate opuściła głowę, ale Pam wzięła ją w ramiona, gdy Keira ruszyła się i przytuliła Melissę przodem do przodu.

Barry odchrząknął.

„Callahan, zabierzmy nasze dziewczynki na ich miejsca” - zasugerował Barry Calowi, Cal skinął głową i zagnali kobiety do pierwszego rzędu, po przeciwnej stronie przejścia, niż siedzieli Pete i Madeline, mając cały rząd dla siebie. Przyjaciele Sama najwyraźniej nie byli wielkimi fanami Pete’a i Madeline.

Kate manewrowała rozmieszczeniem siedzeń, więc siedzieli w kolejności Keira, Melissa, Violet, Cal, Kate, Pam i Barry.

„Wciąż nie mogę uwierzyć, że zaplanowali tę śmieszną farsę” – syknęła Melissa, gdy usiadły, jej oczy przeniosły się na Madeline, a potem z powrotem na Violet - „Powinnam była za niego wyjść, Vi, mogłabym powiedzieć, jak miałby wyglądać pogrzeb”.

„Przejdziemy przez to, potem pogrzeb, a potem będziesz mogła dostać się do Hoolihan, kochanie” – odparła Vi.

„Jak choćby się do mnie zbliżą, urwę im głowy” - zagroziła Melissa, a Pam pochyliła się do przodu i wtuliła w Kate.

„Nie martw się tym, Joe ich ostrzegł” - poinformowała Melissę Pam.

Ciało Violet podskoczyło, a Keiry, Melissa, Violet i Kate spojrzały na Cala.

„Co?” - Vi zapytała Cala, ale Pam odpowiedziała.

„Powiedział im, żeby nie wchodzili w twoją przestrzeń, chyba że ich zaprosisz. Wybacz, Mel, ale przysięgam, prawie posikałam się w majtki ze śmiechu. Potem, kiedy twoja mama dostała to wszystko” - zakręciła ręką w powietrzu - „powiedziała z nadętą miną Nie mogę uwierzyć… Joe powiedział, że nie wie, jak nie mogła uwierzyć, skoro się odwróciła od ciebie, Tima i dziewczyn. Opiszę to gówno w moim pamiętniku. Gówniany dzień, najgorszy, ale zawsze prześwituje trochę światła. To moje światło dzisiaj, oglądanie twarzy Madeline Riley, kiedy Joe z nią skończył”.

Pam przestała mówić, ale Keira, Melissa, Violet i Kate nie przestawały się gapić na Cala.

„Naprawdę to powiedziałeś?” – zapytała Melissa.

„Tak” - odpowiedział Cal.

Łzy wypełniły jej oczy, wciągnęła powietrze przez nos, przełknęła i po tej walce w końcu wyszeptała - „Gdzieś Sam i Tim się uśmiechają”.

Cal zauważył, że Kate też się uśmiechała. Cal zobaczył, że Keira wpatruje się teraz w swoje buty. Vi wciąż gapiła się na niego.

Potem zaskoczyła go mówiąc - „Dziękuję. Nie wiem, co bym zrobiła, gdyby mama…”

Kiedy mówiła, podniósł rękę i położył ją na oparciu jej krzesła, pochylił brodę, zbliżył się do jej twarzy i jej przerwał.

„Zamknij się, siostro”.

„Dobrze” – szepnęła.

Dziewczyny tam były, jej przyjaciółki, jej rodzice, a on miał to w dupie. Zanurzył się bliżej i pocałował ją lekko w usta. Kiedy się odsunął, te usta się rozchyliły, a jej oczy rozszerzyły się.

Ponieważ wyglądała uroczo jak diabli, a także kompletnie zagubiona, jego ręka zwinęła się z jej krzesła na jej ramię i przyciągnął ją do swojego ciała. Potem zrobił to samo z Kate po drugiej stronie.

Kate wtuliła się w niego i objęła ramieniem jego brzuch, opierając głowę na jego ramieniu.

Coś się złamało w Kate w dniu, w którym dowiedziała się o swoim wujku, było jasne. Straciła w swoim życiu dwóch mężczyzn, którzy znaczyli dla niej wszystko. Trzymała się wszystkiego, co miała, każdego, kto został. Nawet Cala.

Vi spojrzała na córkę, a potem spojrzała za Cala na Pam.

„Lubię go, dziewczyno” – wyszeptała Pam, po czym mrugnęła do Vi – „Opiekun”.

Vi wyprostowała się i spojrzała na trumnę.

Cal uśmiechnął się i poczuł na sobie wzrok Barry’ego, więc odwrócił głowę.

Barry patrzył na Kate, potem spojrzał na Cala, potem westchnął i skinął głową Calowi.

Kolejny punkt dla Cala i Kate, wielki, partner zmarłego męża i jego żona, ogromny.

Pastor stanął na podium i Cal odwrócił się twarzą do przodu.

*****

Wyglądałam przez okno, gdzie przemykało Chicago.

Cal powiedział, że idziemy na kolację, zanim ruszyliśmy w drogę, a ja się nie kłóciłam. Msza za Sama (tak bardzo nie Sama, a tak bardzo mojej matki) i jego pogrzeb (tak samo, bardzo nie Sama, który chciał zostać poddany kremacji, ale został pochowany z powodu mojej pieprzonej matki) wydobyły to ze mnie. Były długie, były rozwlekłe, a pastor, który przemawiał w obu, nie wiedział nic o Samie (ani mama nie zaaranżowała tego, żeby ktokolwiek inny mógł powiedzieć cholerne słowo). A na śniadanie zjadłam tylko kilka tostów. Byłam zła, głodna i wyczerpana i miałam nadzieję, że po zjedzeniu prześpię całą drogę do domu.

Nie wiedziałam, co kombinuje Cal i nie obchodziło mnie to, nie teraz.

Jutro lub pojutrze zajęłabym się tym, ale miałam nadzieję, że do tego czasu skończy się jego szaleństwo, będzie w kolejnej wycieczce, do pracy jako Ochrona Gwiazd, a ja nie będę musiała się tym przejmować.

Wjechał na miejsce parkingowe na ulicy, na którym były dwa wyraźne znaki z napisem ZAKAZ PARKOWANIA, po czym wyłączył zapłon. Wpatrywałam się w znaki, a potem spojrzałam poza nie i wokół siebie, widząc, że jesteśmy w środku miasta. Nie zwracałam uwagi gdzie. Tylko Bóg wiedział, dlaczego Cal zabrał nas tak daleko do miasta.

Potem spojrzałam z powrotem na dziewczyny, które były pochylone, żeby wyjrzeć przez boczne okno.

Potem spojrzałam na Cala.

„Cal, nie możesz tu parkować” – powiedziałam mu.

Zignorował mnie i rozkazał - „Zmień buty, siostro”.

Znowu się zaczyna.

„Nie mogę nosić tego stroju z klapkami w miejscach publicznych” – poinformowałam go.

Znowu mnie zignorował i powtórzył - „Siostro, zmień buty”.

