Rozdział 8
Chwila prawdy
Otworzyłam kuchenne drzwi i
zobaczyłam ponad blatem otwierającym się na jadalnię, że Kate i Dane wychodzą
frontowymi drzwiami.
„Idziemy do Joe, mamo” -
zawołała Kate pomachała, Dane też pomachał, a potem wyszli za drzwi.
Stałam tam, gdzie byłam i
wpatrywałam się w drzwi, zastanawiając się, dlaczego Kate i Dane idą do Joe.
Zastanawiałam się też, dlaczego moja córka od niechcenia poinformowała mnie o
tym fakcie, jakby chodziła do Joe każdego wieczoru przed kolacją.
„Yo, Słodka-Mama, co na kolację?”
- zapytała Keira, wędrując korytarzem i wyrywając mnie z odrętwienia.
Zamknęłam za sobą drzwi i
weszłam do domu, kładąc torebkę na blacie i postanawiając się zastanowić, po
raz pięćdziesiąty tysięczny, odkąd zniosłam zakaz przychodzenia z Danem do
domu, gdy mnie tam nie było, czy powinnam była znosić zakaz przychodzenia z Danem
do domu, kiedy mnie tam nie było. To było coś, z czym Kate miała problemy
teraz, gdy było lato i nie widywała go codziennie w szkole, więc poddałam się,
ale dopiero po tym, jak wygłosiłam jej szczerą rozmowę o seksie, która
sprawiła, że obie czułyśmy się nieswojo. Miałam nadzieję, że Kate bardziej lub
przynajmniej na tyle, by po prostu odmówiła.
Wtedy przypomniałam sobie, że
Keira zadała mi pytanie, więc jej odpowiedziałam - „Nie wiem, kochanie, czego
chcesz?”
„Smażony kurczak” –
odpowiedziała.
„To wymaga marynowania” –
poinformowałam ją o czymś, co już wiedziała.
„Nie, mam na myśli Kentucky Fried Chicken, a nie
Słodka-Mama Fried Chicken” - Uśmiechnęła się i oparła biodro o blat - „Po
ciężkim dniu w centrum ogrodniczym nie kazałbym mojej wspaniałej mamie gotować
smażonego kurczaka”.
Cholera, czegoś chciała.
Skrzyżowałam ręce na piersi i
spojrzałam na córkę.
„W porządku, ślicznotko,
czego chcesz?”
Przyłożyła rękę do piersi -
„Moi?”
„Gadaj”.
„Tylko smażony kurczak” -
powiedziała mi, po czym uśmiechnęła się złośliwie - „I przeciętny piesek
American Husky, który jest uroczy, biały i super puszysty”.
Pies. Przeklęty pies. Od
grilla mogła mówić tylko o psie za dwieście dolarów.
„Porozmawiamy o psie
później”.
„Mamo!” - pochyliła się do
mnie - „Tygodnie mijają. Mieli tylko pięć szczeniąt i już sprzedali trzy”.
„Daj mi więcej czasu do
namysłu”.
„Nie mogę!”
„Możesz”.
„Mamo…”
„Keira”.
Spojrzałyśmy sobie w oczy i
wiedziałam, że wygram, zawsze to robiłam. Keira miała cierpliwość komara. W
krótkim czasie prychnęła i tupnęła nogą, po czym wyszła z kuchni.
„Hej” - zawołałam za nią, gdy
telefon zaczął dzwonić - „Dlaczego Kate idzie do Joe?”
„Nie wiem!” - Keira odkrzyknęła,
a ja złapałam telefon.
„Halo?”
„Hej, kochanie, zabierz swój
tyłek dziś wieczorem do J&J” - powiedziała mi Cheryl do ucha - „Wysiadam, a
ponieważ twój gorący-jak-gówno, niegrzeczny chłopak, podrywacz z sąsiedztwa
jest poza zasięgiem i czuję tęsknotę za jakimś męskim towarzystwem, potrzebuję
kogoś, kto pójdzie ze mną na polowanie. ”
Od grilla Cheryl zaczęła do
mnie dzwonić codziennie. Wiedziałam dlaczego. Po pierwsze, była miłą osobą. Po
drugie, lubiła mnie. Po trzecie, wiedziała, że to było do bani, że umarł mój
mąż i myślała, że potrzebowałam przyjaciółki. Po czwarte, wiedziała, że to do
dupy, że Joe mnie ograł i myślała, że potrzebowałam przyjaciółki. Po piąte,
wiedziała, że to do dupy, że Daniel Hart miesza mi w głowie i myślała, że
potrzebowałam przyjaciółki. I po szóste, nie miała wielu przyjaciół i nawet ja
wiedziałam, że jestem dobra, ona najwyraźniej domyśliła się, że jestem, więc
chciała, żebym była jej przyjaciółką.
Feb powiedziała mi dzień po
grillu, że Cheryl poprosiła o mój numer i zapytała, czy to w porządku, gdyby
jej go dała. Powiedziałam tak i od tego czasu codziennie dzwoniła.
„Cheryl…”
„Nie, żebyś była moim
pierwszym wyborem, skoro też jesteś gorąca, więc możesz wtrącić się w moją
akcję, ale Colt pracuje, więc Feb jest w domu z dzieckiem. Jessie jest pieprzoną
wariatką i trochę mnie przeraża. Mimi ma dzieci, a Al wyszedł dziś z kumplami,
więc jest w domu. Dee pracuje, więc odpada, a ja mam wolny wieczór i opiekunkę,
więc to musisz być ty i to musi być dzisiaj”.
„Cheryl, jest coś, o czym ci
nie powiedziałam” - powiedziałam, wyciągając z lodówki puszkę z napojem, kierując
się do mojej sypialni i otwierając ją z trzaskiem i musem.
„Co?” - spytała Cheryl.
„Poczekaj, muszę iść do
mojego pokoju” - powiedziałam cicho, mimo że z pokoju Keiry dobiegała muzyka,
grał inny boysband, więc prawdopodobnie mnie nie słyszała, ale nie można być
zbyt ostrożną.
„Ooo, soczyste, jeśli
dziewczyny mają nie słyszeć” - powiedziała mi Cheryl do ucha.
Zamknęłam drzwi do swojego
pokoju, wypiłam drinka z puszki i usiadłam na łóżku.
„Chodzi o Joe”.
„Twojego gorącego-jak-gówno
sąsiada, niegrzecznego chłopaka, podrywacza?”
Uśmiechnęłam się do telefonu -
„Tak, niego”.
„Co z nim?”
„No cóż…” - zawahałam się - „Wróciło”.
„Co?” – wrzasnęła Cheryl.
„Um…”
„Jak długo?”
„Co?”
„Jak długo to znowu trwa?” - Cheryl
robiła się zniecierpliwiona.
„Od nocy grilla”.
Przez chwilę milczała, a
potem powoli powiedziała - „Sobie. Robisz. Jaja”.
„Nie”.
Nastąpiła pauza, a potem
krzyknęła - „Dlaczego mi nie
powiedziałaś?”
„Byłam, hm… wyjechał z miasta
i nie byłam pewna, czy… kiedy wrócił, że nadal…”
„Wrócił?”
„Wrócił wczoraj”.
„Wy wciąż…?”
„Tak”.
„Wiedziałam”.
„Wiedziałaś?”
„Dziewczyno, to nie jest tak,
że mężczyźnie nie podoba się to, jak widzi, że te kwiaty są dostarczane, kiedy
to tylko wygodny seks bez zobowiązań z sąsiedztwa”.
„To wciąż seks bez zobowiązań”.
„Głupie gadanie”.
„Nie, on to wyjaśnił. To
tylko seks”.
Usłyszałam wtedy przez
telefon „puf” wydychanego oddechu - „Tak, racja”.
„Colt stał się intensywny,
kiedy dostarczono też kwiaty” - przypomniałam jej.
„Tak, Colt też miał dupka
wszystkich dupków, który robił cholernie szalone gówno jemu i Feb przez
dwadzieścia cholernych lat, więc zna twój ból jak nikt inny”.
Cheryl też znała, też była
zamieszana w ten bałagan, nie przez dwadzieścia lat, ale też nie w dobry
sposób, nie żeby był dobry sposób bycia w tym bałaganie, może z wyjątkiem faktu,
że szalony facet został podziurawiony kulami. Opowiedziała mi o tym wszystko
kilka dni temu. Byłam zdumiona, że pozbierała się tak szybko. To było ponad rok
temu, ale miała rację. To było „pieprzenie chore, szalone gówno”, a ona
przeszła na drugą stronę.
Z drugiej strony Cheryl podzieliła
się innymi rzeczami, które były w jej życiu, więc odniosłam silne wrażenie, że
była wojowniczką.
„Twój gorący-jak-gówno
sąsiad, niegrzeczny chłopak, podrywacz nie zna twojego bólu” - ciągnęła mi
Cheryl do ucha - „On po prostu zamienia się w samca alfa, kiedy ktoś pieprzy
się z jego kobietą”.
Moje serce podskoczyło i
wyszeptałam - „Nie jestem kobietą Joe”.
„Kochanie, poważnie? Obudź się."
„Nie jestem”.
„W porządku” - powiedziała -
„…powiedz mi, jak nie jesteś?”
„Cóż, nie zaprosił mnie na
randkę” - zaczęłam.
„Pieprzył cię?”
„O tak”.
„To randka dla faceta” -
oświadczyła - „Następne”.
Zaczęłam chichotać - „Cheryl,
naprawdę, on nie złożył żadnych obietnic”.
„Nigdy tego nie robią”.
„Tim zrobił”.
„Tim miał osiemnaście lat,
przyzwoity dzieciak i zapłodnił swoją sukę. Tylko nieprzyzwoici faceci, jak
pieprzony ojciec Ethana, uciekają, gdy to gówno uderza. Udało ci się”.
Wiedziałam, o rany, jak ja
wiedziałam.
„W każdym razie, co jeszcze?”
- Cheryl naciskała.
„Poznałaś go, nie wiem, jak był
z tobą, ale jest całkiem szczery i jasno to mówi. Jak jego pickup jest na
podjeździe, jestem mile widziana w jego łóżku. Poza tym nic nie ma. Zaprosiłam
go na kolację, naleśniki, nawet dziewczyny zaprosiły go na kolację. Nigdy się
nie pokazał”.
„Zabrał cię do centrum
handlowego”.
„Został przymuszony przez
Keirę”.
„Dziewczyno, byłaś poza
rynkiem zbyt długo. Jak poślubiasz mężczyznę, to ten zgodnie z prawem zaciąga z
tobą swój tyłek do centrum handlowego. Twoja dziewczyna jest miła, słodka i
zabawna, ale nie ma na tej pieprzonej ziemi faceta, który chodziłby do pieprzonego
centrum handlowego, chyba że z kimś, z kim chciałby być, albo jest jakaś
gówniana gorąca wyprzedaż telewizorów. Czy słodka, urocza, zabawna nastolatka prosi
go, czy nie. I to jest boża szczera
prawda”.
Oblizałam usta i pomyślałam o
ostatniej nocy. Pomyślałam o tym, jak Joe spotkał mnie na tarasie, jakby
czekał, aż przyjdę, tak samo pragnąc mnie zobaczyć po półtora tygodnia
niewidzenia, jak ja jego. Pomyślałam o tym, jak Joe wrócił do mojego domu, aby
uczynić go bezpieczniejszym dla moich dziewczyn. Pomyślałam o tym całym
smutnym, szalonym, brzydkim dramacie z jego smutną, przerażającą, pijaną i
naćpaną byłą żoną i o tym, jaki był i jak pozwolił mi być z nim później.
Pomyślałam o tym, jak chciał, żebym wróciła do domu w jego koszulce. Jeśli to,
że dał mi swoje ubrania, nawet domagając się, abym je nosiła, nie oznaczało
czegoś, to nic tego nie robiło. I pomyślałam o tym, co mówiła Cheryl.
I nie mogłam tam wrócić.
„Cheryl” - powiedziałam cicho
- „nie mogę tam znowu iść”.
„Kochanie…”
„Nie, po prostu nie mogę. Okej?
To jest tym, czym jest i już, i jestem z tym spoko teraz, kiedy wiem, co to
jest. Żyję swoim życiem i czasami nie jestem sama, a seks jest fantastyczny i
mogę to znieść. Jak pojawi się coś innego, to się pojawi. Joe sobie poradzi”.
„Jak coś innego się pojawi,
pierzona głowa Joe eksploduje”.
Nie byłam pewna, czy to
prawda. Nie byłam pewna, czy Joe nie wzruszyłby ramionami, powiedział - „Ciesz
się życiem, siostro” i nie odszedł. Nie byłam tego pewna ani trochę.
Musiałam więc zostać tam,
gdzie byłam i nie wracać tam ponownie.
„Czy możemy przestać o tym
mówić?”
Cheryl zamilkła, a potem
zapytała - „Wychodzisz ze mną dziś wieczorem?”
I tak nie mogłam iść do Joe,
dopóki dziewczyny nie zasnęły, więc powiedziałam - „Tak, jasne, brzmi fajnie”.
„Będzie świetnie. Spotkamy
się tam, powiedzmy, o ósmej trzydzieści?”
„Świetnie”.
„Dobrze, do zobaczenia i… nie
wystrój się, kochanie, nie potrzebuję konkurencji.”
„Zamknij się, jesteś
cudowna”.
„Jestem magnesem na kutasy”.
„Znajdziemy ci dobrego”.
„Cóż, miejmy nadzieję, że ich
namierzysz, bo ja nie mogę” - powiedziała mi, a potem skończyła - „później”.
„Pa”.
Odłożyła słuchawkę, a ja
wstałam z łóżka. Upijając kolejny łyk napoju, przeszłam przez pokój, otworzyłam
drzwi i krzyknęłam - „Keira! Jedziesz ze mną do KFC?
„Tak!” - Keira odkrzyknęła.
Położyłam telefon na
ładowarce w kuchni, złapałam torebkę, Keira wpadła do kuchni i wyprowadziłam
córkę za drzwi. Udało mi się w ogóle nie patrzeć na dom Joe, kiedy wsiadłam do
mojego Mustanga, wyjechałam z podjazdu i odjechałam.
*****
Spojrzałam w lustro w
łazience i miałam nadzieję, że Cheryl nie będzie na mnie wkurzona.
Postanowiłam nie wystroić
się, ale podjąć wysiłek. Nie wiedziałam dlaczego, po prostu po KFC (z Danem
zjadającym zdecydowaną większość wiadra, o czym wiedziałam, że to zrobi i był
powodem, dlaczego kupiłam całe wiadro), poczułam chęć podjęcia wysiłku. Od
czasu śmierci Tima nie robiłam niczego (oprócz sukienki na jego pogrzeb), gdzie
mogłabym się pomalować, założyć coś ładniejszego i poczuć się przez chwilę
dobrze ze sobą, więc to zrobiłam.
Jednak skoro Cheryl założyła sandały
na szpilkach na podwórkowy grill, pomyślałam, że mój wysiłek zblednie w
porównaniu z nią.
Skończyłam błyszczyk i
podeszłam do biurka, wybierając biżuterię i nakładając ją. Potem spojrzałam w
dół na swój telefon.
Odkąd zaczęłam przygotowania,
zaglądałam do telefonu jakieś dwa tuziny razy, zastanawiając się, czy
zadzwonić, czy nie.
Potem chwyciłam go, myśląc: pieprzyć to.
Przeszłam do książki
telefonicznej, przewinęłam w dół, znalazłam numer, który podał mi Colt, a który
zaprogramowałam jako „Joe Komórka” i wcisnęłam go.