Krótko zastanawiałam się, ile czasu zajmie wyjaśnienie Joe Callahan’owi, dlaczego nie mogę nosić klapek do kompletu za siedemset pięćdziesiąt dolarów, wiedząc, że nawet Tim nie zrozumiał tego pomysłu, do diabła, nawet Mike go nie rozumiał, a Mike wydawał się całkowicie wtajemniczony w tego rodzaju rzeczy, biorąc pod uwagę, jak materialistyczna była jego eks. Dlatego Cal na pewno by tego nie zrobił i zdecydowałam, że byłoby to niemożliwe, powinniśmy zakończyć tę słowną szamotaninę i byłam zmęczona i głodna.

Zadeklarowałam więc - „Nie walczę o to i nie zmieniam butów”.

Jego niebieskie oczy spotkały się z moimi i wytrzymałam jego spojrzenie.

„Kurwa” – mruknął, poddając się, co było bardziej szaleństwem. Cal się nie poddawał, a teraz zrobił to dwa razy.

„Uważaj na język przed dziewczynami” – warknęłam.

„Kochanie, one to cały czas słyszą” – odpowiedział i poczułam, że moje oczy rozszerzają się w matczynym afroncie.

Cal spojrzał na moją twarz, a potem przez siedzenie na dziewczyny i zapytał - „Powiecie kurwa, bo ja mówię kurwa?”

„Nie” – odpowiedziała natychmiast Kate.

„Nie, bo mama tego nie lubi” – odparła Keira kłująco.

Cal spojrzał na mnie i uniósł brwi.

Tym razem ja się poddałam, otwierając drzwi, wysiadając i podnosząc siedzenie, aby Keira i Kate mogły bezpiecznie wyjść na ulicę.

Cal zatrzasnął drzwi, okrążył maskę i podszedł do nas, czekając, aż dziewczyny wyjdą. Kiedy Kate wysiadła i zamknęła drzwi, rozejrzałam się wokół Cala i zobaczyłam ciemnowłosego mężczyznę w ładnej, półbłyszczącej, ciemnoniebieskiej koszuli z kołnierzykiem polo i ciemnoszarych spodniach, idącego w stronę Cala.

Zbliżając się, mężczyzna krzyknął - „Yo! Tam nie można parkować”.

Cal odwrócił się, mężczyzna zatrzymał się w poślizgu i spojrzał na niego ze zdumieniem, jakby zobaczył ducha.

„Cholera, kurwa, Cal?” – wyszeptał mężczyzna.

„Hej, Manny” – odparł Cal.

„Cal!” - mężczyzna, najwyraźniej o imieniu Manny i najwyraźniej ktoś, kogo Cal znał, teraz krzyczał.

Patrzyłam, jak skoczył do przodu i zarzucił ramiona wokół Cala, uderzając go dłońmi w plecy w sposób, który brzmiał boleśnie, a potem odsunął się i spojrzał na niego.

„Cholera, kurwa, stary, tato wyjdzie z siebie ze świrowania, mama też. Oboje tu są. Cholera, kurwa!”

„Manny” – powiedział Cal, podchodząc do mnie i przyciągając mnie do siebie, obejmując mnie ramieniem – „Vi się wkurza, kiedy mówisz kurwa przy jej dziewczynach”.

Ale Manny nie słuchał, a ja nie wychodziłam z ramienia Cala, głównie dlatego, że martwiłam się, że Manny miał atak serca i będę musiał wskoczyć i spróbować resuscytacji krążeniowo-oddechowej (coś, czego nigdy nie robiłam). Miał wyłupiaste oczy i wydawał się walczyć o oddech, kiedy patrzył na mnie, Kate i Keirę.

Potem wyszeptał - „Pieprz mnie”.

„Poważnie, stary, język” – ostrzegł Cal niskim głosem.

Ciało Manny’ego podskoczyło, a na jego twarzy pojawił się ogromny uśmiech i skoczył do przodu, wyciągając do mnie rękę - „Yo, hej, jestem Manny”.

„Cześć” – odpowiedziałam, biorąc jego dłoń, a on mocno chwycił moją, nie potrząsając nią, po prostu mocno ją trzymając - „Jestem Violet”.

Pokiwał głową - „Violet, miłe.” - Potem puścił mnie i zwrócił się do Kate, podając jej rękę - „Hej ładna damo”.

„Um… cześć” – odparła nieśmiało Kate, biorąc jego rękę – „Um… jestem Kate”.

„Katy, lubię to” - powiedział jej Manny, puścił ją i zwrócił się do Keiry - „A ty jesteś, kochanie?”

„Keira” – również wzięła jego rękę, patrząc na niego, otwarcie zafascynowana prawdopodobnie dlatego, że, jak zauważyłam poniewczasie, był bardzo przystojnym, dobrze zbudowanym Amerykaninem pochodzenia włoskiego.

„Keira, ładne imię. Znakomicie” - Manny skończył swoją aprobatę naszych imion, po czym puścił Keirę, szybko podszedł do drzwi restauracji i oznajmił - „Wprowadźmy was, posadzimy wasze tyłki za stołem, znajdę mamę i tatę. Przyniesiemy wam trochę chianti i dużą pizzę, tak?”

Bez większego wyboru poszliśmy za nim. Cala szedł z ręką na plecach Kate, prowadząc ją przed nami. Poprowadziłam Keirę z ręką na jej talii. Ramię Cala wciąż obejmowało moje ramiona.

Spojrzałam na zielony neon nad drzwiami z napisem „Pizzeria Vinniego”.

Kiedy to zobaczyłam, zaskoczyło mnie to, bo słyszałam o tym miejscu. Tim i ja zawsze chcieliśmy je znaleźć i tam zjeść. Plotka głosiła, że to ukryta perełka, jedna z najlepszych nieznanych restauracji w Chicago, zwłaszcza na pizzę lub makaron, co, jeśli to była prawda, to coś mówiło, skoro to jest w Chicago. Ale nie było to łatwe do znalezienia, wiedzieliśmy, że jest w Małej Italii, ale Tim szukał i nie mieli nawet spisu telefonów. Zawsze zamierzał użyć swoich możliwości gliniarza, by znaleźć adres, ale nigdy się do tego nie udało i w końcu skończył się czas.

Manny wszedł pierwszy, przytrzymał drzwi, i wszyscy przeszliśmy przez nie. Po obu stronach drzwi znajdowały się ławki wypełnione ludźmi, więcej ludzi czekało oczywiście na stolik i był bar, całkowicie wypełniony, znowu z ludźmi czekającymi na stolik. Może nie mieli telefonu, o czym świadczył fakt, że ci ludzie oczywiście nie mieli rezerwacji, ale nie byli niepopularni.

Gdy weszliśmy do środka, Manny przepchnął się obok nas i przepchnął ludzi do stanowiska hostessy.

„Hej, Bella, następny wolny stoik dla Cala i jego dziewczyn” - rozkazał Manny młodej dziewczynie, która musiała mieć nie więcej niż osiemnaście lat, a gdy tylko wydał to polecenie, na jej twarzy od razu pojawił się wyraz charakterku i to nie dobry.

„Człowieku, jesteś wariat? Mam…” - pochyliła głowę i spojrzała (i ja) na kartkę papieru, na której były bazgroły, niektóre u góry z czerwonym znakiem, a na dole całe mnóstwo, co było tylko bardzo długą listą, podniosła głowę i skończyła - „około miliard cholernych czekających ludzi”.

„To jest rodzina” – wyjaśnił Manny.

„Wszyscy to rodzina” – odcięła się Bella.

Manny spoważniał, wiedziałam o tym, patrząc na niego i słuchając go, i gdyby ręka Cala nie była wciąż ciężka na moich ramionach, cofnęłabym się.

„Kobieto, zamknij się, to jest mój kuzyn Cal. Zabierz go i jego dziewczyny do pieprzonego stolika”.

Jego kuzyn?

O cholera, to była Pizzeria Vinniego, jak martwego kuzyna Vinniego, zamordowanego, jak mój brat i mąż, przez Daniela Harta.

Poczułam, że moje ciało sztywnieje, ale usta Belli otworzyły się, charakterek zniknął i wpatrywała się w Cala.

„Jesteś Cal?” - westchnęła.

„Tak” – odpowiedział Cal.

Ten Cal?” - zapytała.

„Tak” – powtórzył Cal.

„Cholerne gówno” – szepnęła.

„Język, Bells, Jezu, tu są pieprzone dzieciaki” – upomniał Manny, a Kate i Keira zachichotały.

Dokładnie tak, zachichotały. W dniu pogrzebu wuja.

Gdybym nie była przerażona, wyczerpana, głodna, nie zmagała się z szaleństwem Cala, nieoczekiwaną wizytą u jego rodziny i nie byłby to dzień pogrzebu mojego brata, pocałowałabym Cala.

Cal słyszał chichoty, wiedziałam o tym, ponieważ jego ramię zgięło się na moich ramionach, co było odruchem, ale przemówiło do mnie.

Z drugiej strony myślałam, że wiele gówna, które zrobił Cal, przemawiało do mnie, a tak naprawdę się myliłam.

„Co, mamy tu konferencję? Dlaczego wszyscy stoją…” - dobiegł nas zirytowany kobiecy głos, Manny odsunął się, głos ucichł i zobaczyłam bardzo okrągłą, ale także bardzo atrakcyjną starszą włoską Amerykankę, stojącą trzy kroki dalej, nieruchomą jak posąg, wpatrującą się w Cala.

Potem zaczęła śpiewać, robiąc to z palcami na czole i ramionach - „Święta Maryjo Matko Jezusa, Święta Maryjo Matko Jezusa”.

Potem rzuciła się do przodu, uniosła ręce i złapała Cala po obu stronach głowy, przyciągając go do swojej twarzy.

Ramię Cala opadło mi z ramion i wymamrotał - „Hej, ciociu Tereso”. Przyciągnęła go bliżej i dała mu głośny, mlaszczący pocałunek w jeden policzek, potem w drugi, a potem z powrotem, kręcąc głową, kiedy to robiła, a ja patrzyłam w szoku, że ktokolwiek szarpnie Cala w ten sposób.

Potem odsunęła jego głowę, jakby była wkurzona jak diabli, podniosła palec w twarz i krzyknęła - „Nigdy nie odwiedzasz! Co? śmierdzimy? Łóżko było zbyt nierówne, kiedy ostatnio byłeś? Minęły dwa lata!”

„Ciociu Tereso”.

Pogroziła mu palcem w twarz - „Nie, żadnej „cioci Teresy”. Chicago nie jest na Księżycu, Anthony Joseph Callahan, to cztery godziny drogi!”

Ramię Cala objęło mnie z powrotem, przyciągnął mnie do siebie i powiedział - „Zamknij się, żebyś mogła poznać Vi”.

Znowu zmieniła się w statuę, potem tylko jej gałki oczne przesunęły się do mnie.

Nie sądziłam, że chciałaby, żeby Cal mówił jej, żeby się zamknęła, wydawała się mocno zraniona, więc postanowiłam nie odsuwać się od niego ani nie wykonywać żadnych szybkich ruchów. Już patrzyła na mnie swoimi gałkami ocznymi, nie chciałam więcej jej uwagi.

„A to są dziewczyny Vi, mamo, Katy i Keira” – dodał Manny, popychając Kate i Keirę blisko przede mnie i Cala, o wiele za blisko szalonej cioci Teresy i oczu cioci Teresy. Gałki oczne cioci Teresy poruszały się między nami wszystkimi, szybko.

Owinęłam ramię wokół brzucha Keiry i przyciągnęłam ją na lewą stronę mojego przodu, niezbyt dobrą odległość od zamarzniętej, ale nieprzewidywalnej cioci Teresy, ale przynajmniej nie stała już przed nią. Cal objął ramieniem klatkę piersiową Kate i przyciągnął ją do siebie.

Kiedy Cal zrobił to z Kate, ciocia Teresa znowu zaczęła się poruszać, dotykając ręką czoła i ramion, wołając głośno - „Och, Święta Maryjo, Matko Boża, Słodka Maryjo, Matko Boża!”

„Jezu, mamo, przerażasz je” - mruknął Manny, przestała wołać do Marii, odwróciła się i uderzyła go jedną ręką z otwartą dłonią w bok głowy.

Dobry Boże, ta kobieta była bardzo stereotypową włoską Amerykanką z książki.

„Co tu się do cholery dzieje?” - donośny, grzmiący męski głos krzyknął zza cioci Teresy, odwróciła się i oto stał mężczyzna, przystojny, starszy, trochę z brzuszkiem, zdecydowanie spokrewniony z Mannym (a więc i z Calem).

„Vinnie!” - wrzasnęła ciocia Teresa - Jest tu Cal z Vi i jej córkami Katy i Keirą”.

Ale na twarzy Vinniego, podobnie jak jego syna, pojawił się szeroki uśmiech.

Obejrzał nas wszystkich, posyłając nam ten uśmiech i przeszedł obok cioci Teresy w kierunku Cala z szeroko rozstawionymi ramionami.

Cal pozwolił mi i Kate odejść i przeżył kolejny uścisk z ciosem w plecy, podczas gdy Vinnie mamrotał kilka rzeczy po włosku. Vinnie zakończył uścisk, zaciskając dłonie na szyi Cala.

„Cal” - szepnął.

„Wujek Vinnie” - odparł Cal.

„Dobrze cię widzieć, kurwa, synu, dobrze cię widzieć”.

Patrzyłam na niego, widząc, że miał na myśli to, pochodziło z jakiegoś głębokiego miejsca. W rzeczywistości był prawie przytłoczony emocjami. Gdyby wybuchnął płaczem, nie byłabym zaskoczona.

Tęsknił za Calem i oczywiście cieszył się, że go zobaczył.

Vinnie puścił Cala, a jego oczy przesunęły się po nas wszystkich - „Kogo tu mamy? Honorowi goście? Dlaczego ich tyłków nie ma przy stole?”

„Stoły dla pięciu są zajęte, Vinnie” – wtrąciła Bella.

„No cóż, pomóż im się uwolnić, dziewczyno, rodzina nie stój przy tym cholernym stanowisku hostessy” – odparł Vinnie.