Zadzwonił trzy razy.
A potem Joe odebrał grzmiącym
głosem, mówiąc - „Yo”.
„Joe?”
Następnie zamilkł - „Vi”.
„Hej”.
„Co jest, siostro?”
„Um…”
Chciałam wiedzieć, więc nie
wiedziałam, dlaczego nie zapytałam córki i jej chłopaka, ale głównie nie zrobiłam
tego, bo nie udzieliła informacji i uważałam, aby nie być zbyt wścibską w
stosunku do mojej nastoletniej córki, ale nadal chciałam wiedzieć.
„Vi” - zawołał mi do ucha
Joe.
„Dlaczego Kate i Dane poszli
dzisiaj do ciebie?”
Joe nie wahał się
odpowiedzieć - „Dane chciał wiedzieć, co robię”.
„Co?”
„Kate rozmawiała ze mną w
centrum handlowym, powiedziała, że Dane jest zainteresowany moim biznesem. W
przyszłym roku będzie w ostatniej klasie, zastanawia się nad swoją przyszłością”.
„Och” - wymamrotałam,
ponownie myśląc, że Dane był dobrym dzieckiem, poświęcającym czas na rozważenie
swojej przyszłości i będąc na tyle mądrym, by porozmawiać o tym z ekspertem, po
czym spojrzałam na zegar i zobaczyłam, że jest już ósma dwadzieścia pięć i ponieważ
musiałem się stamtąd wydostać, więc mruknęłam - „Cóż, dzięki”.
„Violet”.
„Tak?”
„Chodziło o to?”
„Tak”.
„Reszta spoko?”
„Um…” - zdecydowałam się na
inny pierścionek niż ten, który założyłam, zdjęłam ten, który miałam na sobie, wsunęłam
drugi i powiedziałam - „Tak, jasne, dlaczego?”
„Wydajesz się rozkojarzona”.
„Jestem mamą, zawsze jesteśmy
rozkojarzone”.
„Wiem, że czasami się nie
rozpraszasz, siostro”.
Przestałam się ruszać i
poczułam ciepło między nogami, wspominając tamte czasy.
„Joe” - szepnęłam.
„O czym myślisz?”
Czy partnerzy w seksie bez
zobowiązań dbali o to, co było w ich myślach?
„Um…”
„Vi” - jego dudniący głos był
ostrzeżeniem. Stwierdziłam, że nie lubił pytać dwa razy.
„Keira chce psa” - wypaliłam.
„Powtórz?”
„Keira chce psa. Zawsze
chciała psa. Pies jej przyjaciółki Heather miał szczenięta, to rasa, która
kosztuje dużo pieniędzy, a Keira chce go mieć”.
„Więc kup jej psa”.
„Kosztują dwieście dolarów,
są dodatkową gębą do wykarmienia i potrzebuję rachunków za weterynarza tak, jak
potrzebuję dziury w głowie”.
Spotkało się to z całkowitą
ciszą. Ciszą tak całkowitą, że mnie przestraszyła, więc przestałam przypadkowo
przeszukiwać pudełko z biżuterią i wsłuchiwałam się w czystą totalność ciszy.
Potem cicho Joe powiedział -
„To karma dla psów, siostro”.
„Wiem”.
„To nie jest dodatkowa buzia
do wykarmienia”.
„Um…”
„Brakuje ci?”
„Brakuje mi czego?”
„Pieniędzy”.
Przełknęłam ślinę, myśląc, że
to na pewno nie jest terytorium seksu bez zobowiązań.
„Jest dobrze”.
Znowu ta całkowita cisza.
Potem wymamrotał - „Pieprzenie”.
„Nie, wszystko w porządku”.
„Porozmawiamy, kiedy
przyjdziesz dziś wieczorem”.
Porozmawiamy?
„Joe…”
Jego głos ściszył się, kiedy
rozkazał - „Załóż moją koszulkę, kochanie”.
Mój żołądek podskoczył
niezbyt przyjemnie i wyszeptałam - „Chcesz ją z powrotem?”
„Nie, chcę cię znowu w niej
pieprzyć.”
Mój żołądek znowu podskoczył,
tym razem przyjemnie, i wyszeptałam - „Okej”.
„Lepsze niż twoje koszule
nocne”.
„Nigdy mnie nie pieprzyłeś w
mojej koszuli nocnej” - przypomniałam mu - „Zawsze je zdejmujesz”.
„Skóra jest lepsza niż
koronki, siostro”.
„Och.”
„Te rzeczy są słodkie, ale
nago wyglądasz lepiej”.
„Och.”
Łał.
Myślał, że wyglądam lepiej
nago niż w koszuli nocnej?
Łał.
„Czy coś jeszcze cię
rozprasza?” - zapytał.
Wydawało mi się, że chciał
porozmawiać. Wydawało mi się, że chciał zdjąć z mojej głowy ciągłe obciążenie
mamy, obciążenie, którym kiedyś mogłam dzielić się z Timem, obciążenie, które
znosiłam sama zbyt długo.
Tak mi się wydawało.
Z drugiej strony,
prawdopodobnie tak właśnie chciałam, żeby to wyglądało.
„Cóż, z wyjątkiem faktu, że
zniosłam zakaz przebywania przez Dane’a tutaj, kiedy mnie nie ma i zastanawiam
się, czy to była właściwa rzecz, nie”.
„Zajrzałem do twojego domu
zeszłej nocy, kiedy wróciłem do domu. Dzieciaki były w kuchni, robiły kolację i
śmiały się. Byłaś dobra, przynajmniej zeszłego wieczoru”.
„Naprawdę?”
„Tak”.
Podobała mi się myśl, że Joe
zaglądał do mojego domu i widział śmiejące się dzieci. To było dobre.
Czułam się dobrze, dopóki Joe
nie kontynuował - „Mimo to jest nastolatkiem, więc co minutę myśli o tym, żeby
włożyć rękę w jej majtki”.
To było złe.
„Joe!”
„Bądź szczera, siostro, powinnaś
o tym wiedzieć i porozmawiać z nią o prezerwatywach”.
„Już z nią rozmawiałam o
abstynencji”.
Joe wybuchnął śmiechem, a ja
zamarłam, słuchając bogactwa tego. Nigdy nie słyszałam, żeby się śmiał. Nie
byłam nawet pewna, czy potrafi się śmiać. Był moim gorącym-jak-gówno,
niegrzecznym chłopcem, podrywaczem z sąsiedztwa, ochroną gwiazd. Był poważnym,
przerażającym, wytrzymałym, złowrogim samcem alfa. Tacy mężczyźni się nie
śmiali.
Kiedy jego śmiech ucichł,
wciąż słyszałam jego drżenie w jego pytaniu - „Twoi rodzice rozmawiali z tobą o
abstynencji?”
„Moja matka jest aseksualna.
Myślę, że ojciec porwał Sama i mnie”.
„Matka każdego jest
aseksualna”.
„Nie tak jak moja matka. Jest
robotem zaprogramowanym na jedną emocję, dezaprobatę”.
„Widzę, że jesteś blisko ze
swoją mamą”.
„Ona nawet nie wysyła mi
kartki na Święta”.
Znowu zapadła cisza, tym
razem dziwnie ciężka, a potem zapytał - „Nie chrzanisz?”
„Nie chrzanię. Ona nie ma nic
wspólnego ze mną ani moimi dziewczynami”.
„To jest popieprzone”.
„Tak”.
„Wysyłasz jej jakieś?”
„Każdego roku, ale tylko
dlatego, że tak jakby lubię mojego tatę, bo kupuje dziewczynom prezenty w
Internecie, które może ukryć przed moją mamą między innymi zakupami”.
„Twoja rodzina brzmi trochę jak
popieprzona, siostro”.
„Jestem Amerykanką, to po
amerykańsku”.