„Racja” – mruknęła Bella, po czym odeszła, ponieważ było jasne, że słowo Vinniego było prawem, skoro byliśmy w Pizzerii Vinniego, a potem Vinnie zwrócił się do mnie.

„Vi?” - zapytał, podając rękę.

„Tak, Vi, Violet” - odpowiedziałam, ujmując jego dłoń.

„Vi” - powiedział stanowczo, ściskając moją dłoń równie mocno, jego szczęśliwy uśmiech wciąż był na swoim miejscu.

„To są moje córki, Kate” - wyciągnęłam rękę i dotknęłam ramienia Kate - „I Keira” - wskazałam głową Keirę, która wciąż była w zgięciu mojego drugiego ramienia.

Vinnie uścisnął dłoń Kate, potem Keiry, po czym spojrzała na Cala: „Wszystkich piękności, Cal, masz oko”.

Spojrzałam na Cala i zobaczyłam, że jego odpowiedzią było uniesienie brody.

„Posadzimy was tak szybko, jak będziemy mogli” - powiedział Vinnie, jego oczy znów przesunęły się po nas, zatrzymując się na Calu, odwracając go od stóp do głów, a potem patrząc mu w oczy - „O co chodzi z przebieraniami?”

„Pogrzeb” - mruknął Cal - „Brat Vi, Sam”.

Twarz Vinniego zamarła, ciocia Teresa wciągnęła powietrze i poczułam na sobie wzrok Manny’ego.

Cara” - szepnął Vinnie.

Przełknęłam, Keira wcisnęła się w moje ciało, Kate wepchnęła pod ramię Cala, więc wsunął je na jej ramiona.

„Vi nie jadła nic od śniadania, wujku Vinnie, potrzebuje jedzenia” - Cal zakończył milczenie, ale zrobił to cicho.

Ciało Vinniego drgnęło, a potem klasnął - „Tak, stolik dla pięciu. Jedzenie. Duża pizza. Specjalność szefa kuchni. Sam to robię”.

Odwrócił się i poszliśmy za nim przez falującą restaurację, każdy stolik i boks były z ludźmi. Stoły były nakryte obrusami w biało-czerwoną kratkę, a podłogi były drewniane, ciemne ze starości i użytkowania, ale wciąż błyszczące. Na stołach stały owinięte w wikliny butelki po winie ze świecami u góry i spływającym woskiem. Jedzenie na mijanych przeze mnie stołach wyglądało fantastycznie i widząc je, zdałam sobie sprawę, że nie tylko jestem głodna, ale umieram z głodu.

Wtedy mój wzrok padł na ściany. Były pomalowane na ciepłą, maślaną żółć i pokryte obrazkami, niektóre małe, niektóre duże, inne średnie, wyglądające na wrzucone przypadkowo, ale wiedziałam, że to było tak losowe, jak terakotowe doniczki na moim tarasie były przypadkowe. Powieszono je z uwagą.

Wszystkie były czarno-białe. A po bliższym przyjrzeniu się zauważyłam, że wszystkie miały w sobie tę samą grupę ludzi. Niektóre zdjęcia tylko jednej osoby, inne jednej lub dwóch, inne całych tłumów. Większość była naturalna, bardzo niewiele pozowanych.

Ale wszyscy byli rodziną, wiedziałam to tylko patrząc na nie.

Były robione przez lata. Były niemowlęta, małe dzieci, nastolatkowie, młodzi dorośli, dorastająca rodzina, której historia pokrywała ściany pizzerii Vinnie.

Widziałem w nich Theresę, Vinniego, Manny’ego.

I widziałam Cala, od małego chłopca do dorosłego mężczyzny.

Vinnie zaprowadził nas do jedynego pustego stolika w tym miejscu i rozkazał - „Usiądźcie, przyniesiemy wam drinki”.

Rozkazał to, a Vinnie był typem człowieka, którego słuchało się, ale zdjęcia mnie unieruchomiły, zwłaszcza Cal na nich i nie ruszyłam się. Wpatrywałam się w czarno-białe zdjęcie osiem na dziesięć, które wisiało na ścianie nad stolikiem.

Byli w restauracji, stojąc przy stanowisku hostessy.

Dwóch młodych chłopców, może trzynasto- czternastoletnich, mniej więcej w wieku Keiry, ciemnowłosych, wysokich, już mających zapowiedź urody. Stali obok siebie. Jeden, jego oczy były jasnoszare na czarno-białym zdjęciu, wpatrywał się prosto w aparat, szczerząc się szeroko, ale złośliwie. Miał ramię owinięte wokół ramion drugiego chłopca, który był częściowo pochylony do przodu i odwrócony, z twarzą z profilu, a kamera przyłapała go na śmiechu.

Cal, ten szczerzący się wprost i jedno z dzieci Vinniego.

Może zamordowany kuzyn Vinnie Junior.

Jeśli to był kuzyn Vinnie, to była prawda, co powiedział Cal, zdecydowanie byli blisko. Wiedziałam to po uśmiechu, śmiechu, swobodnym, bliskim, czułym sposobie, w jaki Cal trzymał młodego człowieka w swoim uścisku.

Myśl o Calu jako dzieciaku była zaskakująca, widząc to jeszcze bardziej, ale tym, co mnie przerażało, było zobaczenie jego idealnej, chłopięco przystojnej twarzy bez blizn, beztroskiej i absolutnie szczęśliwej.

Nigdy go takiego nie widziałam, nigdy, nic się nawet nie zbliżyło.

„Czy to ty, Joe?” – zapytała Kate, a ja oderwałam oczy od zdjęcia, żeby zobaczyć, jak obie moje córki się na nie gapią.

„Tak, dziewczyno” – odpowiedział Cal.

Głowa Kate obróciła się, żeby mogła się do niego uśmiechnąć.

„Łał, byłeś słodki.”

„Słodki!” – zawołała Teresa - „Każda dziewczyna o gwiaździstych oczach w promieniu mili kwadratowej patrzyła na moich chłopców” - Theresa spojrzała na mnie i wskazała głową na zdjęcie - „To mój najstarszy syn z Calem, Vinnie Junior”.

Tak, tak jak pomyślałam, kuzyn Vinnie.

„Domyśliłam się” - powiedziałam cicho i na mój ton wzdrygnęła się. Nie było to duże wzdrygnięcie, ale złapałam to, wiedziałam, co to znaczyło i zastanawiałam się, czy ból kiedykolwiek ustąpiłby.

Biorąc pod uwagę moje straty Tima i Sama jednego po drugim, na widok wzdrygającej się Teresy, wiedziałam, że nawet po siedmiu latach tak się nie stało.

Wytrzymała mój wzrok, jej wzrok zmiękł, gdy skierował się na Cala, a potem na mnie, i wiedziałam, że wiedziała, że Cal powiedział mi o Vinniem. Wiedziałam też, że czytała w tym o wiele więcej niż było prawdziwe, ponieważ jej twarz straciła cień smutku i rozprzestrzeniła się w czarujący uśmiech.

„Usiądźcie, usiądźcie” - nalegał wujek Vinnie i dziewczyny wdrapały się do środka, obie z jednej strony, a kiedy wsunęłam się na drugą, Cal wszedł za mną.

Vinnie odwrócił się i krzyknął przez całą restaurację - „Bella! Potrzebujemy paluszków chlebowych tutaj i antipasto, podwójne, tak?”

„Rozumiem, Vinnie!” - odkrzyknęła Bella.

„Przyniosę napoje” - mruknęła Theresa i odeszła, nie pytając, czego chcemy.

„Napełnimy twój brzuch, Vi, twój i twoich dziewczyn, po prostu zrelaksujcie się” - obiecał Vinnie, nie odrywając ode mnie wzroku. Kiwnęłam głową, on skinął głową, a potem poszedł za żoną.

Cieszyłam się z jedzenia, bardziej niż szczęśliwa, zwłaszcza jeśli jedzenie smakowało w połowie tak dobrze, jak wyglądało.

Ale w tym momencie byłam w ekstazie, że mogłam nie stać na nogach, bo to mnie zabijało.

Manny wepchnął się za stół obok Kate, a Kate i Keira patrzyły na niego wytrzeszczonymi oczami.

„Więc, jak długo zostajesz?” - zapytał Manny Cala.

„Wyjeżdżamy po kolacji” – odpowiedział Cal, a Manny uniósł brwi.

„Cholera, Cal, umm… przepraszam, Vi, dziewczyny” - skinął mi głową, a potem spojrzał na dziewczyny, a potem spojrzał z powrotem na Cala - „cholercia, Cal, mama będzie miała gówno, to znaczy jasna cholercia, wpadasz na kolację i nie wisisz”.

„Muszę je zabrać do domu, stary” - powiedział mu Cal.

„Mógłbyś spędzić noc, wyjść jutro wcześnie, niech mama przynajmniej zrobi im śniadanie” - nalegał Manny.

„To się nie wydarzy” - powiedział mu Cal.

„Nie spodoba się jej” - odparł Manny.

„Vi właśnie straciła brata, Kate i Keirę, ich wujka. Zrozumie to, że chcą spać dziś wieczorem we własnych łóżkach” - Cal odparł cicho, a kiedy to zrobił, to, co powiedział, jak to powiedział, fakt, że o tym wiedział, poczułam, jak mnie to uderzyło, tak jak wtedy, gdy jego usta dotknęły moich przed nabożeństwem, po tym, jak dowiedziałam się, że ostrzegł mamę i tatę. To uczucie w moim żołądku, przez które zrobiło mi się ciepło, stałam się miękka.

„Cóż, ja jej nie powiem” - wymamrotał Manny, a Keira zachichotała, więc Manny posłał jej super biały uśmiech, chichot Keiry ucichł jej w gardle, a jej oczy zamgliły się.

Przestałam patrzeć, jak oczy mojej córki stają się olśnione, kiedy poczułam, jak palce Cala zaciskają moją spódnicę w pięść i podciągają ją. Moje plecy wystrzeliły prosto, mój umysł stał się pusty, a moja ręka opadła, by owinąć się wokół jego nadgarstka.

Manny odwrócił się do Cala i zauważył - „Słodka bryczka, Cal. Mustang. Pozbyłeś się 68?”

„Bryczka należy do Vi. Nadal mam 68” - odpowiedział od niechcenia Cal, jakby nie podciągał mojej spódnicy pod stołem, a moja ręka nie była zaciśnięta na jego nadgarstku, by walczyć z jego szalonym wysiłkiem.

„Masz dobry gust, kotku” - uśmiechnął się do mnie Manny.

„Dzięki” - odpowiedziałam, ale moje słowo było krótkie.

Cal miał podciągniętą moją spódnicę i pochylił się trochę do mnie, gdy jego dłoń zacisnęła się na wewnętrznej stronie mojego uda i podciągnął moją nogę do góry.

Nie mogłam wiele zrobić, tylko schwycić go za nadgarstek, ponieważ był silniejszy ode mnie. Nie mogłam na niego krzyczeć ani mocować się z nim przy stole, a jedno i drugie chciałam zrobić.

Na szczęście Kate zwróciła uwagę Manny’ego, pytając - „Co to jest 68?”

„Mustang Cala, 1968 Mustang GT. Samochód Bullitta. Cholernie niesamowity” – odpowiedział Manny i kiedy to zrobił, Cal uniósł moją nogę i poczułam bok jego buta na mojej kostce. Potem poczułam, jak się zsuwa, zabierając ze sobą mój but.

Czółenko spadło na podłogę, a kiedy ucisk spadł z mojej zranionej stopy, nieustanny, dokuczliwy ból, który odczuwałam od momentu założenia tego cholerstwa, ustąpił, a oczy zwróciły mi się do tyłu głowy.

Niebo.

„Co to jest samochód Bullitta?” - Keira zapytała Manny’ego, kiedy doświadczyłam nieba.

„As bryka Steve’a McQueena w filmie, Bullitt. Najsłodszy samochód, jaki kiedykolwiek zbudowano” - odpowiedział Manny.

Podczas gdy ta rozmowa trwała, Cal podniósł moją nogę dalej i zahaczył ją o swoje kolano, podciągając ją w górę uda tak, że moja spódnica była podniesiona wysoko, moja łydka i stopa zwisały między jego nogami, a potem pochylił się do mnie.

Szepcząc rozkazał - „Pozwól Manny’emu iść po twoje drugie buty, albo cię stąd wyniosę. Twój wybór, siostro”.

Odchyliłam głowę do tyłu i spojrzałam na niego, jednocześnie próbowałam szarpnąć nogę, ale jego ręka wciąż była na moim udzie i zacisnęła się tak, że nic nie mogłam zrobić.

Kiedy nie odpowiedziałam, Cal zapytał - „Więc jak będzie?”

Utrzymywałam nacisk na jego rękę, ale nie puścił.

„Vi?” - podpowiedział.

„Buty” - syknęłam.

Cal uśmiechnął się i mruknął - „Dobry wybór” - Potem odwrócił głowę do Manny’ego, odchylając się do tyłu i sięgając do kieszeni.

„Man, wyświadcz mi przysługę. Na podłodze Mustanga Vi leży para butów, możesz je przynieść?”

Manny spojrzał na Cala, potem na mnie i powiedział z wahaniem - „Jasne”.

„Mama skaleczyła się w stopę. Ma szwy, ale nadal nosi czółenka, przez co utyka bardziej niż normalnie. Joe to wkurza” - wyjaśniła usłużnie Kate.

„Kobiety są takie dziwne” - wtrąciła Keira, broniąc mojej pozycji, chociaż Manny, będąc mężczyzną, nigdy by tego nie zrozumiał, ale była za młoda, by to wiedzieć. Chociaż sądziłam, że za jakieś pięć, dziesięć lat się nauczy - „Musimy nosić odpowiednie buty” - zakończyła.

Manny przestał wyglądać na zdezorientowanego i uśmiechnął się - „W takim razie jasne. Nie chcielibyśmy, żeby Joe się wkurzył, prawda?” - Cal rzucił mu moje klucze, Manny złapał je i wyślizgnął się zza stołu, mówiąc - „Wrócę”.