„Dobrze to rozumiem” -
mruknął.
Chciałam zapytać o jego
rodzinę. Wiedziałam, że jego mama była Włoszką i pochodziła z Chicago, ale w
Chicago było dużo Włochów, dlatego robili tam najlepszą pizzę na świecie
(zgadywałam poza Włochami, bo nigdy nie byłam we Włoszech). Kiedy o niej mówił,
powiedział „była”, co sprawiło, że pomyślałam, że już jej nie było. Miał też
zamordowanego kuzyna imieniem Vinnie, z którym był blisko, który był akurat w
mafii przed morderstwem. To była trochę przerażająca informacja i starałam się
ją zignorować, zwłaszcza że był w to zaangażowany Daniel Hart. To było wszystko,
co wiedziałam.
Ale nie sądziłam, że to było
moje miejsce, aby zapytać i musiałam dostać się do Cheryl. Oficjalnie się
spóźniłam.
„Joe, muszę iść”.
„W porządku, Vi” - zaczęłam
się żegnać, ale on kontynuował - „Jak znowu zobaczę Dane’a, porozmawiamy”.
Zamrugałam, a potem zapytałam
- „O czym?”
„O szacunku”.
„Szacunek?”
„Szacunek dla jego kobiety.
Opiekowanie się nią”.
Znowu zamarłam.
Potem szepnęłam - „Joe…”
„Wydaje mi się, że nie
żałujesz tego, co ci się przytrafiło, że masz Kate, ale jak gówno spadnie na
nich, to może potoczyć się inaczej, powinni zostać poinformowani. Tak?”
Dlaczego był taki miły?
I śmiał się?
I wszystko go interesowało?
Nie znalazłam żadnych
odpowiedzi, ponieważ Joe wciąż mówił - „Mówiąc o tym, Vi, powiedziałaś, że nie
brałaś pigułki, a my nie…”
„Ja, uh… wróciło po pierwszym
razie, my… uh…” - Boże, jakie to było żenujące - „W każdym razie bez obaw.
Wszystko jest dobrze”.
Jak śmieszne było, mówić
mojemu seksowi bez zobowiązań, że mam regularne okresy.
Wpadł w moje zakłopotanie
cichym - „Dobra wiadomość, kochanie”.
I dlaczego częściej nazywał
mnie „kochanie”?
Nie narzekałam, ale czy seks
bez zobowiązań używał słodkich słów?
Musiałam zapytać Cheryl, więc
powtórzyłam - „Joe, muszę iść”.
„Dziś wieczorem skorzystaj z
bocznych drzwi, zamknij je”.
„Okej”.
„Później”.
„Pa”.
Zamknęłam telefon i wpatrywałam
się w niego.
Ciągle przesuwał słupki graniczne
dla tego biznesu z seksem bez zobowiązań.
Jak mógł odmówić kolacji, a
potem porozmawiać z chłopakiem mojej córki o prezerwatywach i szacunku dla jego
„kobiety”?
To nie miało sensu i nie
miałam czasu ani doświadczenia, żeby stać w sypialni i zastanawiać się nad tym.
Musiałam dostać się do J&J’s.
A poza tym Cheryl znała
odpowiedzi.
*****
Wróciłam do baru z toalety,
widząc Cheryl siedzącą przy barze ze świeżym drinkiem przed nią, świeżym
drinkiem przed moim pustym stołkiem i niezwykle atrakcyjnym, wysokim ciemnym blondynem
stojącym za nią. Była skręcona na stołku, patrząc na niego i rozmawiając.
Nie myliłam się co do jej
stroju; w porównaniu z nią zdecydowanie bladłam. Żaden mężczyzna nie patrzył na
mnie, biorąc pod uwagę rozmiar jej dekoltu i ilość nóg, jakie pokazywała.
Właściwie widziałam dwóch facetów wchodzących na stoliki, bo byli
zahipnotyzowani jej pokazem ciała.
Prześlizgnęłam się obok kilku
osób, więc musiałam zbliżyć się do blondyna, z którym rozmawiała Cheryl, aby
dostać się na moje miejsce. Spojrzał na mnie, gdy się przeciskałam, zobaczyłam,
że ma ładne, ciemnobrązowe oczy i był bardziej niż trochę atrakcyjny z bliska,
więc wślizgnęłam się na swój stołek.
„Hej” - powiedział i
usłyszałam, że ma też ładny, głęboki głos.
„Hej” - odpowiedziałam.
Patrzył na mnie, a ja
uśmiechnęłam się do niego, czekając, aż Cheryl nas przedstawi. Kiedy tego nie
zrobiła, spojrzałam na nią i zobaczyłam, że patrzy na koniec baru na Colta (tak
właśnie myślałam, ponieważ Colt zawsze siedział na ostatnim stołku baru,
najbliżej ściany i biura za nią). Uśmiechała się lekko podstępnie, a ja już
miałam spojrzeć przez ramię, żeby zobaczyć, do czego się uśmiecha, kiedy
mężczyzna się odezwał.
„Jestem Mike”.
Spojrzałam na niego i
powiedziałam - „Violet”.
„Wiem, Cheryl wspomniała, że
przyszła z tobą dziś wieczorem”.
„Ach” - powiedziałam,
ponieważ nie było na to prawdziwej odpowiedzi.
Wzięłam sok żurawinowy i
wódkę i ssałam słomkę.
Mówił dalej - „Powinnaś też
wiedzieć, że cię znam, bo pracuję z Coltem”.
Odstawiłam drinka i zapytałam
- „Co?”
„Jestem gliną. Porucznik Mike
Haines”.
„Uch…”
„W porządku, Violet, po
prostu nie chciałem, żebyś później dowiedziała się, że wiem z czym się zmagasz.
Byłoby do bani, gdybyśmy rozmawiali, a ja nie wspomniałbym o tym, a potem
dowiedziałabyś się, że wiedziałem o tym wszystko. Mogłabyś pomyśleć, że jestem
kutasem, więc pomyślałem, że najlepiej będzie to wyłożyć”.
To było miłe, więc uśmiechnęłam
się i powiedziałam - „Dzięki”.
Odwzajemnił uśmiech i
powiedział - „Mam nadzieję, że to nie jest dziwne. Nie wyobrażam sobie, jakie
to byłoby dziwne, gdyby ktoś znał cię, zanim ty go poznałaś. Nie wiem, jak Feb
radzi sobie z tym, gdy wchodzą do baru turyści chcący dowiedzieć się o seryjnym
mordercy”.
Feb wspomniała mi o tym na
przyjęciu bożonarodzeniowym w domu Myrtle. Opowiedziała mi, jak ludzie, którzy
usłyszeli o jej złych przejściach i przeczytali o tym w wydanej książce, przychodzili
do baru. Było to cichutkie, ale na początku było to ciągłe i ona, ani Colt, ani
nikt w mieście, nie bardzo to lubili.
„Niestety, myślę, że jest do
tego przyzwyczajona” - powiedziałam mu.
Znów się uśmiechnął i tym
razem zauważyłam, że miał ładny uśmiech, w rzeczywistości był to naprawdę ładny
uśmiech - „Tak”.
„W każdym razie dzięki za
szczerość”.
„Colt nic nie mówi, po prostu
nas poinstruował na wypadek, gdyby coś się posypało” - zapewnił mnie Mike.
Znowu się uśmiechnęłam i
powiedziałam - „Cóż, cieszę się, że jesteś poinformowany”.
„Czy gówno spadło?”
Potrząsnęłam głową - „Od
kwiatów? Nie”.
Cheryl, która milczała
podczas naszej rozmowy, nagle wstała.
„Idę odwiedzić toaletę. Wy
dwoje rozmawiacie” - Spojrzała na Mike’a i powiedziała - „Możesz wziąć mój
stołek. Zanim wrócę, przejdę się po sali. Na wypadek, gdyby Colt nie dał ci
pełnego opisu, ona pracuje w centrum ogrodniczym i ma dwie córki. To wspaniałe,
dobre dzieciaki. I jest miła, więc jak wypieprzysz ją, będziesz na mojej
gównianej liście” - Potem spojrzała na mnie i powiedziała wprost - „On ma syna
i córkę i jest singlem z odzysku. Jego rozwód został sfinalizowany dwa miesiące
temu, nie wiem, co się działo z rozwodem, wypytywałam Colta, był zamknięty, Feb
też. Wspólna opieka. Nie spotkałam jego dzieci, więc nie mogę za nie ręczyć,
mogą być chuligani. Strzeż się” - Potem, po podzieleniu się tymi smakołykami,
klepnęła mnie w ramię, Mike’a w ramię i rozkazała - „Zacznijcie flirtować” -
Potem odeszła.
Patrzyłam, jak się porusza i
robiłam to z otwartymi ustami. Wiedziałam, że mam otwarte, ale nie mogłam
znaleźć tego we mnie, aby je zamknąć.
Mike zajął jej stołek i
pochylił się na mnie, więc spojrzałam na niego.
„Zrelaksuj się, Violet” -
położył rękę na moim kolanie, ścisnął ją, a potem cofnął rękę - „Jestem cały za
flirtowaniem, jeśli masz ochotę na to, ale możemy też po prostu porozmawiać”.
„Nie mam pojęcia, jak
flirtować” - wypaliłam - „Poślubiłam mojego chłopaka z liceum”.
Uśmiechnął się i zauważyłam,
że miał miły uśmiech, więcej niż miły, to było diabelskie, a potem zapytał -
„Chcesz się nauczyć?”
Zaśmiałam się z pomysłu
porucznika Mike’a Haines’a, ojca jednego syna, jednej córki, dzielącego opiekę,
uczącego mnie flirtowania w J&J’s Saloon i powiedziałam - „Jasne, daj mi
to, jak flirtujesz?”
„Chcesz twardych rzeczy czy
subtelnych?” - zapytał.
Podniosłem szklankę i położyłam
słomkę na wardze, patrząc na niego przez cały czas i zdecydowałam się na
przygodę - „Twardych”.
Potem czubkiem języka
złapałam słomkę, odciągnęłam trochę drinka i zobaczyłam, jak jego oczy
obserwują moje usta, kiedy to robiłam.
Potem jego oczy wróciły do
moich i wymamrotał - „Jesteś tego pełna”.
Odstawiłam drinka i zapytałam
- „Co?”
„Słomkowa sztuczka” -
pochylił głowę do mojego drinka - „zaawansowany flirt” - spojrzałam na drinka,
a potem na niego, kiedy skończył z aprobatą - „język, miły dotyk”.
Nagle poczułam się dziwnie i
przyłożyłam słomkę z powrotem do ust, mamrocząc - „Um…” - po czym zakryłam
fakt, że nie wiedziałam, co powiedzieć, pociągając kolejny łyk.
Mike kontynuował - „Następną
rzeczą, którą powinnaś zrobić, byłoby zawiązanie łodyżki wiśni w supeł
językiem”.
Zakrztusiłam się sokiem
żurawinowym i wódką.
Mike położył rękę na moich
plecach, co było łatwe, biorąc pod uwagę, że byłam pochylona prawie wpół,
próbując wziąć głęboki oddech, wciąż się krztusząc.
„Hej, wszystko w porządku?”
Podniosłam się, postawiłam
szklankę na barze i poklepałam się po klatce piersiowej.
„Po prostu… poszło w niewłaściwą
dziurkę” - wydyszałam.
„Weź kolejny łyk, to pomoże”
- poradził Mike, posłuchałam jego rady i miał rację.
Odstawiłam szklankę z
powrotem na bar, spojrzałam na niego i powiedziałam z wahaniem - „Więc, umm… mam
pytanie do flirtu”.
„Strzelaj”.
„Czy miałbyś coś przeciwko,
jeśli zapytałabym, ile masz lat?”
„Nie” - uśmiechnął się.
Odwzajemniłam uśmiech, gdy
nie odpowiedział i zapytałam - „Ile masz lat?”
„Czterdzieści”.
„Okej, ja mam trzydzieści
pięć lat”.
Wciąż się uśmiechał, kiedy
powiedział - „Racja”.
Kontynuowałam - „I mówisz, że
w naszym wieku ta sztuczka z zawijaniem łodygi wiśni wciąż działa?”
„Kochanie, nawet jak będę
miał sto dwa lata, to będzie działać jak Viagra”.
Gówno!
„Czemu?” - zapytał,
obserwując mnie uważnie.
„Po prostu myślałam, że przechodzicie
nad tym, chłopcy, mając, powiedzmy, dziewiętnaście, może dwadzieścia lat”.
„Nie”.
Nie mogłam w to uwierzyć.
Flirtowałam z Joe przez cały czas, kiedy byliśmy razem w J&J’s. Nic
dziwnego, że myślał, że może zabrać mnie do domu i pieprzyć.
„Violet, wszystko w
porządku?”
„Nie” - powiedziałam Mike’owi
- „Nie tak dawno temu facet powiedział mi, że zapłaci mi pięćdziesiąt dolców za
związanie łodyżki wiśni językiem. Myślałam, że żartował”.
Mike uśmiechnął się i
powiedział - „Przepraszam, kochanie, nie żartował”.
„Cholera” - szepnęłam.
„Zrobiłaś to?”
„Tak” - powiedziałam mu -
„Nie wydawał się być pod wrażeniem”.
„Och, był pod wrażeniem” -
zapewnił mnie Mike.
Domyśliłam się, że był,
ponieważ wyciągnął mnie z baru niecałe pięć minut później, zabrał do domu i
przeleciał.
Boże, byłam idiotką.
„Dostałaś pięćdziesiątkę?”
„Tak jakby… pokłóciliśmy się
następnego dnia i rzuciłam mu to w twarz”.
Mike wybuchnął śmiechem.
„Co?” - zapytałam, kiedy
wydawało mi się, że usłyszy mnie przez swój śmiech.
Pochylił się - „Następnego
dnia?” - Potrząsnął głową, gdy zdałam sobie sprawę, z czym się wydałam lub co
myślał, że wydałam, czyli w zasadzie to, co wydałam, a potem wyszeptał -
„Kochanie”.
„Jestem idiotką, prawda?”
„Szczera prawda?” – zapytał.
„Wal” - powiedziałam.
„Kiedy się obok mnie
przecisnęłaś, pomyślałem, że jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką widziałem w
tym mieście od powrotu Feb do domu. Teraz myślę, że jesteś urocza jak diabli,
ale nadal piękna. Nie sądzę, że jesteś idiotką”.
Przygryzłam wargę, a potem
wyszeptałam - „Dzięki”.
„Nie zapłacę ci
pięćdziesięciu dolców, ale jutro wieczorem zabiorę cię na kolację, zawiążesz
językiem łodyżkę wiśni” - zaproponował, a ja poczułam jak moje ciało
zesztywniało - „Chociaż powinnaś wiedzieć, że jak tego nie zrobisz i tak
zabiorę cię na kolację jutro wieczorem”.
„Zapraszasz mnie na randkę?”
- zapytałam kretyńsko.
„Tak” - odpowiedział cicho,
nie sprawiając, że poczułam się jak kretynka.
Nie wiedziałam, co robić.
Lubiłam go, ale Joe zachowywał się inaczej i, biorąc pod uwagę, że Cheryl i ja
nie byłyśmy tam po nic innego jak na drinka, który doprowadził do drugiego,
kiedy pojawił się Mike, a ona znała wszystkich w barze i przedstawiła mnie im
wszystkim, więc nie miałam czas zapytać ją o Joe, więc nie wiedziałam, co
myśleć o Joe.