Znowu spróbowałam wyrwać mu nogę. Reakcją Cala było wsunięcie palców w moją pończochę i zepchnięcie jej w dół, co wystarczyło, żebym zamarła.

„Pokażesz mi swój samochód Bullitt?” - Kate zapytała Cala, gdy pochylił się do przodu i wsunął pończochę niżej z mojej nogi, jednocześnie podnosząc ją, by dostać się do mojej łydki i kostki (a ja zacisnęłam zęby).

„Zabiorę cię na przejażdżkę, dziewczyno” – odpowiedział Cal, a ja przestałam zaciskać zęby, bo moje usta otworzyły się.

„Naprawdę?” - Kate odetchnęła.

„Tak”.

„Czy mogę go poprowadzić?” – zapytała Kate.

Cal uśmiechnął się, co złagodziło żądło jego - „Nie”.

„Lubię Mustanga mamy” - poinformowała Cala Keira.

„Ja też” - odpowiedział Cal, a Keira spojrzała na Cala, a potem na mnie, jakby to, że Cal był szaleńcem, będąc słodkim i troskliwym, dzieląc się, i będąc miłym było moją winą, ale Cal odchylił się do tyłu, a to głównie dlatego, że miał pończochę z mojej nogi.

Upuścił ją na moje kolana, oparł moją nogę na swoim udzie, a ja spojrzałam na niego, co powinno przynajmniej podpalić jego włosy (ale tak się nie stało), a potem złapałam pończochę i włożyłam ją do torebki.

„Napoje!” - krzyknęła ciocia Theresa, podchodząc do stołu z tacą z napojami - „Dla dziewczyn” - oznajmiła, ustawiając dwie Shirley Temple przed Kate i Keirą, dwiema dziewczynami, które były zachwycone Shirley Temple, ale z drugiej strony ja wypiłabym te Shirley Temple, ponieważ spód był wypełniony wiśniami maraschino, było ich przynajmniej pół tuzina i były bardziej czerwone niż różowe, więc wiedziałam, że są pełne syropu.

„Piwo dla Cala” - ciągnęła, stawiając butelkę piwa przed Calem - „I Chianti, dla cara mia” – dokończyła, stawiając przede mną ogromny kieliszek czerwonego wina, a następnie stawiając obok niego butelkę.

„Dzięki, hm… Thereso” – powiedziałam.

Ciociu Thereso” - poprawiła z uśmiechem - „Pałeczki chlebowe wychodzą z piekarnika, półmisek z antipasto przygotowany, Bella to przyniesie. Muszę sprawdzić moich klientów, ale wrócę” - Potem odeszła i wszyscy ją obserwowaliśmy, nawet dziewczyny odwróciły się na swoich miejscach.

Potem dziewczyny odwróciły się do nas.

„Twoja rodzina jest fajna” - powiedziała Kate Calowi.

„Tak, dziewczyno, są” - powiedział Cal Kate i miał to na myśli. Wiedziałam to po sposobie, w jaki to powiedział, głębokim, ciężkim.

Kate też o tym wiedziała, ponieważ jej oczy zmiękły, gdy spojrzała na Cala, a potem jej miękkie oczy zwróciły się do mnie.

Nie musiałam tego wiedzieć o Calu. Nie musiałam spotykać się z jego rodziną, widzieć jak był z nimi, jacy oni byli z nim, jakie to było miłe, nawet piękne. Co więcej, moje córki nie musiały tego oglądać.

Ale nie miałam wyboru, Cal mi go nie dał i to mnie wkurzyło.

Znowu próbowałam szarpnąć moją nogę, ale Cal po prostu trzymał, gdy Bella przyszła w trakcie tego, rzucając na stół kosz długich, miękkich paluszków chlebowych, małą miseczkę sosu marinara z boku i ogromny talerz antipasto pełen salami, pancetty, oliwki, karczochy, pieczarki i plastry sera.

Postanowiłam ignorować Cala i skoncentrować się na paluszkach chlebowych. Złapałam jeden i stwierdziłam, że jest ciepły. Następnie zanurzyłam go w sosie marinara i wzięłam duży kęs. Był pokryty maślanym czosnkiem, chleb lekki, ale ciastowaty, marinara pikantna i ostra, całość była absolutnie pyszna.

Wymagało to wysiłku, ale udało mi się nie przewrócić oczami z zachwytu.

„Są świetne!” - Kate powiedziała z pełnymi ustami, po czym wsunęła paluszek chlebowy z powrotem do marinary, zanurzając go podwójnie, jakby Cal był Timem albo Samem i to było dozwolone. Potem wzięła kolejny duży kęs.

„Są” – stwierdziła Keira, z pełnymi ustami, ale mimo to mogłam powiedzieć, że nie chciała tego przyznać przed Calem, ale nie mogła się powstrzymać, właśnie tak po prostu były dobre.

Podczas mojego ostatniego kęsa ręka Cala uniósł moją nogę i pochylił się na mnie, zahaczając ją o moją drugą nogę tak, że się skrzyżowały. Spojrzałam na niego i zobaczyłam, że patrzył na coś po drugiej stronie restauracji, mały uśmiech igrał na jego ustach i mój wzrok podążył za jego.

Wtedy zobaczyłam mężczyznę, wysokiego, nie tak wysokiego jak Cal, ale wyższego niż Manny i Vinnie. Miał na sobie obcisłą białą koszulkę, dżinsy i długi, biały fartuch owinięty wokół talii. Koszulka cudem nie miała na sobie plam z sosu pomidorowego.

Fartuch był pokryty smugami.

I był wspaniałym gwiazdorem filmowym. Miał piękne ciało o czym świadczył jego t-shirt, a nawet fartuch na jego wąskich biodrach; głowa pełna gęstych, czarnych, niesfornych włosów; łobuzerskie, ciemnobrązowe oczy otoczone gęstymi rzęsami; olśniewający biały uśmiech, jak jego matki.

Patrzył na Cala i kiedy Cal wyszedł zza stołu, jego ręka uniosła się, a jego uśmiech stał się szerszy, promienny, zapierający dech w piersiach.

„Cal, cugino” – wymamrotał, gdy jego dłoń zacisnęła dłoń na Cala, nawet ja mogłam to zobaczyć.

Ręka Cala również mocno chwyciła jego dłoń i odmruczała - „Benny”.

Oparli się o siebie i obaj zadali sobie potężny cios w plecy, po czym odsunęli się, ale nie opuszczali uścisku dłoni.

Oderwałam oczy od nich dwóch, obaj byli niesamowicie atrakcyjni w sposób, w jaki nieczęsto się widzi, ani nigdy nie widzieliście. Może jednego, jeśli miałeś szczęście, ale na pewno nie podwójny rachunek, jak tych dwóch. To był cud, tak jakby udowadniał, że istnieje Bóg.

Potem zobaczyłam, jak Kate i Keira patrzą na nich. Manny był wspomnieniem, Benny był tym, którego nigdy nie zapomną w całym swoim życiu.