Jednak Joe zrobił oczywistym,
co powinnam myśleć o Joe, a ponieważ Joe robił całkiem oczywiste prawie wszystko,
pomyślałam, że Joe uczyniłby oczywiste, gdybym ja myślała inaczej o Joe.
A Mike był przystojny, miły,
zabawny, miał wspaniały uśmiech i diabelski uśmiech i myślał, że jestem piękna.
Dlatego powiedziałam - „Okej”.
„Przypomnij mi” - powiedział,
a ja zamrugałam.
„Przypomnieć ci?”
„Przypomnij mi, jak pozwolisz
mi jutro wieczorem się pocałować, kiedy zabiorę cię do domu, żebym podziękował
Coltowi za zabranie tej sprawy, która trafiła na moje biurko, żeby on dziś
wieczorem pracował, kiedy ja jestem tu z tobą”.
Myliłam się. Mike był
przystojny, zabawny, myślał, że jestem piękna i był naprawdę, cholernie miły.
„Czy twoje dzieci to
chuligani?” - zapytałam, a on się uśmiechnął.
„Tak, okropni. Dobrze, że
dorastają i przez większość czasu wychodzą z domu ze swoimi przyjaciółmi, teraz
mogą terroryzować innych ludzi. Twoje dziewczyny?”
„Z Kate jest w porządku, z
wyjątkiem tego, że jest zafiksowana na chłopaka, więc praktycznie nie istnieje,
chyba że jego esencja zostanie umieszczona w atmosferze. Keira jest wrzodem na
tyłku, ale przynajmniej jest zabawna, kiedy jest wrzodem na tyłku”.
„Brzmi jak nastolatki”.
„Powinieneś być ostrzeżony,
Keira też słucha boysbandów” - patrzyłam, jak się wzdryga i nie mogłam
powstrzymać śmiechu.
„Mój syn Jonas jest w boysbandzie. Bębny” - poinformował
mnie.
„Ała”.
Skinął głową i dodał - „Głośne”.
„Ała znowu”.
Chwyciłam swoją szklankę i
wzięłam kolejny łyk, jego wzrok opadł na nią i zapytał - „Chcesz jeszcze
jeden?”
Pokręciłam głową i powiedziałam
- „Przyjechałam tutaj” - Potem pochyliłam się nad nim i konspiracyjnie
podzieliłam się - „Widzisz, plotka głosi, że w tym barze bywają gliny. Nie
byłoby dobrze, gdyby dziewczyna sobie popiła, a potem wślizgnęła za kierownicę
samochodu”.
On też pochylił się bliżej i
uśmiechnął, zanim powiedział - „Tak, słyszałem też tę plotkę, a gliny naprawdę
nie lubią tego gówna. Ale jeśli postawię ci drinka, czy obiecasz, że załatwisz
sobie i Cheryl taksówkę?”
Kiwnęłam głową, gdy ssałam
słomkę, a on obserwował moje usta, po czym potrząsnął głową, mamrocząc -
„Lekcje flirtowania, pieprz mnie”.
„Nie flirtuję” - powiedziałam
mu.
„W takim razie kochanie, masz
to wrodzone”.
Nie odpowiedziałam, ponieważ
patrzyłam, jak jego wzrok powędrował za bar, szarpnął brodą, a potem pochylił
głowę do mnie, co, jak podejrzewałam, było jego niewerbalnym, gestem mężczyzny,
zamawiającego dla mnie kolejnego drinka. Jego oczy wróciły do mnie, ale potem
przeskoczyły przez moje ramię i trochę się wyprostował. Skupił się na czymś i
spojrzał na mnie.
„Violet, jest jakiś powód,
dla którego Joe Callahan patrzy na mnie, jakby chciał oderwać mi głowę?”
Poczułam, jak moje ciało się
napina, moja klatka piersiowa rozszerza się i szepnęłam - „Co?”
Jego oczy wróciły na moje
ramię i patrzyłam, jak jego sylwetka się rozluźnia, gdy mruknął - „Musiało mi
się przewidzieć”.
Spojrzałam przez ramię i
zobaczyłam pusty stołek Colta, podobnie jak ten obok niego. Na końcu baru
stłoczyła się grupa ludzi, których nie znałam. Nie było Joe.
„Wiem, że Cal pomaga ci w
twojej sprawie, jest twoim sąsiadem” - powiedział Mike, a ja spojrzałam na
niego - „Ale przysiągłbym, że właśnie tam był i wyglądał na wkurzonego jak
diabli”.
„Nie było go tam?”
„Był tam, teraz go nie ma. Facet
jest szybki, zawsze był”.
Na myśl, że Joe tam był,
oblizałam usta, a potem je przygryzłam, a spojrzenie Mike’a stało się bardziej
intensywne - „Jest jakiś powód, dla którego może tak na mnie patrzeć?”
Spojrzałam mu w oczy i
przypomniałam sobie, że był ze mną szczery od samego początku. Zasłużył na to
samo.
„Między Joe i ja sprawy są
skomplikowane”.
„Nazywasz go Joe?”
„Tak”.
„Nikt nie nazywa go Joe”.
Wzruszyłam ramionami.
„Jak skomplikowane?” - naciskał.
„Tak naprawdę nie wiem, ale
myślę, że w końcu nie bardzo”.
„Co to znaczy?"
„Szczerze mówiąc?” - zapytałam
i skinął głową - „Chciałbym wiedzieć. Nie wiem. Wiem tylko, że jest dobry w
kwestii bezpieczeństwa, pomaga mi zapewnić bezpieczeństwo moim dziewczynom, a
on i ja nie jesteśmy zbyt dobrze określeni”.
„Niezbyt dobrze określeni?”
„Wcale nie”.
„Brzmi jak Cal” - wymamrotał,
a przez moją skórę przebiegł chłód, tak zimny, że zadrżałam - „Jesteś z tym spoko?”
- Mike kontynuował.
„Nie całkiem”.
„Chcesz się określić?”
„Ja miałam jasno określone przez
siedemnaście lat. Nie było idealnie, ale było cholernie dobre. Więc tak, chcę się
określić”.
„Nie pieprzę z tobą, Violet,
przysięgam na Boga, ale Cal nie lubi być określony”.
Wiedziałam o tym, ale do bani
było to, że mi to potwierdził.
„Dał mi to wrażenie” -
powiedziałam Mike’owi.
Szczęka Mike'a stwardniała i
spojrzał na bar, kiedy Darryl postawił tam mojego drinka. Wyciągnął portfel,
położył banknot na barze, krótko skinął głową Darrylowi, a ja wypiłam ostatni
łyk mojego ostatniego drinka, zanim postawiłam pustą szklankę obok nowego.
„Mike?” - zawołałam, a jego
oczy skierowały się na mnie.
„Tak?”
Wzięłam głęboki oddech i
zapytałam - „Jak się masz z określaniem?”
„Podobało mi się określone.
Moja żona lubiła markowe torebki, których nie mogła dostać z pensji policjanta,
rachunki za nasze karty kredytowe wywalały dach, miesiąc po miesiącu, bez
względu na to, ile z nią o tym rozmawiałem. Dom, za mały. Samochód, nie dość
sportowy. Wyszła za gliniarza, nie wiem, co myślała, że dostanie, zwłaszcza,
gdy uważała również, że nie musi pracować. Więc jej definicja określenia nie
była moja. Ale tak, w końcu określanie jest o wiele lepsze niż nieokreślanie, o
ile oboje ludzie dojdą tam, gdzie zmierzają”.
„Lubię markowe torebki” -
powiedziałam mu.
„Świetnie” - mruknął.
„Chociaż pracuję”.
Spojrzał na mnie.
„I cóż, oczywiście, lubię, kiedy
moje córki jedzą i może, jeśli uda mi się to zrobić, moja najmłodsza będzie
miała psa, którego zawsze pragnęła, a to jest ważniejsze niż torebka”.
Patrzył na mnie, a potem
powiedział cicho - „Tak”.
„A tak przy okazji, wszystkie
kobiety lubią markowe torebki” - powiedziałam mu, złapałam drinka i upiłam łyk,
po czym dokończyłam - „Żeby cię ostrzec. Jeśli szukasz kobiety, która ich nie
lubi, cóż… masz trochę przerąbane”.
Uśmiechnął się i zapytał -
„Wszystkie potrzebują jedną na miesiąc?”
Znowu zakrztusiłam się
drinkiem, na szczęście nie do tego stopnia, że musiałabym się pochylić i
głęboko odetchnąć, a potem zapytałam - „Kupowała jedną na miesiąc?”
„Nie wnikam w buty”.
„Oczywiście, jeśli byłabym
Ivaną Trump, chciałabym jedną w miesiącu”.
„Nie jestem Donaldem”.
„Oni też są rozwiedzeni”.
Wybuchnął śmiechem, a ja
śmiałam się razem z nim, ten śmiech był przyjemny, nie śmiałam się tak od
jakiegoś czasu, ani nie uśmiechałam się tak często. Śmiech był szczególnie
dobry, ponieważ jego twarz była jeszcze przystojniejsza, kiedy się śmiał.
Rozmawialiśmy chwilę, po czym
Cheryl wróciła, sama po obchodzie. Zaczęła przekazywać informacje o tym, jak
wszyscy mężczyźni w barze byli beznadziejni, a Mike mądrze zdecydował, że
nadszedł czas, aby iść dalej. Dostał mój adres, numer telefonu i powiedział, że
następnego wieczoru będzie u mnie w domu, żeby odebrać mnie o siódmej
trzydzieści.
On również pochylił się, jego
dłoń zacisnęła się na mojej szyi i dotknął moich ust swoimi, a następnie jego
usta powędrowały do mojego ucha i wyszeptał - „Jutro wieczorem będzie lepiej, kochanie,
obiecuję”.
Potem, zanim zdążyłam
wypowiedzieć słowo, na co nie mogłam się zmusić, ponieważ koncentrowałam się na
lekkim trzepotaniu w żołądku, puścił mnie i odszedł.
„Mieszkam w tym mieście rok,
nie mam nic. Jesteś tu od kilku miesięcy, masz wokół siebie dwóch gorących
facetów” - Cheryl wykrztusiła siadając, a potem krzyknęła - „Dee, suszy mnie!”
„Cheryl, mam przerąbane” -
powiedziałam jej - „Joe tu był”.
Jej oczy skierowały się na
mnie i powiedziała - „Jasne, kochanie, widziałam go, myślisz, że dlaczego złapałam
Mike’a? Mike przychodzi tu cały czas, doskonale wiedziałam, że jesteś w jego typie.
I okazuje się, że powinnam sprzedawać swoje usługi jako swatka”.
Wciąż pozwalałam, by pierwsza
część tego, co powiedziała, zapadła w pamięć - „Widziałaś Joe?”
„Tak, wszedł, kiedy byłaś w toalecie”.
„Dlaczego nic nie powiedziałaś?”
„Żebym przegapiła swoją
szansę na wymuszenie chwili prawdy? Nie ma mowy!”
Dee postawiła przed nią
drinka Cheryl i odeszła.
Cheryl przyłożyła słomkę do
ust i upiła wielki łyk.
„Chwila prawdy?” – zapytałam
przez jej łyk.
Postawiła drinka na barze i
odwróciła się do mnie - „Tak, widzi, jak flirtujesz z gorącym facetem, albo
rusza się, by chronić swoją własność, albo odsuwa się na bok. Tak czy inaczej,
wiesz, na czym stoisz i wiesz, co musisz zrobić. Chwila prawdy”.
„Więc zaaranżowałaś to?”
„Czy jestem twoją przyjaciółką?”
„Nie wiem, to zależy od tego,
czy głowa Joe eksploduje”.
„Nie chcesz tego?”
„Cheryl, nie byłaś przy nim,
kiedy jest wkurzony, jest wtedy trochę przerażający”.
„Stał się brutalny?”
„Niezupełnie, chyba że masz
na myśli seksualnie brutalny, odpowiedź brzmi: tak, bardzo, ale to dobra
część”.
Uśmiechnęła się - „Mam
nadzieję, że tak. Jeśli tak nie jest, Mike jest fajny, jest też miły, jest też
gorący i mam nadzieję, że seks z nim też jest dobrą częścią, więc wygrywasz tak
czy inaczej”.
Nie myliła się co do tego,
ale jakoś czułam, jakby się myliła.
Wciągnęłam więcej drinka,
spojrzałam tam, gdzie spojrzał Mike, gdy zobaczył Joe, i zobaczyłam kogoś, kogo
nie znałam, siedzącego na stołku obok Colta. Pomyślałam o Joe i przebraniu się
w jego T-shirt tamtej nocy i pomyślałam o Mike’u i naszej randce.
I pomyślałam o tym, że moje
życie było o wiele mniej skomplikowane, zanim Daniel Hart rozwalił je na
kawałki, zamawiając zabójstwo mężczyzny, którego kochałam, który był ojcem
moich dzieci.
Potem westchnęłam i wciągnęłam
więcej drinka.
*****
Mimo że obie byłyśmy tylko
trochę podpite, byłyśmy dobrymi obywatelkami (i piłyśmy w barze, który
rzeczywiście był odwiedzany przez gliniarzy), Cheryl i ja pojechałyśmy taksówką
do domu. Zostałam wysadzona jako pierwsza.
Wyciągnęłam pilota z torebki,
rozbroiłam alarm, weszłam bocznymi drzwiami, zamknęłam je i ponownie uzbroiłam.
Sprawdziłam Keirę, która spała, potem Kate, która też spała.
Kiedy szłam do swojego
pokoju, moja komórka w torebce zaczęła dzwonić.
Podeszłam do niej na
kuchennym blacie, wyciągnęłam ją, zobaczyłam na wyświetlaczu napis „Joe Komórka”
i oddech uwiązł mi w gardle.
Potem odebrałam telefon,
przyłożyłam go do ucha i wydusiłam „Halo”.
„Sprowadź tu swój tyłek”.
„Joe…”
„Teraz, siostro”.
Potem nic nie słyszałam,
rozłączył się. Stałam nieruchomo w ciemności kuchni z martwym telefonem przy
uchu i myślałam, że pomysł Cheryl z tą chwilą prawdy nie był taką dobrą rzeczą.
Pomyślałam też, że może
powinnam zaszyć się w swojej sypialni, ale Joe nie tylko wiedział, gdzie
mieszkam, mieszkał obok, zainstalował mój system alarmowy i najprawdopodobniej
wiedział, jak go ominąć, więc miałam prawie przechlapane.
A w ogóle o co ja się martwiłam?
Takie były jego zasady. Jak zaprosiłam
go na kolację, powiedział, że ze mną skończył. Co? Ja nie mogłam iść na
kolację, gdy ktoś mnie zaprosił, bo Joe najwyraźniej jeszcze ze mną nie
skończył?
Nacisnęłam przyciski na
pilocie, aby rozbroić alarm, złapałam klucze, otworzyłam drzwi, wyszłam z domu,
zamknęłam drzwi i uzbroiłam alarm. Przeszłam między moim domem a garażem i
skręciłam w prawo na taras Joe.
Weszłam na jego podwórko i
prawie się potknęłam.
Stał w ciemności na swoim tarasie,
z biodrami opartym o balustradę, ze stopami skrzyżowanymi w kostce i rękami
skrzyżowanymi na ogromnej piersi, czekając na mnie. Miał na sobie coś, co
wyglądało na czarną koszulkę (wyglądało na to, że nie miał nic innego), dżinsy
(wyglądało na to, że też nie miał niczego poza dżinsami) i buty (prawdopodobnie
jego motocyklowe buty, które były jedynymi, jakie kiedykolwiek widziałam).