Potem moje oczy się poruszyły i zobaczyłam, że większość kobiet w restauracji również patrzy, niektóre otwarcie, niektóre zerkając, niektóre nawet miały otwarte usta, wszystkie w jakiś sposób zachwycone.

Moje oczy wróciły do mężczyzn, gdy się rozłączyli, Cal wrócił do mnie, Benny, podobnie jak Manny, bezceremonialnie przesunął się obok Kate i Keiry.

Kate wydała z siebie dźwięk, który był na wpół zduszonym krzykiem, na wpół jękiem.

Keira tylko się gapiła.

Spojrzałam z powrotem na restaurację i zobaczyłam, że większość kobiet nie przestała patrzeć i było to cudem, z surowym, seksualnym magnetyzmem rozładowującym się na naszym stole, że wiele z nich nie leciało prosto na nas, lecąc do Benny’ego i Cala jak drobinki stali do potężnego magnesu.

„Słyszałem, że ty jesteś Vi” - usłyszałam głos Benny’ego i moje oczy powędrowały na niego.

„Tak” - sięgnęłam ramieniem przez stół, kiedy wyciągnął do mnie swoje.

„Benny” - powiedział po tym, jak ujął moją dłoń w ciepły uścisk, niezbyt mocny, to było przyjazne, mocne. Potem puścił moją rękę i spojrzał na Kate i Keirę.

Kate wyraźnie znieruchomiała. Keira przełknęła.

„Dziewczyny Vi, Ben, Kate i Keira” - powiedział mu Cal.

„O nich też słyszałem” - powiedział Benny, celując po kolei uśmiechem i dłonią. Kate przełknęła ślinę, wzięła go za rękę. Kiedy Keira to zrobiła, jej oczy wywróciły się.

Spojrzałam na Cala, a on się do nich uśmiechał.

„Powinienem was ostrzec, Benny jest zabójcą kobiet” - powiedział Cal do dziewczynek i obie spojrzały na niego.

„Nie sądziłam, że ktokolwiek może być gorętszy od ciebie, Joe” - wyszeptała Keira, zapominając na chwilę, że nienawidziła Cala, zapominając o wszystkim w obecności Benny’ego.

„Ben, ty mnie zabijasz” - mruknął Cal, ale w jego głosie zabrzmiała ton tłumionego śmiechu - „straciłem pozycję”.

„Do bani, ale jesteś do tego przyzwyczajony” - odpowiedział z uśmiechem Benny.

Cal pokręcił głową, a Benny spojrzał na mnie.

„Tata ma twoje ciasto w piecu” - poinformował mnie, po czym jego oczy powędrowały do Cala - „Pieprzona kuchnia oszalała. Wprawił moje dzieci w drżączkę. Od roku jest na emeryturze w kuchni i właśnie ich ustawiłem, trwało to tak długo. Teraz przejął kontrolę, piętnaście minut z powrotem na musztrę sierżanta, a to miejsce jest pandemonium, chłopcy rzucają gówno, palą gówno, wariaci”.

„Wykop jego tyłek” – poradził Cal.

Ty spróbuj skopać tyłek Vinnie’mu, kiedy ma fartuch wokół pasa” - odpowiedział Benny, po czym spojrzał na Keirę i Kate i z jakiegoś powodu zapytał - „Wasza mama robi coś dobrego, coś lepszego niż ktokolwiek inny, kogo znacie?”

„Jej ogród” – wtrąciła się natychmiast Keira.

„Jej risotto z owocami morza” – powiedziała mu Kate, gdy padło drugie ostatnie słowo Keiry.

„Jej kotlety wieprzowe i pikantny ryż” – wtrąciła Keira.

„Jej ciasteczka z kawałkami czekolady z lukrem waniliowym” – dodała Kate.

„Kiedy byłyśmy dziećmi, opowiadała najlepsze bajki na dobranoc” - ciągnęła Keira - „Wszyscy moi przyjaciele chcieli zostawać u mnie w domu z powodu opowieści mamy na dobranoc. Była z nich sławna”.

Oczy Benny’ego przesunęły się na mnie i poczułam, że wzrok Cala też jest na mnie. Poczułam też, że robi mi się gorąco na twarzy.

Zapadła cisza, po czym Benny mruknął - „Wszystko, co brzmi dobrze”.

„Najlepiej” – zgodziła się Keira, a ja obserwowałam, jak Benny z widocznym wysiłkiem zmusił wzrok do powrotu do dziewczyn.

„Sprawia, że mój punkt widzenia jest niedorzeczny. Miałem wam powiedzieć, że jak spróbuje was tego nauczyć, powinnyście uciekać w drugą stronę” - Spojrzał na mnie - „Ale, jak przemyślałem to gówno, powinnyście jej pozwolić” - powiedział im Benny, nie odrywając ode mnie wzroku, a ja poczułam, że moja twarz robi się coraz gorętsza.

„Domyślam się, że wujek Vinnie podzielił się sekretem swoich ciast” - Cal uratował mnie, zauważając to, a ciemnobrązowe oczy Benny’ego uwolniły mnie z magnetycznego uścisku i spojrzał na kuzyna.

„Tak. Nauczył mnie, powiedział, że chce odejść z kuchni. Teraz zamówił nowy znak, zostanie zainstalowany w przyszłym tygodniu. Pizzeria Vinniego i Benny’ego. Mam przechlapane, cugino, moje imię będzie na budynku, kurewsko utknąłem”.

Nie potrafiłam powiedzieć, czy to była skarga, czy było to uznane za zaszczyt, a Benny nie powiedział, które to było.

„Mama nie lubi, kiedy słyszymy słowo na k” - wtrąciła Keira, zanim zdążyłam to rozgryźć lub Cal mógł to skomentować, a potem patrzyłam, jak jej twarz robi się różowa i spojrzała na stół.

„Dobra mama zwykle tego nie robi” - powiedział jej Benny, po czym pochylił się i zauważył - „ale założę się, że słyszysz to cały czas w szkole”.

Keira spojrzała na niego i skinęła głową.

„Założę się, że też to mówisz” – drażnił się Benny, Keira przygryzła wargę, unikając mojego wzroku, w rzeczywistości unikała wzroku wszystkich i wyglądała na tak zabawnie winną, że Benny wybuchnął śmiechem.

Tak samo Cal.

I ja też.

W dniu pogrzebu mojego brata.

Z drugiej strony, gdyby Sam spojrzał na twarz Keiry, też by się roześmiał.

„Jak się poznaliście?” - spytał Benny, siadając wygodnie i rozsiadając się, jakby był gotów zostać przez jakiś czas, mimo że jego kuchnia była pandemonium. Wyciągnął rękę z tyłu ławki, co naciągnęło ciasną koszulkę na jego klatce piersiowej i napiętym bicepsie, jego ramię obejmowało obie dziewczyny, a oczy obu dziewczyn strzeliły do mnie, ich twarze wyglądały identycznie radośnie.

„Violet to moja sąsiadka” - odpowiedział Cal, a Benny odrzucił głowę do tyłu i znów wybuchnął śmiechem.

Kiedy skończył, potrząsnął głową, wpatrując się w Cala - „Jezu. Tylko ty mogłeś mieć piękną matkę dwóch pięknych dziewczyn, które pieprzenie wprowadzą się tuż obok. Gówno” - Benny spojrzał na mnie ponownie i powiedział - „Jak masz siostrę, Vi, i szukałaby miejsca, to obok mnie jest na sprzedaż”.

Uśmiechnęłam się do niego, czując, że jego komplement głęboko się osiedla, ale poinformowałam go - „Nie mam siostry. Tylko brat”.

Humor zniknął z jego twarzy, gdy uśmiech zniknął z mojego i, podobnie jak jego taty, jego oczy zmiękły, jego wyraz twarzy stał się łagodny i wymamrotał - „Cara”.

Przygryzłam wargę. O tym też słyszał.

Potem zafascynowana obserwowałam, jak odwrócił głowę i spojrzał na moje dziewczyny. Potem jego ręka zacisnęła się i przesunął grzbietami palców po szczęce Keiry, która teraz przypominała sobie jej smutek. Potem jego ramię owinęło się wokół Kate i przyciągnął ją do siebie, by czule ścisnąć, zanim jego ramię cofnęło się, by ułożyć się na ławce.

Tak, rodzina Cala była fajna.

W rzeczywistości mogła być najfajniejsza.

Mój umysł został oderwany od tego, kiedy zaczęłam rozprostowywać nogi, a kiedy to zrobiłam, ręka Cala wróciła. Zawinęła się wokół wewnętrza mojego uda i podciągnął moją nogę w górę i na jego udo, gdzie upuścił ją.

Bezbronna, zmęczona i mając za sobą jeden paluszek chlebowy nie przecinający mojego głodu, zapomniałam się, odwróciłam głowę do niego i warknęłam - „Dlaczego ciągle to robisz?”

Zwróciła do mnie głowę, a jego wzrok skierował się na mnie - „Nie postawisz stopy na podłodze”.

„Dlaczego nie?”

„Siostro, nie mogę uwierzyć, że muszę ci przypomnieć, ale twoja stopa jest zraniona”.

„Nie musisz mi przypominać”.

„W takim razie nie musisz pytać, dlaczego nie powinno leżeć na podłodze”.

„Tak, wiem” - nadal warczałam.

Pochylił głowę tak, że jego twarz była blisko mojej - „Ciocia Theresa utrzymuje to miejsce czyste, nadal nie ryzykuję i nie chcę, aby twoja zraniona stopa znajdowała się na czymś, co może być brudną podłogą”.

To było troskliwe i miłe, co mnie wkurzyło, wkurzyło na tyle, że straciłam opanowanie i zapomniałam mojej przysięgi pamiętania, na zawsze i na zawsze, że Joe odszedł. Tak naprawdę Joe nigdy nie istniał, był wytworem mojej wyobraźni i to Cal pozostał.

Nigdy nie powinnam była o tym zapomnieć.

Ale zrobiłam to i dlatego syknęłam - „Ma na sobie opatrunek, Joe”.

W chwili, gdy wypowiedziałam jego imię, jego twarz się zmieniła. Patrzyłam oszołomiona, oczarowana, jak jego oczy złagodniały, a twarz stała się delikatna. Nigdy nie patrzył na mnie w ten sposób, nigdy, a mój żołądek znów stał się miękki i ciepły, moje serce zaczęło bić mocniej i nie mogłam powstrzymać się od pochylenia się bliżej, przyciągnięta mocą i pięknem tego spojrzenia skierowanego na mnie.

Jego ręka uniosła się, obejmując moją szczękę i byłam tak wytrącona z równowagi, że nie oderwałam głowy.

I nadal nie wiedziałam, kiedy jego usta dotknęły moich. Robił to już wcześniej, zdecydowanie, ale nigdy w ten sposób, nigdy z taką czułością.

Poczułam, jak moja klatka piersiowa unosi się i opada, ponieważ trudno mi było oddychać, gdy pochylił głowę, jego usta zbliżały się do mojego ucha po przeciwnej stronie, więc Kate, Keira i Benny go nie widzieli ani nie słyszeli.

„Twoja stopa nie dotyka podłogi, dopóki Manny nie wróci z twoimi klapkami. Tak?” - szepnął mi do ucha.

„Okej” - odpowiedziałam natychmiast, również szepcząc.

Jego ręka wciąż na mojej szczęce pozostała na mojej szczęce i kontynuował szeptanie - „Kiedyś, po zainstalowaniu systemu, kiedy byłaś suką, byliśmy w twoim salonie, pamiętasz, co ci powiedziałem?”

Pamiętałam, pamiętałam, jakby to się stało wczoraj.

Powiedział, że da mi klapsa i zabawi się ze mną, dopóki nie będę błagać i wiercić się.

To wspomnienie sprawiło, że skręciłam się za stołem, ale skinęłam głową.

Zacisnął dłoń na mojej szczęce, a potem zagroził - „Jak znowu nie będziesz nazywała mnie Joe, Słonko, to właśnie dostaniesz”.

Przełknęłam.

„Tak?” - podpowiedział.

„Okej” - wyszeptałam.

„Dobrze”.

Pochylił głowę jeszcze bardziej, pocałował moją szyję, a potem jego ręka spadła z mojej szczęki i z powrotem się oparł.

Benny, Kate i Keira wszyscy wpatrywali się w nas. Benny uśmiechał się ogromnym uśmiechem. Kate też. Keira wyglądała na nieco złą, ale bardziej zdezorientowaną i nie obwiniałam jej, ponieważ czułam się dokładnie tak samo.

„Cóż, Joe” - zaczął Benny, wciąż się uśmiechając - „Widzę, masz pełne ręce roboty”.

„Tak” - odpowiedział Joe, ściskając moje udo i brzmiąc, jakby wcale mu to nie przeszkadzało. W rzeczywistości, brzmiało to tak, jakby pomysł, aby mieć pełne ręce roboty, był czymś, co mu się podobało.

Bardzo.

„Cieszę się, że to widzę, cugino” - powiedział Benny, uśmiechając się słabiej, ale jego oczy stały się intensywne i powtórzył niskim, ciężkim, nawet szorstkim głosem i tak samo intensywnym, jak spojrzenie, które mierzył w kuzyna - „Cieszę się, że to widzę”.

Unikałam jego wzroku, Kate, Keiry, Joe i zdecydowałam, że mogę pozwolić mieć nogę na Joe, Manny niedługo wróci (miałam nadzieję).

Potem złapałam kolejny paluszek chlebowy.

 

6 komentarzy:

  1. Łał... zakochalam sie ❤ dziękuję Ci😍

    OdpowiedzUsuń
  2. Rano ciężki dzień a kończy się radością :)
    Fajnie że przedstawił Vi rodzinę.
    CZekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawdziwy facet powinien powalczyć o swoje dziewczyny. Chyba jednak go lubię 🤣❤️

    OdpowiedzUsuń
  4. Raz nie chce Vi, teraz chce. Pewnie się nawet jej nie zapyta co ona chce, zanim po nią sięgnie. Jak mu łatwo odpuścić to będę zła. Dziękuję bardzo.

    OdpowiedzUsuń