Weszłam dwa z czterech
stopni, zanim się poruszył, pochylając się, by chwycić mnie za rękę, a potem
wciągnął mnie na dwa pozostałe stopnie tak szybko, że znowu prawie się potknęłam.
Potem wciągnął mnie do swojego domu i puścił, odwracając się, by zasunąć
szklane drzwi, a potem odwrócił się do mnie.
„Joe…”
„Często grasz w ten sposób, siostro?”
„Co?”
„Na stołku, pijana i słodka,
ssąca słomę?”
„Odniosłeś mylne wrażenie”.
„Tak? Zagrałaś ze mną
dokładnie w ten sam, pieprzony sposób”.
Poczułam, że część mojego
strachu znika, gdy zastępuje go gniew.
„Ja zagrałam z tobą?”
„Czułem się, jakbym oglądał
film po przewinięciu”.
Pochyliłam się do przodu i
syknęłam - „Ty kutasie!”
Ruszył się i Mike miał rację,
był szybki. Zostałam przyparta do ściany, zanim zorientowałam się, co się
dzieje.
Mój gniew umarł przedwcześnie
i wróciłam do strachu.
„Joe…”
Jego ręce przesuwały się po
moich plecach i w dół do mojego tyłka, gdy powiedział - „Zagram z tobą dziś w
nocy”.
„Nie!” - krzyknęłam - „Joe,
posłuchaj mnie, nigdy nie flirtowałam.”
„Kochanie, jesteś najlepszą
pieprzoną flirciarą, jaką kiedykolwiek spotkałem.”
„Tak, wiem, dowiedziałam się
dziś wieczorem” - powiedziałam mu, kładąc ręce na jego klatce piersiowej i podnosząc
się na palcach - „Słuchaj, Mike opowiedział mi o wiśni i słomce. Z tobą byłam
po prostu pijana. Z nim tylko popijałam drinka”.
„Zrobiłaś z nim tę rzecz z
wiśnią?” - warknął.
„Nie!” - krzyknęłam ponownie -
„Tylko mi o tym powiedział, że… hm… mężczyźni nawet w wieku stu dwóch lat… hm, lubią
to”.
„Wiesz, że mężczyźni to
lubią”.
„Byłam z tym samym facetem,
odkąd skończyłam piętnaście lat. Timowi się to podobało. Po prostu myślałam, że
nigdy z tego nie wyrósł, skoro był ze mną, odkąd miał szesnaście lat. To
znaczy, nie jest trudno zrobić to z łodygą wiśni. To nie jest taniec na rurze
czy coś w tym stylu”.
Joe milczał.
„W każdym razie nigdy nie
musiałam flirtować” - kontynuowałam - „Tim zaprosił mnie na randkę w czasie lunchu
w kolejce w kafeterii w liceum. Kupowałam kiepską pizzę i mleko czekoladowe.
Czy rozumiesz to, co ci mówię?”
Joe milczał.
„Joe” - wyszeptałam,
przesuwając ręce do jego szyi - „…nie grałam z tobą. Nie wiem, jak z nikim
grać”.
„Zaprosił cię na randkę?”
O cholera.
Zamknęłam oczy.
„Zaprosił cię na randkę” -
powiedział cicho Joe.
Otworzyłam oczy i wyszeptałam
- „Joe…”
„A ty idziesz”.
„Joe…”
„Kiedy?”
„Jutro wieczorem”.
„Wyjeżdżam w niedzielę”.
„Na jak długo?”
„Tydzień, może dwa, spotkania
się nawarstwiają”.
„Och”.
Jego ręce zsunęły się z
mojego tyłka do moich ud, pochylił się lekko, kiedy wspinałam się na niego,
rozchylił moje nogi i owinęłam je wokół jego bioder, gdy jego ręce zsunęły się
z powrotem na mój tyłek, a moje ramiona objęły jego ramiona. Niosąc mnie,
zaczął iść korytarzem.
„Nie wyjadę na dwa tygodnie
nie nasycony tobą”.
„Joe…”
„Przyjdź do mnie, kiedy on z
tobą skończy”.
O Boże, dlaczego to było tak
popieprzone?
„Joe, ja nie…”
Położył kolano na swoim
łóżku, a potem moje plecy były do niego, a on był na mnie.
„Przychodzisz do mnie albo ja
przychodzę do ciebie. Siostro, jak chcesz, żebym cię pieprzył z twoimi
dziewczynami w domu, a to zostań w domu. Jak nie, usłyszę twoje stopy na
stopniach mojego tarasu”.
Wyciągnął moją bluzkę z moich
dżinsów, gdy zapytałam - „Nie prosisz, prawda?”
Jego palce naciągnęły
miseczkę mojego stanika, kiedy odpowiedział - „Nie”.
„Joe…” - wyszeptałam, kiedy
jego kciuk przesunął się po moim sutku i jak tylko to poczułam, zapomniałam o
czym rozmawialiśmy.
„Vi” - zawołał, a ja zdałam
sobie sprawę, że zamknęłam oczy, więc je otworzyłam i skupiłam się na nim - „Na
moim stoliku nocnym jest pięćset dolarów, kiedy rano będziesz wracała do domu, zabierzesz
je”.
Moje ciało znieruchomiało pod
jego.
„Co?”
„To na psa dla Keiry i
jedzenie”.
„Pies kosztuje tylko dwieście
dolarów”.
„Więc możesz kupić dużo
jedzenia”.
„Joe, nie możesz tego zrobić”.
„Jak nie kupisz jej psa,
porozmawiam z nią jutro, dowiem się gdzie jest pies, kupię go i jedzenie.”
„Nie możesz tego zrobić”.
Jego kciuk wykonał kolejny
ruch i przygryzłam wargę.
„Ona chce psa” - stwierdził.
„Ale…”
„Kochanie, straciła tatę,
powinna dostać pieprzonego psa”.
Przełknęłam i moje ciało
rozluźniło się pod jego.
„Wiem” - wyszeptałam i
wiedziałam, wiedziałam to od chwili, gdy o tym wspomniała.
„Więc weź pieniądze, kup jej
pieprzonego psa.”
Położyłam dłoń na jego
pokrytym bliznami policzku i przejechałam kciukiem po jego kości policzkowej.
„Oddam ci pieniądze” -
obiecałam.
„To dla Keiry, dla Keiry nie
ma odpłaty. Jak ty będziesz potrzebowała czegoś ode mnie, porozmawiamy o
odpłacie”.
„Joe…”
Jego usta zbliżyły się do
moich - „Skończyłem teraz mówić.”
„Joe…”
„Może mnie nie być przez dwa
tygodnie, musimy się pieprzyć”.
„Joe, proszę”.
„Co?”
Spuściłam głowę i przesunęłam
nos wzdłuż jego szczęki, aż moje usta znalazły się przy jego uchu i wyszeptałam
- „Dzięki za psa”.
Z moimi ustami przy jego
uchu, jego usta były przy moim, kiedy odszepnął - „Zamknij się, siostro”.
Potem jego palec spotkał
kciuk i uszczypnął mój sutek, a mój umysł znów stał się pusty.
Dziekuje❤ sa nastepne ksiazki z tej serii?🙏
OdpowiedzUsuńSą :) to jest 2 część, a łącznie jest 6 części w tej serii. Choć to chyba przypadłość Kristen Ashley, że 5 część znów nie jest fenomenalna :/ choć może mi się tylko wydaje.
UsuńBiore wszystko co ta Kobieta napisze, zawsze bedzie za krotko i za malo😍
UsuńTe rozdziały są za krótkie. Dziękuję jesteś najlepsza 😘😘😘
OdpowiedzUsuńJaki tytuł 1 części?
OdpowiedzUsuńhttps://doci.pl/Monique-1-b/dla-ciebie-kristen-ashley+f5es1me
Usuń